Suwałki. Na alkohol poszło znacznie więcej niż na wszystkie miejskie inwestycje!

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Tomasz Kubaszewski

Suwałki. Na alkohol poszło znacznie więcej niż na wszystkie miejskie inwestycje!

Tomasz Kubaszewski

Amatorzy piwa, wina i wódki zostawili w sklepach, barach oraz restauracjach aż 83,6 miliona złotych! To absolutny rekord wszech czasów!

Choć trudno to sobie wyobrazić, ale na alkohol ludzie wydali w Suwałkach w 2016 r. jeszcze więcej pieniędzy niż w latach poprzednich. Gdyby wykonać proste obliczenie, okazałoby się, że jeden suwalczanin, wliczając w to noworodki, przeznaczył w ciągu roku na wódkę, wino i piwo ponad 1,2 tys. zł. Czyli miesięcznie - ponad 100 zł.

Tego typu obliczenia nie są jednak do końca wiarygodne. Wszak w suwalskich sklepach i barach alkohole kupują nie tylko mieszkańcy, ale też turyści oraz Litwini. - Latem ruch jest większy niż zimą - mówi sprzedawca ze sklepu w centrum. - Turyści szukają lepszych piw, szczególnie pochodzących z małych browarów. Dosyć chętnie kupują też droższe gatunki whisky, których ceny oscylują wokół 100 zł oraz wina.

W tygodniu najlepiej sprzedają się wódki. Czyste wciąż są najpopularniejsze, ale chętnych na kolorowe też nie brakuje. I jak mówią sprzedawcy, jest ich coraz więcej.

Suwałki. Na alkohol poszło znacznie więcej niż na wszystkie miejskie inwestycje!
R. Mogilewski

Powoli zmienia się też struktura spożycia piwa. Wciąż najlepiej sprzedają się najtańsze gatunki - za 2 zł i mniej. - Ludzie kupują też lepsze, czyli droższe piwa - opowiada sprzedawca. - Nawet takie za 5 zł.

Z roku na rok wzrasta także kwota, jaką wydajemy na wina. Tyle, że to niewielki wzrost.

Większość pieniędzy, bo prawie 80 mln zł, wydano w sklepach, przede wszystkim w marketach. Reszta przypada na bary i restauracje. Tam największym wzięciem cieszyło się piwo (2,3 mln zł), potem alkohole mocne (1,4 mln zł) i wino (294 tys. zł).

W 2016 r. suwalska izba wytrzeźwień odnotowała 1904 pobyty. W tym przypadku przyjmuje się jednostkę (a nie osoby), gdyż niektórzy bywali w tym miejscu po wiele razy. To znacznie mniej niż w latach poprzednich. Wtedy odnotowywano po 2,5 tysiąca pobytów.

- Trudno się nie niepokoić tym, że mieszkańcy wydają na tzw. napoje wyskokowe dużo pieniędzy - mówi Andrzej Turowski, przewodniczący Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Suwałkach. - Z drugiej strony, nie ma podstaw do twierdzenia, iż jesteśmy jakimś szczególnie rozpitym miastem.

Przewodniczący nie sądzi, by w Suwałkach było zbyt dużo punktów sprzedaży alkoholu, co niektórzy sugerują. Informuje jednak, że komisja zajmie się wkrótce wnioskiem policji o wprowadzenie ograniczeń w nocnej sprzedaży trunków.

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.