Szkoły szukają oszczędności. Łączą klasy, obcinają godziny i szykują się do cięcia etatów. Nauczyciele stracą pracę?

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kaczanowski
Marta Danielewicz

Szkoły szukają oszczędności. Łączą klasy, obcinają godziny i szykują się do cięcia etatów. Nauczyciele stracą pracę?

Marta Danielewicz

Samorządy i dyrektorzy wielkopolskich szkół szukają oszczędności w placówkach. Planują redukcję etatów, łączenie klas i rezygnację z drugiego języka nowożytnego w klasach 4-6. Już teraz, podczas zdalnego nauczania, nie wypłacają pieniędzy za godziny ponadwymiarowe, wychowawstwo, zajęcia dodatkowe oraz obcinają godziny w bibliotece, świetlicy czy nawet zajęcia w zakresie pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Jak się dowiadujemy, w jednej z wielkopolskich szkół, na skutek łączenia, ma zostać zlikwidowanych aż pięć klas. Sytuacja nie wygląda lepiej w innych placówkach. To efekt spowodowanego koronawirusem szukania oszczędności przez organy prowadzące.

Więcej:

- Z jednej strony, pojawiły się w samorządach nowe wydatki, które nie były planowane, a z drugiej strony subwencja oświatowa jest dziś niewystarczająca, gdy samorządom każdego dnia przybywa dodatkowych zadań – tłumaczy Małgorzata Kowzan, prezes okręgu wielkopolskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego.

- Od nowego roku ma być mniej oddziałów, a w jednej klasie ma być po 32 uczniów. To bardzo dużo. Jesteśmy załamani propozycjami dyrekcji

– przyznaje nauczycielka jednej z wielkopolskich szkół.

Mniej zajęć dla dzieci

Najbardziej na cięciach stracą nauczyciele, ale także uczniowie i rodzice. Organy prowadzące rezygnują także z dodatkowych lekcji, które nie są wymagane podstawą programową Ministerstwa Edukacji Narodowej. Obcinają więc zajęcia dla klas 4-6 z dodatkowego języka nowożytnego, rezygnują z godzin pomocy psychologiczno-pedagogicznej czy zajęć rozwijających uzdolnienia. Na bieżąco z szykującymi się zmianami jest ZNP, który aktualnie opiniuje arkusze organizacyjne szkół i przedszkoli.

- Wiele szkół decyduje się obciąć godziny w świetlicy, w bibliotekach, zajęć z pomocy psychologiczno-pedagogicznej, a przecież dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych jest naprawdę dużo; one wymagają dodatkowej pomocy. Teraz w wielu szkołach zostaną jej pozbawione – mówi M. Kowzan.

Obcięte mają być godziny pracy psychologów, pedagogów, logopedów. Szykują się zwolnienia nauczycieli. Nie wiadomo jeszcze co stanie się z pracownikami administracyjnymi.

Czytaj: Mimo panującej suszy Poznań kosi już trawę. Mieszkańcy apelują: - Nie róbmy tego, zamiast kosić trawę, twórzmy kwietne łąki

- Arkusze organizacji szkół i przedszkoli, które zawierają rozwiązania niekorzystne dla uczniów pod względem edukacyjnym oraz dla nauczycieli i pracowników niepedagogicznych pod względem interesów pracowniczych, opiniujemy negatywnie. Nie jest to jednak wiążące dla dyrektorów szkół i organów prowadzących. Mogą jedynie z pewnych naszych sugestii skorzystać – zaznacza prezes okręgu wielkopolskiego ZNP.

Szkoły oszczędności szukają już dziś

To zmiany, które mają obowiązywać od września. Ale większość wielkopolskich szkół oszczędności szuka już dzisiaj, na zdalnym nauczaniu. Nauczyciele i związki zawodowe podkreślają, że polska szkoła nie była i wciąż nie jest przygotowana do nauki zdalnej.

– Zostaliśmy, wraz z uczniami i rodzicami, rzuceni na głęboką wodę. Dostaliśmy wytyczne od dyrekcji szkoły, które są kalką z informacji obowiązujących w korporacjach. A przecież szkoła to nie korporacja. Nie otrzymaliśmy żadnego sprzętu ze szkoły do pracy z uczniami, korzystamy ze swoich prywatnych komputerów, a wymaga się od nad nas traktowania ich jak sprzętu służbowego – mówi nauczyciel z powiatu poznańskiego.

Nauczyciele nie mają płaconych godzin ponadwymiarowych, a nierzadko też obcina im się godziny, mimo że dziś pracy mają znacznie więcej niż przed pandemią koronawirusa.

– Zmniejszana jest siatka godzin lekcyjnych, którą nauczyciele mieli do realizacji. Przykład? Nauczycielka języka angielskiego ma półtora etatu, bo uczy w wielu klasach. W tej chwili, pracując zdalnie, ona nadal pracuje ze wszystkimi dziećmi, ale jej lekcje, decyzją dyrekcji zostały skrócone z 45 do 30 minut. Dlatego dyrekcja przy wypłacie wynagrodzenia oblicza, że to nie jest już 1,5 etatu, ale etat. Jest to możliwe dzięki rozporządzeniu, które reguluje zdalne nauczanie - opowiada M. Kowzan.

Nauczyciele z kolei tłumaczą, że oprócz zajęć zdalnych muszą dziś więcej czasu przeznaczyć na przygotowanie do zajęć, pozostają w stałym kontakcie z uczniami, zadają i sprawdzają zadania. Co więcej, sprawdzanie postępów w nauce często odbywa się przez telefon, np. w klasach 1-3 nauczyciel odpytuje czytania czy tabliczki mnożenia.

- Dziś niektórzy nauczyciele pracują po 14 godzin i tym samym przekraczają 40-godzinny tydzień pracy. Uważam, że to skandal, gdy oblicza im się czas pracy, jak w przypadku tej nauczycielki angielskiego, by nie płacić za godziny ponadwymiarowe

– dodaje.

To nie wszystko, niektórzy dyrektorzy nie biorą pod uwagę zajęć w świetlicy, które do tej pory się odbywały. Za te godziny ponadwymiarowe, mimo że nauczyciele wysyłają do uczniów dodatkowe zadania, nie chcą już płacić. – Z jednej z gmin otrzymałam informację, że dyrektor nie chce płacić nawet za wychowawstwo, bo uważa, że nauczyciele nie prowadzą pracy wychowawczej. Każdy wychowawca nadal nim jest także podczas nauczania zdalnego. Przecież uczniowie teraz też potrzebują wsparcia – nauczyciele kontaktują się z nimi, prowadzą konsultacje z rodzicami – mówi M. Kowzan.

Kuratorium nie interweniuje

Prezes okręgu wielkopolskiego ZNP starała się na te błędy zwrócić uwagę wielkopolskiemu kuratorowi oświaty.

Kurator oświaty - jako organ nadzoru pedagogicznego - winien zareagować na tego typu praktyki dyrektorów, często prowadzone pod wpływem organów prowadzących. Byłam przekonana, że kurator zaniepokoi się i w trosce o realizację podstawy programowej, o uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych, o efekty nauczania realizowanego w tak trudnych dla uczniów, nauczycieli i rodziców, podejmie działania eliminujące takie praktyki, wzorem dolnośląskiego kuratora oświaty, który napisał do dyrektorów, że takie działania są niezgodne z prawem. Niestety, otrzymałam odpowiedź, z której wynika tylko, że nauczycielom realizującym godziny ponadwymiarowe należy się za nie wynagrodzenie – nie takiej odpowiedzi oczekiwałam - powiedziała M. Kowzan.

Z kolei nam Aleksandra Kuź, wielkopolska wicekurator odpowiada:

– Kurator oświaty nie może zajmować stanowiska i rozstrzygać w kwestach dot. wynagradzania nauczycieli za wykonywaną przez nich pracę.

Dodaje przy tym, że za organizację pracy zdalnej odpowiada dyrektor szkoły, który oprócz koordynacji zajęć, ustala także zasady zaliczania do wymiaru godzin pracy poszczególnych zajęć. – Rozporządzenie nie określa żadnych zasad zaliczania do wymiaru godzin poszczególnych zajęć realizowanych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Przepisy pozostawiają dyrektorowi całkowitą swobodę w tej kwestii – dodaje.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

kar.as

Powszechna edukacja? Po co to? Drogie w utrzymaniu, a potem tabuny przemądrzałych po ulicach chodzą.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.