Katarzyna Łuszyńska

Teresa Lipowska: Jestem zachwycona podlaskimi krajobrazami

Teresa Lipowska: Jestem zachwycona podlaskimi krajobrazami Fot. Henryka Zgiet
Katarzyna Łuszyńska

Aktorka od lat przyjeżdża do Studzienicznej k. Augustowa. Tam odpoczywa. Niedawno odwiedziła Supraśl, Białystok i ich okolice. Zapowiedziała, że nie była to jej ostatnia wizyta, bowiem nasz region i jego mieszkańcy, skradli jej serce.

- W tym roku obchodzi Pani 60-lecie pracy oraz kończy 80 lat.

- Tak i właśnie z tej okazji jestem zapraszana w wiele miejsc. Także do Białegostoku, na Festiwal Gloria, na którym byłam po raz pierwszy. Przyjechałam na zaproszenie pana Aleksandra Teligi, który oprócz tego, że jest wspaniałym bas-barytonem, jest także doskonałym organizatorem, co widać było po zainteresowaniu, jakim cieszył się ten wyjątkowy festiwal. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam w nim uczestniczyć.

-A co sądzi Pani o publiczności?

- Jestem nią oczarowana. Nie często widzi się tylu ludzi, którzy tak wspaniale przyjmują operę i muzykę.

- Nie była to Pani pierwsza wizyta na Podlasiu.

- Od ponad 40 lat jeżdżę w okolice Augustowa, a dokładnie do Studzienicznej. To ukochane miejsce moje i mojego męża. Jednak w Supraślu i w miejscowościach położonych nieopodal byłam po raz pierwszy. Muszę przyznać, że jest to cudowne miejsce. Panuje tam wspaniała atmosfera, a tamtejsze budownictwo jest wprost zachwycające. Podczas wizyty na Podlasiu byłam też w Wasilkowie, Świętej Wodzie i oczywiście w Białymstoku.

- I jak wrażenia?

- Jestem zachwycona podlaskimi krajobrazami. Zresztą w tutejszej przyrodzie zakochaliśmy się z mężem już lata temu. Kiedy na około jest mnóstwo ludzi i hałasu, szukam miejsc, w których mogę się wyciszyć i być blisko natury. To wszystko zapewnia mi właśnie Podlasie.

- Czyli nie będzie to ostatnia Pani wizyta w tych stronach?

- Zdecydowanie nie. Szczególnie teraz kiedy poznałam Podlasie jeszcze z innej strony. Poza tym, jak na razie, spróbowałam kartaczy i tatarskich przysmaków, a chcę posmakować jeszcze innych regionalnych potraw.

- Nigdy nie miała Pani chwili zawahania, nie chciała zmienić profesji?

-Miałam złożone dokumenty na medycynę i do szkoły teatralnej. Jednak wybrałam drugą opcję. Myślę, że gdybym nie była aktorką, byłabym dobrym lekarzem, a to dlatego, że kocham ludzi. Los mi tak ułożył życie, że ani jednego dnia nie byłam bez tzw. etatu, a co za tym idzie, nigdy nie musiałam obawiać się o swoją przyszłość. W moim 60-letnim życiu zawodowym wydeptałam wszystkie ścieżki aktorskie. Grałam w filmach, teatrze, dubbingowałam, pracowałam w radiu, kabarecie i koncertowałam. Cieszę się, że mogłam sprawdzić się w aż tak wielu rolach i za żadną z nich nie otrzymałam złych not. Dlatego nigdy nie żałowałam, decyzji, które podjęłam. Kocham to co robię i dlatego jestem właśnie szczęśliwa.

-Gra pani w filmie i teatrze. Czy dałoby się wybrać, co jest Pani bliższe?

- Nie ma takiej możliwości. Uważam, że podstawą profesji aktorskiej jest teatr. Jeśli się od niego nie zacznie, to droga aktorska będzie niepewna. Ja zaczęłam od teatru, który nauczył mnie wszystkiego - od grania w bajkach takich jak „Królowa śniegu” po „Balladynę”. Wcielałam się w różnorodne role i właśnie to przyczyniło się do tego, że za każdym razem jestem pewna tego, co robię.

- Kiedy wychodzi Pani na scenę, to daje postaci jakąś część siebie?

- Myślę, że każdą rolę, którą się dostaje, należy przefiltrować przez siebie. Trzeba ją przepracować i zastanowić się nad tym, jak mogę prawdziwie wyrazić postać, którą gram. Nawet jeżeli nie postąpiłabym tak jak ona, muszę zastanowić się nad tym, jak bym się zachowała, będąc w jej sytuacji.

Może nie jestem dobrą aktorką, ale z pewnością jestem aktorką prawdziwą. To co mówię i robię jest prawdą. Taka jest właśnie domena mojego aktorstwa. Tak też postępuję poza planem czy sceną. Poza tym, kocham życie oraz ludzi. Uwielbiam się z nimi spotykać i jestem wobec nich otwarta.

To właśnie w moim wieku daje mi taką radość i zastrzyk energii.

- Czy dostrzega Pani różnicę w widzu sprzed 60 lat, a tym obecnym?

- Myślę, że inne były przede wszystkim czasy. Poza tym, ludzie obecnie inaczej przyjmują sztukę, czyli zbyt pospiesznie i na skróty. Filmy z lat 40., 50. czy 60. mają długie sekwencje. A nowsze produkcje są ich praktycznie pozbawione. Teraz, jak jest coś za długie, to nas denerwuje, bo wiedziemy życie, w którym wszystko dzieje się szybko. Za szybko i trochę za byle jak. Poza tym, dawniej młodzi ludzie nie mieli tylu rozrywek co teraz. Przychodzili do teatru i byli w stanie obejrzeć całą „Balladynę”, a teraz publiczność potrafi wyjść w połowie, bo się nudzi. Aby tego uniknąć, sztukę można uwspółcześnić, ale oczywiście do pewnych granic.

- Którą rolę najmilej Pani wspomina?

- Było ich tak dużo i były tak różne, że nie mogę powiedzieć, że trafiła mi się jedna wymarzona. Cieszyłam się z każdej, którą przyszło mi zagrać. Im więcej mogłam z siebie dać, tym więcej dawało mi to radości. Oczywiście nie musiała być to główna rola. Czasem w drugoplanowej rólce można bardzo wiele wyrazić. Poza tym, jest zwykle bardziej wyrazista, dopracowana i dzięki temu to ona częściej zostaje widzom w pamięci niż pierwszoplanowa. Ja nigdy w filmie nie zagrałam głównej roli, a mimo to ludzie mnie pamiętają.

- Co po tak wielu latach na scenie, daje Pani największą satysfakcję?

- To, że po 60 latach jestem zauważalna. Cieszę się, że ludzie chcą mnie słuchać i ciekawi ich moje życie.

- Czy jest coś, o czym Pani marzy?

- Chciałabym mieć tak długo samokontrolę, żeby jak najdłużej móc spotykać się z ludźmi. Kocham ich i to właśnie oni dają mi energię żeby się uśmiechać iść nieustannie do przodu.

Teresa Lipowska urodziła się 1 lipca 1937 roku w Warszawie. Skończyła średnią szkołę muzyczną w klasie fortepianu w Łodzi (1955). W 1957 ukończyła Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi. W latach 1957-1985 występowała w warszawskim Teatrze Ludowym (od 1975 Nowym). W latach 1985-92 była aktorką Teatru Syrena w Warszawie. Obecnie, na emeryturze, nadal występuje w tym teatrze. Wiele lat związana z kabaretem „Dudek”. Występuje w serialu M jak miłość, jako Barbara Mostowiak.

Życie prywatne

Jej pierwszym mężem był Aleksander Lipowski, z którym rozwiodła się po trzech latach małżeństwa. Za drugim razem poślubiła aktora Tomasza Zaliwskiego, zmarłego w 2006, po 44 latach małżeństwa. Ma z nim syna. Ma dwoje adopcyjnych wnuków. Mieszka na warszawskich Kabatach.

na podst. wikipedia.pl

Katarzyna Łuszyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.