Trzeba mieć zdrowie na szpitalne kolejki

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Trzeba mieć zdrowie na szpitalne kolejki

Tomasz Rusek

Prawie pięć godzin mama pana Roberta czekała na przyjęcie do gorzowskiego szpitala. Jej syn Robert mówi „GL”: - Chyba trochę za długo, jak na starszą panią?

Czytelnik Robert (nazwisko do wiadomości redakcji) zapewnia, że się nie skarży, nie robi awantury, a jedynie zwraca uwagę na problem. Który - jak zaznacza - może przecież dotknąć każdego z nas: bo nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem nie będziemy pacjentem lecznicy, która obsługuje pół województwa.

Lepiej się spóźnić

W czwartek mama pana Roberta miała planowe przyjęcie na oddział reumatologii przy ul. Walczaka w Gorzowie. - Personel polecił nam być już po 8.00. Jednak nie był to nasz pierwszy raz na tym oddziale, więc wiedziałem, że lepiej się nieco taktycznie spóźnić - opowiada Czytelnik. Celowo więc do szpitala przyjechał z mamą, panią przed 80., dopiero o 10.00. Ale i tak był za szybko... Procedury przyjęcia do lecznicy trwały aż do 12.50. I to wcale nie był koniec. - Pacjent, w miejsce którego miała być przyjęta moja mama, był cały czas w łóżku. Bo nie zaczęły się jeszcze wypisy. Więc my czekaliśmy na jego miejsce, a on czekał na wyjście z oddziału - opowiada pan Robert. Wskazuje, że to organizacyjne niedopatrzenie. - Po co pospieszać nowych pacjentów, skoro jeszcze nie wypisano starych? - pyta.

To nie koniec problemów z przyjęciami. Bywają też takie: pacjent przyjeżdża rano i słyszy, że... nie ma dla niego miejsca. - Czemu personel nie informuje o tym z wyprzedzeniem? Choćby dzwoniąc na komórki, które zawsze od pacjentów się spisuje? Przecież ludzie nawet po kilka razy jeżdżą na darmo po 20 czy 50 kilometrów spoza miasta - mówi kolejny Czytelnik, którego mamę przyjęto dopiero za trzecim razem (i po trzeciej porannej podróży ze Strzelec Krajeńskich).

Pacjent najważniejszy

Ordynator reumatologii Piotr Dębicki przyznaje, że chciałby, by żaden pacjent nie czekał na łóżko, ale nie zawsze jest to możliwe. - W tym dniu faktycznie było sporo przyjęć. Stąd taki, a nie inny czas oczekiwania. Przykro mi, że pacjentka była narażona na niedogodności, ale z drugiej strony byłą to osoba chodząca i czekała na łóżko w świetlicy - mówi nam ordynator. Prostuje też, że wypisy są „w miarę możliwości” prowadzone od rana, a nie od 14.00 (jak Czytelnik wyczytał na jednej z kartek na oddziale). - Choć czasami procedura się wydłuża - przyznaje P. Dębicki.

W tym dniu faktycznie było sporo przyjęć. Stąd taki, a nie inny czas oczekiwania

Wiceprezes szpitalnej spółki Robert Surowiec obiecał nam, że lecznica przyjrzy się procedurom przyjęć i uczuli personel, by w razie braku miejsc informował pacjentów z wyprzedzeniem: - Pracujemy też nad zmianami organizacyjnymi na SOR-ze. Szczegóły wkrótce - dodał R. Surowiec.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.