Ubywa aptek całodobowych. - Nocne dyżury się nie opłacają - mówią farmaceuci

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Ewa Andruszkiewicz

Ubywa aptek całodobowych. - Nocne dyżury się nie opłacają - mówią farmaceuci

Ewa Andruszkiewicz

Do pomorskich miast, na terenie których nie funkcjonuje ani jedna całodobowa apteka, wraz z początkiem listopada dołączył Sopot. Z pełnionych do tej pory przez siedem miesięcy w roku dyżurów nocnych zrezygnował „Dom Leków” przy ul. Bohaterów Monte Cassino 37. Coraz więcej farmaceutów rezygnuje z dyżurowania. - Za opiekę nocną lekarzom się płaci, a farmaceutom nie - mówi samorząd aptekarski.

- Na dyżury nocne muszę zatrudniać dodatkową osobę. I to farmaceutę z pełnym wykształceniem. Minimalna stawka godzinowa dla wykształconego farmaceuty to 35 zł brutto. Dyżur trwa od godz. 22 do godz. 8 rano, więc trzeba mu zapłacić za 10 godzin pracy 350 zł. Problemem jest to, że do naszej apteki nie można dojechać samochodem, więc w nocy odwiedzają nas tylko piesi po plasterek lub pojemnik na mocz. Tymi drobiazgami nie zarobię nawet tych 350 zł - mówi w rozmowie z nami Irena Chojnacka, właścicielka apteki.

Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Ewa Andruszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.