Walczą o przyszłość swego synka. I potrzebują naszej pomocy

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Ewa Bochenko

Walczą o przyszłość swego synka. I potrzebują naszej pomocy

Ewa Bochenko

Na dzień narodzin Olka jego rodzice czekali jak na cud. Niestety doszło do komplikacji, w wyniku których malec jest ciężko chory. Zdaniem rodziców, przez zaniedbania lekarzy. W tej sprawie toczy się już postępowanie. Ela i Daniel nie poddają się, walczą o zdrowie syna. Tyle, że to bardzo kosztowne starcie. I do tego pod presja czasu. 140 tys. zł muszą zebrać do 15 grudnia.

Dopóki żyjemy, zrobimy wszystko, by usamodzielnić naszego syna - zapewnia Daniel Sacharko, tata małego Olka z Siderki w powiecie sokólskim. Chłopczyk ma 1,5 roczku. I m.in. porażenie mózgowe.

Mężczyzna nie ukrywa, że ma żal do lekarzy. Według niego, to przez ich zaniedbania doszło do tego, że ich długo wyczekiwany synek po urodzeniu był nawet reanimowany. Ale w tej sprawie toczy się już postępowanie.

A teraz rodzicom małego wojownika zależy najbardziej na tym, by pomóc swojemu synkowi przynajmniej spróbować nadążyć w rozwoju za jego rówieśnikami.

Pogodzili się już z tym , że Olek nigdy nie będzie taki jak inne dzieci. Ale chcą mu zapewnić jak najlepszą przyszłość. Bo tylko tyle mogą dla niego zrobić.

¬- Mamy niesamowite szczęście, bo mamy naszego Olusia. Długą drogę przebyliśmy aby zdobyć ten nasz największy skarb. Po latach starań i licznych niepowodzeń zaczęliśmy tracić nadzieję, że kiedykolwiek będzie nam dane zostać rodzicami. Jednak stał się cud.

Ciąża Eli przebiegała prawidłowo, dzieciątko ładnie i zdrowo rosło.

- Kiedy na usg dowiedzieliśmy się, że to chłopiec, mąż nadał mu imię Aleksander. Imię silnego człowieka. I taki jest właśnie nasz syn - wojowniczy - mówi jego mama.

Nic nie zwiastowało nieszczęścia. Do dnia porodu.

Był koniec stycznia 2017 r.

W szpitalu wszystko potoczyło się nie tak jak tego oczekiwali. W wyniku komplikacji doszło do niedotlenienia i Oluś urodził się w ciężkiej zamartwicy. Dostał 1 pkt Apgar.

Konsekwencją jest porażenie mózgowe, padaczka lekooporna (zespół Westa), a także korowe uszkodzenie wzroku.

Płacz, rozpacz i pytanie „dlaczego my?”

Daniel przypomina moment, w którym dowiedzieli się, że ich syn do końca życia będzie zależny od innych. Oboje z żoną rozpłakali się.

- To były bardzo ciężkie chwile dla nas. Baliśmy się przyszłości, ale nie mogliśmy się doczekać kiedy wreszcie zabierzemy go ze szpitala. Kiedy on zaśnie w przygotowanym dla niego łóżeczku - przypomina Daniel.

Ten moment nastąpił po 4 miesiącach od urodzenia malca.

Rodzice byli przeszczęśliwi, że w końcu ich syn będzie z nimi. I niemal natychmiast zabrali się do rehabilitacji maluszka.

- Od 5-tego miesiąca życia nasz syn jest rehabilitowany i dzięki temu udało się utrzymać sprawność fizyczną na miarę możliwości dziecka z porażeniem czterokończynowym. Od listopada 2017 roku Olek uczęszcza na terapię widzenia i długie tygodnie pracy z terapeutą dały niesamowite rezultaty - tłumaczy jego mama.

Mały Oluś już potrafi skupiać wzrok na przedmiotach, co wcześniej było bardzo trudne do osiągnięcia. Tyle, że to dopiero początek trudnej drogi, jaką musi pokonać ten mały chłopiec, by móc funkcjonować w społeczeństwie.

Malec ma jednak ogromne szczęście, bo ma rodziców, którzy nie poddają się, szukają nowych rozwiązań.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z rodzicami, którzy mają podobne problemy i posuwają nowe pomysły na leczenie - wyjaśnia jego tata.

I dodaje, że postępy ich małego dzielnego wojownika są motorem napędzającym do działania. Choć przyznaje, że niełatwe jest życie z chorym dzieckiem. Wymaga wielu poświęceń i wyrzeczeń. Inni rodzice mogliby się załamać. Oni zresztą też miewają chwile zwątpienia. Mimo wszystko synek codziennie daje im radość i motywację, aby starać się mocniej, bardziej.

Szansa na uratowanie malca

- Na forum rodziców dzieci chorych na padaczkę i porażenie mózgowe dowiedziałam się o terapii komórkami macierzystymi prowadzonej przez międzynarodową firmę Beike Biotechnology w Bangkoku - mówi Daniel.

Leczenie jest kompleksowe i zawiera 8 iniekcji niemrożonych komórek macierzystych (300 mln) podanych do rdzenia kręgowego i dożylnie, podanie czynnika wzrostu nerwu wraz z terapiami wspomagającymi, których w Polsce nie stosuje się.

Olek jeszcze samodzielnie nie siedzi, główka opada do dołu i ma osłabioną obręcz barkową, ale są duże szansę, że po terapii usiądzie samodzielnie, poprawi się motoryka i może wkrótce postawi swój pierwszy krok.

Jest tylko jeden problem. Pieniądze, a raczej ich brak. Rehabilitacja malca pochłania lwią część budżetu rodziny. Nie stać ich na terapię komórkami macierzystymi. I długo bili się z myślami co zrobić. Ale podkreślają, że kiedy chodzi o życie własnego dziecka, wszystkie niuanse schodzą na dalszy plan.

- Prosimy o wsparcie, ponieważ koszty terapii są dla nas ogromne - to 35 tys. dolarów, co w naszej sytuacji finansowej przekracza nawet nasze wyobrażenia - przyznają Ela i Daniel Sacharko. - Wierzymy, że uda nam się zebrać tę kwotę, aby Oluś miał szansę na lepszą jakość życia i rozwój, który jest możliwy. Bo to wesoły i ciekawski chłopczyk, którego bardzo kochamy. Będziemy wdzięczni za wsparcie w naszej walce o lepsze jutro Olka.

140 tys. zł może nie jest kwotą nie do zdobycia. Rzecz w tym, że czasu nie jest dużo, bo tylko do 15 grudnia. Rodzice więc nie czekają z założonymi rękami aż te pieniądze same się znajdą. Wspólnie z fundacją, która objęła opieką chłopczyka, organizują festyny, imprezy. Udało im się zebrać około 20 tys. złotych. Daniel i Ela dziękują wszystkim darczyńcom nie tylko za pomoc materialną.

- Otrzymaliśmy od obcych osób mnóstwo wsparcia duchowego, które nam jest teraz bardzo potrzebne - mówi ze łzami w oczach Ela.

Pomoc ludzi dobrej woli jest ciągle potrzebna. Można wesprzeć Olka na kilka sposobów

Właśnie została uruchomiona zbiórka na rzecz chłopca na portalu siepomaga.pl. Można też pomóc wpłacając pieniądze na konto fundacji, która się nim opiekuje: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”, nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010. Tytuł przelewu: 1132/S Aleksander Sacharko.

Można też wziąć udział w imprezach charytatywnych, o których informacje pojawiają się na bieżąca na fanpage chłopca Oluś Sacharko na Facebooku. Najbliższa już 26 sierpnia. W Różanymstoku odbędzie się turniej piłki nożnej, z którego cały dochód trafi na konto malca.

Ewa Bochenko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.