Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Czy tych tragedii można było uniknąć?

Czytaj dalej
Fot. Malgorzata Moczulska / Polska Press
Ryszard M. Perczak

Czy tych tragedii można było uniknąć?

Ryszard M. Perczak

Największy pod względem uczestniczących samochodów karambol w Łódzkiem 14 lat temu pod Swarzędzem zderzyło się we mgle 130 aut Najwięcej, bo 30, zabitych w wypadku pod Gdańskiem.

Ubiegłotygodniowe karambole na trasie nr A1 w pobliżu Łodzi zrobiły wrażenie nawet na policjantach i ratownikach medycznych, którzy przecież z takimi zdarzeniami mają styczność nieomal na co dzień. Na odcinku kilkuset metrów, na dwóch pasach ruchu w obu kierunkach, zderzyło się w przeciągu kilkunastu minut 76 pojazdów. Niestety we wtorek jedna z najbardziej poszkodowanychw tym zdarzeniu osób zmarła w szpitalu.

Największy w Łódzkiem

Pod względem liczby uczestniczących w wypadku samochodów ten ostatni karambol na A1 nie ma sobie równych w województwie łódzkim. Jednak ponury rekord w skali kraju należy do wypadku, który zdarzył się pod Swarzędzem rankiem w lutym 2003 r. Tamtego dnia na drodze krajowej nr 92, tzw. starej dwójce, zderzyło się we mgle ponad 130 samochodów. Wtedy zostało poszkodowanych 31 osób.

Jedna osoba zginęła, a kilkanaście zostało poważnie poszkodowanych w serii zderzeń 71 samochodów, do których doszło sześć lat temu na kilkusetmetrowym odcinku drogi S1 między Bielskiem-Białą a Cieszynem.

Duży karambol miał także miejsce kilkanaście lat temu na trasie Rzgów - Tuszyn. Tak jak w tym ostatnim przypadku, również wtedy we mgle, która zaskoczyła kierowców, rozbiło się około 30 aut. Ucierpiało w nim także kilkanaście osób.

Nie tylko u nas

Podobnych zdarzeń nie brakuje również gdzie indziej na świecie. Kilkanaście lat temu pod Helsinkami w szalejącej śnieżycy na śliskiej drodze dojazdowej do miasta zderzyło się ponad 400 aut. Zginęły trzy osoby. Kilkaset zostało na wiele godzin uwięzionych w rozbitych pojazdach.

W wypadku pod Hanower-em, do którego doszło latem 2009 r. rozbiło się 259 samochodów. Wszystko zaczęło się od drobnej stłuczki. Rany odniosło ponad 60 osób, ale nikt nie zginął.

Z kolei w Czechach kilka lat temu na trasie D1 doszło na odcinku kilkunastu kilometrów do serii zderzeń z udziałem ponad 230 pojazdów.

W styczniu 2005 r. na autostradzie numer 96 w amerykańskim stanie Michigan zderzyło się ponad 200 różnych pojazdów. Powodem tego jednego z największych karamboli w Stanach Zjednoczonych była, podobnie jak większości takich zdarzeń... gęsta mgła i brak ostrożności kierowców.

Jak z powyższego widać, choć w karambolach uczestniczą setki samochodów, którymi podróżują tysiące osób, to ofiar śmiertelnych jest na szczęście stosunkowo niewiele. Niestety na drodze dochodzi także do setek tragicznych zdarzeń, w których tracą życie dziesiątki osób.

Dlaczego na autostradzie?

Do karamboli dochodzi najczęściej na autostradach przy niesprzyjających warunkach pogodowych, np. w gęstej mgle czy na śliskiej nawierzchni. Na takich drogach samochody zwykle rozwijają duże prędkości, a poza tym jest ich tam zdecydowanie więcej niż na drogach niższych kategorii. Niedawny karambol na A1 jest tego najlepszym przykładem. Jeśli się do tego dołoży brak wyobraźni kierujących...

Szczegółowe przyczyny tego wypadku na A1 ustali zapewne specjalna komisja, ale już teraz można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, iż samochody zderzyły się tam dlatego, że w skrajnie niekorzystnych warunkach widoczności (ciemno i mgła) kierowcy jechali po prostu zbyt szybko.

Najwięcej zabitych

2 maja 1994 r. w Gdańsku w wypadku autobusu, który uderzył w przydrożne drzewo, zginęły 32 osoby, a 43 odniosły obrażenia. Jest to wypadek drogowy z największą liczbą ofiar śmiertelnych, jaki wydarzył się na terytorium Polski.

15 listopada 1978 r. w Wilczym Jarze k. Żywca po wpadnięciu w poślizg zsunęły się do wąwozu dwa autobusy przewożące pracowników kopalni. Jest to druga pod względem liczby ofiar katastrofa drogowa w powojennej historii Polski - zginęło 30 osób. Nawiasem mówiąc, jednoznaczna przyczyna tej tragedii, poza tym, że nawierzchnia drogi była śliska,do dziś nie została wyjaśniona.

Niedaleko Białej Rawskiej

W naszym regionie również mieliśmy tragedię, w której straciło życie kilkanaście osób. Chodzi o wypadek, do jakiego doszło przed świtem 12 października 2010 r. na drodze wojewódzkiej 707 pod Nowym Miastem nad Pilicą. W gęstej mgle zderzył się volkswagen transporter z ciężarówką. Na miejscu zginęło 16 osób podróżujących busem. Dwie kolejne zmarły w szpitalach. Przyczyną tragedii była nieostrożność kierowcy auta osobowego, który zdecydował się w gęstej mgle wyprzedzać inny samochód.

Do wielkiej tragedii doszło 30 września 2005 r. w pobliżu miejscowości Jeżewo Stare na drodze krajowej nr 8 z Białegostoku do Warszawy. W wypadku autokaru zginęło 13 osób, w tym 9 maturzystów z Białegostoku, którzy jechali na pielgrzymkę do Częstochowy.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Ryszard M. Perczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.