Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Marcin Rybak

Polowanie na świadków, czyli do czego służy miejski monitoring

Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim Rynku po kilkuminutowej szarpaninie z policją Fot. screen youtube.pl Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim Rynku po kilkuminutowej szarpaninie z policją
Marcin Rybak

Z materiałów ujawnionych w TVN wynika, że w maju 2016 roku policja - wykorzystując miejski monitoring - urządziła polowanie na świadków, którzy nagrywali zatrzymanie 25-letniego Igora Stachowiaka w Rynku. Policjantom miał pomagać miejski strażnik, który obsługiwał monitoring.

W poniedziałek, po ujawnieniu nagrania w TVN, posady straciło pięciu oficerów dolnośląskiej policji. W środę w Sejmie debatowano o skandalu we wrocławskiej policji. Ze swoich działań podejmowanych przez ostatni rok tłumaczyli się posłom szefowie resortów: sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

Czy wrocławski strażnik miejski - operator monitoringu pracujący 15 maja ubiegłego roku - pomagał policji w wyłapywaniu osób, które telefonami komórkowymi nagrywały próbę zatrzymania Igora Stachowiaka na wrocławskim Rynku?

Czy ta akcja była zgodna z prawem? Czy wykorzystano miejski monitoring do ścigania obywateli, których jedyną winą było to, że nagrali materiał bardzo niewygodny dla policji? Czy władze miasta godzą się na to, by monitoring służył inwigilacji ludzi?

Paralizator na komisariacie

Igor Stachowiak zmarł na komisariacie policji Wrocław Stare Miasto 15 maja ubiegłego roku rano. Kilka dni temu „Superwizjer” TVN - w reportażu Wojciecha Bojanowskiego - ujawnił szokujące sceny z komisariatu przy ulicy Trzemeskiej. Zakuty w kajdanki Igor, podłączony do paralizatora, leży na podłodze toalety w komisariacie i wyje z bólu rażony prądem. Policjant grozi „powtórką z rozrywki”, jeśli mężczyzna nie zacznie wykonywać poleceń.

Ale cała historia zaczęła się 15 maja około godziny 6 rano na wrocławskim Rynku. Policjanci chcieli zatrzymać Igora. Przekonują, że zorientowali się, iż mają do czynienia z osobą poszukiwaną przez prokuratur ę. Igor nie chciał dać się zatrzymać. Dziś wiadomo, że był pod wpływem narkotyków i dopalaczy.

Stawiał opór czterem policjantom. Wykręcał się i wyrywał. Wołał pomocy. Dwaj mężczyźni zaczęli nagrywać przedłużającą się interwencję telefonami. Na filmie widać, jak jeden z nich pokrzykuje do policjantów: „Nie duście go, k...”. Niedługo po zatrzymaniu Igora i odwiezieniu go na komisariat zaczęło się polowanie na autorów nagrań.

Namierzyliśmy ich

Z materiałów śledztwa, ujawnionych przez „Superwizjer”, wynika, że do polowania włączył się „operator miejskiego monitoringu”, czyli strażnik miejski. Skontaktował się z dyżurnym policji.

„Wy nie szukacie kogoś z Rynku? Gościa jakiegoś? Oni nagrywali telefonem interwencję, wiesz…” - zapytał dyżurnego policji przez radio operator monitoringu. „My go teraz namierzyliśmy, wiemy, gdzie jest. Jakby potrzebowali, to niech się zgłoszą” - cytują słowa operatora dziennikarze TVN.

Dwaj autorzy nagrań zostali zatrzymani przez policję. Zabrano im telefony komórkowe. Jeden z nich dostał 500 zł mandatu za to, że nagrywając zajście, powiedział słowo „k...”. Drugi miał usłyszeć zarzut utrudniania policyjnej interwencji, ale sprawa została umorzona.

Rzecznik pyta

Tym wątkiem zainteresował się rzecznik praw obywatelskich. Obywatelom wolno bowiem nagrywać to, co się dzieje w miejscach publicznych. W środę, w liście do komendanta głównego policji, rzecznik zapytał o tę historię. Między innymi o to, czy w policji było w tej sprawie prowadzone jakieś wewnętrzne postępowanie. A jeśli tak, to jakie były jego wyniki.

My zapytaliśmy władze miasta i wrocławską straż miejską, czy powinno się wyjaśnić rolę operatora monitoringu w całej sprawie. - Z zasady operatorem głównym systemu jest funkcjonariusz straży miejskiej. Doraźnie, na wniosek policji prowadzącej działania operacyjne, może monitorować wskazany teren lub zdarzenie, domniemując, że działania te są nielegalne - tłumaczy Arkadiusz Filipowski, rzecznik prasowy prezydenta Rafała Dutkiewicza.

- Niezależnie od tego - dodaje rzecznik - funkcjonariusze policji w komisariatach Stare Miasto i Ołbin mogą przejąć sterowanie wybranymi kamerami. Zapis monitoringu jest nagrywany i przechowywany przez 30 dni. Policja, prokuratura albo sądy mogą zwracać się o zabezpieczenie materiału na potrzeby śledztwa czy procesu.

- Za sposób wykorzystania udostępnionych na wniosek służb materiałów Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego Wrocławia nie odpowiada - mówi Arkadiusz Filipowski.

Straż miejska natomiast odesłała nas do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Igora Stachowiaka.

- Cały materiał w poruszanej przez pana sprawie został zabezpieczony i przekazany w związku z toczącym się postępowaniem prowadzonym przez prokuraturę w Poznaniu - informuje nas rzecznik wrocławskiej straży miejskiej Waldemar Forysiak. - Tam proszę kierować szczegółowe pytania.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Marcin Rybak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.