Wolę iść na operację niż słyszeć, że wyglądam jak wieprz

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Mariola Fidura

Wolę iść na operację niż słyszeć, że wyglądam jak wieprz

Mariola Fidura

Zdrowie Nikt nie chce mieć zbędnych kilogramów. Niektórzy pozbywają się tuszy za pomocą diety i ćwiczeń. Inni z konieczności lub wyboru decydują się na operację.

W ciągu roku w Ośrodku Chirurgii w Ełku operacjom bariatrycznym poddawanych jest około 100 osób. 15 % pacjentów stanowią osoby z Grajewa i okolic. Ludzie ci borykają się z nadwaga lub otyłością. Część z nich została skierowana na chirurgiczne leczenie otyłości przez lekarza. Inni nie potrafią zrzucić tuszy przy pomocy diety i ćwiczeń. Wolą wybrać, ich zdaniem, najłatwiejszą drogę do smukłej sylwetki, czyli operacje.

Adam ma 42 lata. Cztery lata temu przeszedł operację zmniejszenia żołądka.

- Byłem jeszcze przed czterdziestką a czułem się do niczego. Przy wzroście 1. 80 wżyłem 160 kilogramów. Sam nie wiem kiedy doszedłem do takiego stanu. Fakt, że nie odmawiałem sobie żadnego jedzenia. Zamiast coś zrobić z tuszą... kupowałem większe ubrania. Doszło do tego, że nie miałem butów ze sznurowadłami, bo nie mogłem ich samodzielnie zawiązać - wspomina mężczyzna.

Impulsem do zmian okazał się syn naszego bohatera.

Dieta i ćwiczenia nic nie pomagały

- Wiedziałem, że z powodu otyłości z moim zdrowiem jest coraz gorzej. Nie umiałem wytrwać na żadnej diecie, a ćwiczenia nie przynosiły widocznych rezultatów. Dopiero kiedy wybrałem się z synem na boisko zrozumiałem, że on się mnie wstydzi. Inni ojcowie i kibice patrzyli na mnie jak na monstrum. Usłyszałem nawet, że wyglądam jak spasiony wieprz. Wróciłem do domu z postanowieniem, że zmienię swój wygląd. Wolę położyć się pod noż dla chirurga niż przeżywać coś podobnego - opowiada Adam.

Pierwszym krokiem była wizyta u lekarza. Najpierw była seria specjalistycznych badań i próbach zrzucenia masy w tradycyjny sposób. Etap przygotowawczy i sprawdzający trwał długo. Nasz rozmówca był jednak zdecydowany i zdeterminowany, żeby pozbyć się otyłości. Kiedy przeszedł wszystkie procedury wreszcie zapadła upragniona i tak bardzo wyczekiwana decyzja o operacji.

- Oczywiście, że się bałem. Czytałem o ewentualnych skutkach ubocznych. Silniejsza była jednak chęć powrotu do normalnego życia - tłumaczy.

Początki po interwencji chirurga nie były łatwe.

- Musiałem jeść maleńkie porcje, ale bardzo często. Zjadałem kawałek marchewki i za chwile pędziłem do łazienki. Przemęczyłem się, ale było warto. Z każdym tygodniem i miesiącem widziałem rezultaty. Teraz ważę 100 kilogramów. Polecam wszystkim, którzy borykają się z otyłością skorzystanie z możliwości operacji. Życie osoby szczupłej jest zdecydowanie o wiele lepsze niż człowieka z nadwagą - dodaje pan Adam.

Nie wszyscy mogą trafić na stół

Chociaż mężczyźni poddają się operacjom bariatrycznym to jednak 60% pacjentów stanowią kobiety. Ilość skierowań od lekarzy różnych specjalności sukcesywnie wzrasta. Co 20 osoba zgłaszająca się z myślą o operacji bariatrycznej nie kwalifikuje się do niej. Powinna zastosować inne metody mające na celu redukcję masy ciała.

Joanna jest po pięćdziesiątce. Choruje na serce, ma uszkodzone stawy i cukrzycę. Ze względu na stan zdrowia nie może zrzucić nadwagi samodzielnie.

- To zamknięte koło. Nie mogę ćwiczyć z powodu choroby serca. Nie ćwiczę to pogarszam swój stan przez otyłość. Boję się iść na operację. Waham się już od dwóch lat - wyznaje kobieta.

Ostra selekcja przed operacją

Droga do operacji bariatrycznej jest dość długa. Na początku pacjent ze skierowaniem od lekarza posiadającego umowę z NFZ zostaje przyjęty w Poradni Chirurgicznego leczenia Otyłości. W trakcie wizyty zostaję przeprowadzone pomiary masy ciała, wzrostu, obwodu brzucha w celu wyliczenia wskaźnika masy ciała (BMI) oraz zostaje przeprowadzony tzw. wywiad lekarski, czyli historia przeszłości zdrowotnej pacjent. W przypadku ustalenia wskazań do operacji następuje dalsze postępowanie przygotowawcze.

Dla osób, które zakwalifikowały sie do operacji takie rozwiązanie jest najskuteczniejszym sposobem radzenia sobie z problemem otyłości. Postępowanie zachowawcze wg. statystyk jest skuteczne w 2-3%. Wówczas można mówić o skutecznej i właściwej redukcji masy ciała utrzymującej się min. przez 3 lata. Aktualnie uważa się, że jest błędem nie skierowanie pacjenta, który ma wskazania do operacji, do właściwego chirurga bariatrycznego.

Adam nie żałuje decyzji o operacji. Czuje się teraz innym człowiekiem.

- Operacja to najlepsze co mogło mnie spotkać. Gdyby nie ta możliwość nadal byłbym kaleką. Moim zdaniem nie ma co owijać w bawełnę i trzeba tak właśnie nazywać chorobliwą otyłość. Jak wiele innych grubych osób zostawiłem sobie na pamiątkę kila rzeczy z czasów otyłości. Mają mi przypominać jakie miałem szczęście. Wierzę, że już nigdy spodnie w rozmiarze 4Xl nie będą na mnie pasowały - podsumował Adam.

Mariola Fidura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.