Wraki jeżdżą po drogach, bo badania techniczne to fikcja

Czytaj dalej
Fot. Janusz Wójtowicz/Archiwum
Izabela Krzewska

Wraki jeżdżą po drogach, bo badania techniczne to fikcja

Izabela Krzewska

Zdumiewająco wysoka liczba aut dopuszczonych do ruchu, źle wyposażone stacje kontroli pojazdów, diagności karani za przestępstwa... związane z tym zawodem - raport NIK jest miażdżący dla Podlaskiego

Policja zatrzymuje rocznie w Podlaskiem dziesiątki tysięcy dowodów rejestracyjnych pojazdów, które zagrażają bezpieczeństwu na drodze. To pośredni dowód na kiepski stan samochodów na naszych drogach. Z pewnością ta liczba byłaby jednak niższa, gdyby nie to, że obowiązkowe badania techniczne na stacjach kontroli pojazdów (SKP) są fikcją.

Tak przynajmniej wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, która ustaliła, że np. na jednej ze stacji w pow. grajewskim na 4 744 zbadane w 2015 r. auta, tylko... jedno (0,02 proc.) nie zostało dopuszczone do ruchu. W pow. monieckim wskaźnik był niewiele wyższy (0,46 proc.). Tymczasem w Polsce to średnio 2 proc., a w Niemczech - pięć razy więcej.

NIK doszła do wniosku, że to efekt nierzetelnych badań technicznych wykonywanych przez diagnostów. A jedną z przyczyn tego jest brak dostatecznego nadzoru starostów nad SKP. NIK wystawiła ocenę negatywną wszystkim skontrolowanym starostwom w Podlaskiem: grajewskiemu, monieckiemu i wysokomazowieckiemu.

Zarzutów jest wiele. To m.in. pobieżne dokumentowanie przebiegu kontroli okresowych; niedostateczny monitoring wyposażenia stacji; wydawanie uprawnień diagnostom bez właściwego stażu w stacji obsługi pojazdów lub warsztacie. Mało tego! Na obszarze nadzorowanym przez te trzy starostwa badania techniczne robiły osoby, które zostały ukarane przez sądy za przestępstwa związane z wykonywaniem zawodu diagnosty.

- Absolutnie nie zgadzam się z wynikami kontroli. Była robiona pod konkretną tezę, która została udowodniona: „Starostowie źle nadzorują stacje kontroli pojazdów, więc trzeba im te uprawnienia odebrać na rzecz Inspekcji Transportu Drogowego” - mówi bez ogródek Bogdan Zieliński, starosta wysokomazowiecki. - Na „dzień dobry” spotkałem się z sugestiami pracownika NIK, żeby płatne kontrole zlecać ITD.

Z zarzutami Izby nie zgadza się też starostwo monieckie i - przynajmniej częściowo - grajewskie.

Rząd chce wprowadzić w październiku przepisy, które ukrócą możliwości „kombinowania” przy robieniu badań. Opłata za nie ma być uiszczana z góry. Pomysł ten podoba się Jerzemu Poznańskiemu, prezesowi Zarządu Okręgu Polskiego Związku Motorowego w Białymstoku.

- Zwróciłbym jeszcze uwagę na analizę składu spalin. Obecnie rzadko jest robiona na badaniach, a ma duży wpływ na środowisko - mówi.

Izabela Krzewska

W Gazecie Współczesnej pracuję od 2009 roku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.