Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Zmarł Sylwester Augustynek, który jako „Gumiś” bombami terroryzował Kraków

Czytaj dalej
Fot. Artur Drożdżak
Artur Drożdżak

Zmarł Sylwester Augustynek, który jako „Gumiś” bombami terroryzował Kraków

Artur Drożdżak

Recydywista w stylu retro - tak mówiono o Sylwestrze Augustynku, którzy był szerzej znany w kraju pod pseudonimem „Gumiś”. W Gazecie Krakowskiej i w kronikach kryminalnych zapisał się jako przestępca, który terroryzował Kraków podkładaniem bomb. Właśnie dowiedzieliśmy się, że zmarł. Przedstawiamy kalendarium „Gumisia”.

Rok 1944 r., czyli urodziny

Sylwester Augustynek, rocznik 1944, rodem z Zakopanego. Z wykształcenia technik budowlany.

Rok 1963, czyli wojsko

W latach 60. odbył służbę wojskową. Jak opowiadał, został wyselekcjonowany z innymi żołnierzami do „dywersji”. Podczas szkolenia w ZSRR, w Riazaniu, nauczył się konstruowania bomb z „cywilnych” składników, np. rolniczych nawozów.

Rok 1971, czyli włamania

Osiadł w Trzebini i w latach 70. dostał 10 lat za zuchwałe kradzieże z włamaniem.

Rok 1981, czyli kradzieże

W latach 80-tych skazano go za przestępstwa przeciwko mieniu na dziewięć lat odsiadki. W tamtym czasie włamywał się do
Peweksów, był też członkiem gangu kradnącego auta.

Rok 1994, czyli bomby

Faktycznie stał się postrachem Krakowa, kiedy w 1994 roku, przez kilka tygodni, trzymał miasto w szachu. Podłożył cztery bomby w centrum. Chciał 500 tysięcy marek niemieckich okupu. Podpisywał się pseudonimem z dziecięcej bajki, czyli Gumisie.
Ścigany regularnie dzwonił do redakcji Gazety Krakowskiej i przekazywał wskazówki, gdzie złożyć okup. Był nieuchwytny i miał szczęście. Opowiadał potem, że przeszukanie swojego mieszkania w Trzebini obserwował z ławki koło bloku.
Minister sprawiedliwości wyznaczył nagrodę za złapanie Gumisia: ówczesne 100 milionów złotych. Policja z Katowic twierdziła, że to półinteligent, który skończył ledwo siedem klas, nieokrzesany małomiasteczkowy złodziej. Policjanci z Krakowa przekonywali zaś, że ma wysoki iloraz inteligencji, zna się na pirotechnice, ma uzdolnienia muzyczne, gra na fortepianie i klarnecie…

Sylwester Augustynek Gumiś
Artur Drożdżak Poszukiwania Gumisia

Rok 1996, czyli skazanie

Wpadł po miesiącu w Koszalinie, gdy chciał wyrobić dowód osobisty na inne nazwisko. Miał brodę i wąsy, ale i tak rozpoznała go urzędniczka. Terroryzm skończył się dla niego wyrokiem skazującym: pięć i pół roku więzienia.
Poszedł siedzieć do Strzelc Opolskich i tam został kucharzem. Gdy przychodziły wycieczki, klawisze pokazywali go: Patrzcie, a to
nasz Gumiś.

Rok 2002, czyli odwiedziny

Kiedy wyszedł w 2002 roku, zaczął udzielać wywiadów dziennikarzom. Mówił, że podkładał bomby, bo potrzebował pieniędzy, ale też była w nim dziecięca chęć zrobienia komuś psikusa. I że wybrał Kraków, bo to jego ukochane miasto.
- Chciałem, żeby ktoś poczuł smród w gaciach, żeby się troszeczku bali, więc wyszło mocno - mówił w jednym z wywiadów. Cały czas czuł też potrzebę, by wpływać na rzeczywistość. Przychodził do Gazety Krakowskiej, przynosił informacje o aferach związanych z handlem materiałami rozszczepialnymi.
- Chciał, żebyśmy się zajęli tym tematem, ale też żądał pieniędzy za informacje. Wiem, że policja jedną z tych spraw badała - mówi jeden z dziennikarzy.
Czasem do nas dzwonił, bo chciał po prostu sobie pogadać.
- Potrafię być dobrym człowiekiem, staram się każdemu pomóc i taką mam opinię - mówił.
Gdy rozmówca w redakcji nie kojarzył jego nazwiska, zawsze przypominał: to ja, Gumiś.

Rok 2012, czyli gang

W roku 2012 roku zebrały się nad nim czarne chmury. Został zatrzymany. Postawiono mu zarzut kierowania gangiem, który kradł luksusowe auta prosto z salonów w Szwajcarii i Niemczech, po czym sprzedawał je w Polsce. „Gumiś” działał tak trzy lata, ukradł 70 aut o wartości ponad dwóch milionów. Euro! Samochody były przywożone do Polski, tu przekazywane paserom i demontowane w warsztatach.
„Gumiś” przyznał się do winy i opowiedział o 17 wspólnikach. Z tego powodu potraktowano go ulgowo i nie trafił do aresztu, ale nie uniknął kłopotów finansowych.
Zajęto jego konta bankowe, a jego oddano pod dozór policji. Bez pieniędzy, środków do życia był w trudnej sytuacji. Przyszła

Sylwester Augustynek Gumiś
Artur Drożdżak Gumiś ścigany w 1994 r.

połowa grudnia i nie miał z czego żyć i co jeść. Sława „Gumisia” nie pomagała mu w przetrwaniu trudnych chwil.
Rok 2013, czyli piekarnia

Początkowo policjantom wyglądało to na zwykłą, rutynową interwencję. Krakowianka zadzwoniła w nocy do dyżurnego komendy miejskiej, że ktoś włamuje się do piekarni.
- Słyszę brzęk rozbijanej szyby, przyjeżdżajcie szybko. Bandyta może jeszcze być w środku! - alarmowała roztrzęsiona kobieta. Stróże prawa zareagowali szybko i zjawili się pod wskazanym adresem. Drzwi piekarni były wyłamane, w środku paliła się jedna żarówka. Gdy z bronią gotową do strzału policjanci zajrzeli do środka ich oczom ukazał się taki widok: starszy, siwy mężczyzna siedział na krześle i spokojnie wcinał świeże bułki.
- No, wreszcie jesteście, ile można czekać… - powiedział wcale nie zmieszany. Widać było, że ucieszył go widok mundurowych. Potulnie dał się skuć, podał nazwisko, ale nie zrobiło to efektu. Zirytowany nie wytrzymał.
- No, ja jestem ”Gumiś”, ten słynny, który przed laty terroryzował cały Kraków! - rzucił.
W sądzie nie krył, że mógł wyciągnąć rękę po zapomogę lub dokonać przestępstwa, by przetrwać zimę w zakładzie karnym. - Wybrałem drugie rozwiązanie - mówił. Szczupły, niski, siwiejący, ubrany w dżinsy i lichą wiatrówkę.
Wyglądał jak jedno nieszczęście. Dostał ok więzienia.

Rok 2015, czyli auta

Znów cieszył się wolnością, ale niedomagał na zdrowiu. Podczas procesu w sprawie samochodowego gangu wspominał, że w Szwajcarii przeszedł udar mózgu, leżał w szpitalu i tracił pamięć.
Odmówił badania w Polsce, które miało potwierdzić, czy faktycznie upadł na zdrowiu. Był świadkiem na procesie Jana K., swojego pasera z Podhala, który nie przyznawał się do winy.
Gumiś twierdził, ze już nie pamięta, ile mu sprzedał pojazdów i za ile. Sąd wtedy mu nie uwierzył, uważał, że jego zdaniem to taka „taktyczna” niepamięć Gumisia, czyli - jak o nim napisał - doświadczonego przestępcy, który po prawomocnym wyroku nie chciał obciążać dawnego współpracownika.
To nie uchroniło pasera przed skazaniem:Jan K. usłyszał wyrok czterech lat więzienia.
„Gumiś” po skazaniu na trzyletnia odsiadkę za kierowanie gangiem napisał do prezydenta RP prośbę o łaskę, ale się jej nie doczekał.

Sylwester Augustynek Gumiś
Artur Drożdżak Gumiś w naszej redakcji

Rok 2018

Dopiero teraz, w maju 2019 roku, na procesie odwoławczym pasera Jana K. wyszło na jaw, że udar mózgu był dla Gumisia zabójczy i już nie odsiedział do końca trzyletniego wyroku.
Ostatni wyrok okazał się więc dla niego dożywociem.
Sąd Apelacyjny w Krakowie ujawnił na rozprawie, że Gumiś nie żyje i nie będzie go już można przesłuchać na procesie pasera, którego obciążył zeznaniami. Nie wyjaśni już pewnych sprzeczności w relacjach. Może to i dobrze dla pasera, bo Janowi K. sąd złagodził wyrok do dwóch lat i warunkowo zawiesił na pięć lat jego wykonanie.
Z naszych ustaleń wynika, że Gumiś zmarł w zapomnieniu na początku 2018 roku w celi więzienia w Nowym Sączu.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Wakacje 50% taniej!

Wakacje 50% taniej!

55,00 110,00

Zabierz ze sobą prenumeratę cyfrową na wakacje! Gazeta Współczesna online oraz w wersji PDF na 90 dni 50% taniej!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.