Zmienia się podejście do pracy wśród pracowników. To problem dla pracodawców? "Praca nie jest już celem samym w sobie"

Czytaj dalej
Fot. 123 RF
Milena Kochanowska

Zmienia się podejście do pracy wśród pracowników. To problem dla pracodawców? "Praca nie jest już celem samym w sobie"

Milena Kochanowska

- Młodzi zachowują się niczym klienci w supermarkecie z pracą. Dają sobie prawo do wyboru i rezygnacji, jeśli nie dostają tego, po co przyszli - mówi w rozmowie z Głosem Wielkopolskim dr Agnieszka Piasecka-Robak. Z menedżerem Human Resources i Coaching w Dolnośląskiej Szkole Wyższej rozmawiamy o tym, jak z pokolenia na pokolenie zmienił się etos pracy.

Mówi się często, że wśród młodych osób zanika etos pracy. Czy to prawda?
Etos pracy nie tyle zanika, co ewoluuje. To wynik pewnego zbiorowego doświadczenia, a ich doświadczenia są inne niż były w czasach pozytywizmu, inne niż nawet dziesięć lat temu. Wraz z pokoleniem Baby boom skończyła się opcja pracy w jednym miejscu przez całe życie, poczucia służebności i dozgonnej wdzięczności dla szefa, który był tak dobry, że nas zatrudnił.

Brzmi dobrze. Jednym słowem, inaczej już pracę postrzegamy, oczekujemy od niej zupełnie czegoś innego.
Tak, bo wraz z pokoleniem X pojawiła się nasza odwaga w sięganiu po nowe doświadczenia w pracy. Ta odwaga rosła w każdym kolejnym pokoleniu. W efekcie młodzi ludzie przypisują pracy już inne wartości. Nie wyobrażają sobie, że w jednym miejscu można pracować choćby 5-10 lat. Wysokie stanowisko oznacza dla nich więcej nadgodzin i mniej wolności. Umowa o pracę na czas nieokreślony stanowi ograniczenie, a nie poczucie bezpieczeństwa, jak było to w przypadku starszych pokoleń. Młodzi z pokoleń Y i Z chcą wybierać, chcą doświadczać i aktywnie budować własną tożsamość.

Większe oczekiwania związane są z większą pewnością siebie, z wyższą samooceną, której starszym brakowało i nadal brakuje, bo nie wszyscy nabywają jej nawet z wiekiem, doświadczeniem czy kwalifikacjami.
To prawda. Młodzi mają wyższą samoocenę, bo bez problemu komunikują się w różnych językach, a technologia nie ma przed nimi tajemnic. Ci z pokolenia Z są wręcz nazywani cyfrowymi nomadami - a skoro potrafią szukać, to znajdą. Także pracę odpowiednią dla siebie.

Na przykładzie tego właśnie pokolenia widać bardzo wyraźnie, że jego przedstawiciele przywiązują dużą wagę do wartości w pracy, ale zupełnie innych niż ci starsi.
Liczy się dla nich transparentność, bezpośrednia komunikacja, poszanowanie odmienności i własna autonomia. Wartości są dla młodych ważne, ale zmienia się ich hierarchia - wartością jest na przykład możliwość rozwijania własnych pasji. Praca nie jest już celem samym w sobie i spełnieniem marzeń pracownika. Jest środkiem do celu, jakim jest nabywanie kompetencji, doświadczanie, samorealizacja. Młodzi są też odważniejsi w artykułowaniu swoich potrzeb i, m.in. dzięki internetowi, doskonale orientują się, co oferują swoim kandydatom inne organizacje. Tu nie działa przestarzała metoda motywowania za pomocą „kija i marchewki”. Zwracają uwagę na kulturę organizacyjną, przyglądają się wartościom, które ta organizacja reprezentuje i zastanawiają się, czy ta praca do nich pasuje, czy im pasuje. I czy wpisuje się w ich światopogląd, czy zachodzi tam spójność. Mają mocniej rozwinięte poczucie niezależności, mają mniej pokory. Oczywiście, inaczej będzie na te wartości patrzeć dobrze sytuowany mieszkaniec dużego miasta, który może wybierać spośród ofert, a inaczej kandydat na pracownika z małej miejscowości, dla którego priorytetem może być posiadanie jakiejkolwiek pracy. Ale nie możemy nie dostrzegać tego trendu.

Praca całkowicie przestała być więc sensem życia, czymś bardzo ważnym, na drugim miejscu po rodzinie, a czasem nawet na pierwszym?
Młodzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy, chcą zachować równowagę pomiędzy pracą a czasem wolnym. Asertywnie bronią swoich praw do prywatności i odpoczynku, traktując pracę jako coś, co nie jest dane na zawsze. To zaskakuje reprezentantów starszych pokoleń, którzy postrzegali siebie przez pryzmat tego, jaką pozycję zawodową udało im się osiągnąć. I dla osiągnięcia tej pozycji byli w stanie wiele wycierpieć i pracować ponad siły. Bo praca ich konstytuowała.

Dla młodych praca pełni wobec tego funkcję instrumentalną - jest narzędziem do samorozwoju, a nie celem samym w sobie. Czy jednak nie za często pracę zmieniają?
Młodzi zachowują się niczym klienci w supermarkecie z pracą. Dają sobie prawo do wyboru i rezygnacji, jeśli nie dostają tego, po co przyszli. A często nie dostają - bo jak trafnie zauważył w swoich badaniach prof. Barry Schwarz - jeśli mamy zbyt dużo wyborów, zbyt dużo ofert i możliwości, to sami zaczynamy kwestionować własne decyzje, mając poczucie straty tego, czego nie wybraliśmy, a co „czekało za rogiem”. To z kolei wpływa na nasze oczekiwania - stają się one coraz bardziej nierealistyczne. Jeśli w okolicy były dwa etaty, mogliśmy wybrać ten lepszy i pracować na stanowisku z poczuciem słuszności wyboru. Gdy specjalistyczne serwisy społecznościowe raz na dobę bombardują nas dziesiątkami ofert w ramach subskrypcji, a portale z pracą nieustannie aktualizują bazę ofert z dziesiątkami benefitów - rośnie nasza presja na zmianę pracy. Sami ustawiamy się w ciągłym biegu do zmiany, bo tak należy, bo będę nieatrakcyjny, bo się zasiedziałem w danym miejscu i wypadnę z obiegu. To takie ciągłe oczekiwanie rozwoju i zmiany, które może stać się tragedią pracodawcy inwestującego w pracownika, który niemal po chwili odchodzi.

Dla szefa może być to problemem, dla młodych pracowników to jednak chyba dobrze. Nie traktują utrzymania pracy jak przymusu, nie walczą o nią, pokornie nie wypełniają obowiązków - to zapewnia im komfort psychiczny i mniej strat.
Asertywne podejście reprezentantów młodych pokoleń do pracy na pewno jest zdrowsze niż nasze. Może ono potencjalnie ograniczyć pracoholizm poprzednich pokoleń. Może być dla nich szansą na zdobycie wielu kompetencji. Ci najmłodsi są też szansą dla tych nieco od nich starszych - szansą na normalność i dosadne wytyczanie granic pracodawcy. Tej asertywności powinniśmy się od nich uczyć. Pracować efektywnie, ale też mieć czas na odpoczynek. Tym bardziej że jak pokazały badania EuroFund, w latach 2019-2020 Polak pracował przeciętnie 1848 godzin. To rekord w Unii Europejskiej. Dla porównania Niemcy pracowali 1574 godziny, a Duńczycy 1635 godzin. Statystyka brutalnie pokazuje nam, że byliśmy w pracy o 11 dni dłużej niż Niemcy, a ponad 21 proc. Polaków pracowało po 10 i więcej godzin dziennie.

Praca po godzinach, zwłaszcza ta ukryta, nie powinna być zjawiskiem normalnym i powinniśmy o tym głośno mówić.
Najmłodsi pracownicy to dostrzegają i bronią własnej autonomii. To ważne, bo pandemia pokazała, że praca zdalna zaburza naszą równowagę pomiędzy tym, co prywatne, a tym, co służbowe. Nadwerężyła nasze zdrowie psychiczne i uświadomiła, że granica pomiędzy czasem pracy a czasem wolnym dla części pracodawców jest płynna, bo przecież… pracownik i tak siedzi w domu, więc może wykonać tę pracę. Tymczasem równowaga między życiem zawodowym a prywatnym jest niezbędna, jeśli chcemy mieć efektywnego pracownika. Praca po godzinach bez dodatkowego wynagrodzenia czy praca ponad zakres obowiązków to coś, co jest nadużyciem wobec zapisów Kodeksu pracy. Ludzie są coraz bardziej świadomi swoich praw. Można nawet powiedzieć, że my jako cały naród uwalniamy się wreszcie od myślenia, że jesteśmy gorsi, mniej wykształceni, mniej zasługujący na…, tego myślenia, które cechowało młodą, raczkującą demokrację. A to przekłada się na postawy pracowników. Skoro mam wybór - wybieram lepszego pracodawcę, lepsze warunki pracy i płacy, czy wreszcie - lepsze traktowanie i szansę na rozwój.

Nie jest więc prawdą, jak uważają niektórzy pracodawcy, że coraz trudniej o dobrego i zaangażowanego pracownika?
Dobry i zaangażowany pracownik to ten, o którego dba pracodawca. Coraz trudniej o dobrego i zaangażowanego pracownika tylko u tych pracodawców, którzy nie dbają o pracownika w sposób wystarczający. Nie każdy pracodawca może sobie pozwolić na czterodniowy tydzień pracy. Skoro jednak niektórzy mogą, to trudno się dziwić, że pracownicy chcą pracować tam, gdzie takie przywileje są. Trudno o dobrego i zaangażowanego pracownika w organizacjach, które nie chcą dostrzec zmian rynkowych i nie są gotowe na zmianę mentalnościową. Zmieniamy się, jesteśmy coraz bardziej świadomi i wymagający.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Milena Kochanowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.