Aleksy Syczewski walczy o drzewa, a miasto...

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Andrzej Salnikow

Aleksy Syczewski walczy o drzewa, a miasto...

Andrzej Salnikow

Wiele osób korzystając ze zmian w prawie wycina wszystkie drzewa jakie się da. Aleksy Syczewski wręcz broni 200-letnich drzew na swej posesji. Ale miasto mu w tym nie pomaga!

Jestem zdumiony tak długim okresem oczekiwania na konserwację drzew, które są przecież pomnikami przyrody - skarży się Aleksy Syczewski . - Gdy zajmowała się tym Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku, to od momentu złożenia pisma do wykonania robót mijało niespełna miesiąc. Teraz, gdy sprawy przejęło miasto, czekam już cztery lata.

Na posesji pana Aleksego jest osiem drzew będących pomnikami przyrody. Są to dwustuletnie lipy i jeden kasztanowiec. To jedyne tak duże skupisko zabytkowych drzew w Bielsku.

Na zlecenie miasta została zrobiona ekspertyza dendrologiczną (ocena stanu zdrowia drzew - przyp. autor), ale do dziś nie doczekałem się informacji o jej wynikach, a jestem przecież opiekunem społecznym tych drzew

żali się pan Aleksy.

Poza tym rosną one na jego podwórku. Urzędnicy powinni cieszyć się z tego, że trafili na społecznika, któremu leży na sercu dobro tych drzew. A ma się wrażenie, że traktują go jak natręta.

Pan Aleksy opowiedział nam pewna ciekawą historię Bielska związaną z tymi roślinami.

- W połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku władze miasta chciały wybudować wielkie blokowisko ciągnące się od ulicy Warzywnej do Widowskiej - wspomina. - Na trasie budowy były jednak lipy. Po mojej interwencji w Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku budowę wstrzymano.

Później nikt już do tych planów nie wracał , i dzięki temu w tej części piękna drewniana zabudowa nie została wyparta przez osiedla z płyty.

- Ratując te 200-letnie lipy zatrzymałem kiedyś budowę blokowiska na miejscu drewnianej zabudowy

Aleksy Syczewski

Postanowiliśmy ustalić dlaczego teraz magistrat zwleka z zadbaniem o te pomniki przyrody.

- Jestem przekonana, że pan Aleksy Syczewski był poinformowany o procedurze postępowania w tej sprawie - tłumaczy Elżbieta Kondraciuk, odpowiedzialna za gospodarkę zielenią w mieście. - Natomiast o wynikach ekspertyzy nie mieliśmy obowiązku informować.

Ale urząd widząc zaangażowania mieszkańca mógłby poświęcić te kilka kartek, by taką informację mu przekazać. Po naszej interwencji urzędnicy zdobędą się na to poświęcenie...

Ciągle dziwi fakt, że miasto z ratowaniem starych drzew zwleka już 4 lata. A już w 2013 roku na piśmie zapewniało pana Aleksego: „Realizacja przedmiotowego zadania będzie możliwa w przyszłym roku po zabezpieczeniu niezbędnych środków finansowych.” Pod tym zapewnieniem podpisał się kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej Handlu i Rolnictwa - Bogdan Sokołowski.

Tymczasem dopiero na ostatniej sesji rady miasta przyjęto uchwałę w sprawie uzgodnienia przeprowadzenia zabiegów pielęgnacyjnych i konserwacyjnych zabytków przyrody będących na terenie miasta, a w tym także drzew pana Aleksego. Przeznaczono na to sumę 30 tys. zł. Kiedy jednak specjaliści zajmą się starymi lipami i kasztanowcem ciągle nie wiadomo!

Trudno oprzeć się wrażeniu, że miastu na pomnikach przyrody nie zależy. A jak będzie zwlekać dalej, to drzewa po prostu uschną. Ale szacunek miasta do zieleni obrazuje ostatnia wycinka w parku.

Andrzej Salnikow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.