Białostoczanin Jarosław Zdanowicz zdobył ośmiotysięcznik Gasherbrum II! Wkrótce wróci z wyprawy (ZDJĘCIA)

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Olga Goździewska

Białostoczanin Jarosław Zdanowicz zdobył ośmiotysięcznik Gasherbrum II! Wkrótce wróci z wyprawy (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska

- Zdobyliśmy bez tlenu Gasherbrum II. Więcej zdjęć i opis wrażeń z wyprawy wyślę za kilka dni. Wczoraj po godz. 12 uratowaliśmy życie włoskiemu narciarzowi, któremu odmówiono pomocy - napisał SMS-a do redakcji Jarosław Zdanowicz, himalaista z Białegostoku.

Udało się! Jarosław Zdanowicz 18 lipca zdobył ośmiotysięcznik. Przypomnijmy, że białostoczanin przygodę ze wspinaczką rozpoczął wiele lat temu. Po zdobyciu Ama Dablam (szczytu w Himalajach) podjął decyzję o udziale w kolejnej wyprawie. Szóstego czerwca b. r. wyruszył na podbój ośmiotysięcznika Gasherbrum II.

Zobacz też: Fiesta Balonowa 2019. Balony królują na niebie! Ale to nie koniec atrakcji (zdjęcia)

Podróż trwała 42 dni, a sama akcja górska ponad 20. W czasie wyprawy himalaiści zbudowali cztery obozy, by przejść przez proces aklimatyzacji. Szczyt zdobyli bez użycia tlenu i wsparcia szerpów. Zdanowiczowi w wyprawie towarzyszyli słynni himalaiści m.in. Denis Urubko i Janusz Adamski. Dziewięcioosobowa wyprawa wpinała się pod patronatem Polskiego Kluby Alpejskiego.

Gasherbrum II to najniższy ośmiotysięcznik Karakorum o sylwetce regularnej piramidy. Położony jest na granicy Pakistanu i Chin, we wschodniej części głównej grani pasma Baltoro Muztagh. Na szczyt wiedzie treking, który prowadzi ze Skardu przes Askole przez wielki lodowiec Baltoro i jego wschodnią odnogę - lodowiec Ambrozzi. Jeszcze przed wyprawą Jarosław Zdanowicz powiedział nam, że chociaż ośmiotysięcznik jest najniższy, to wcale nie najłatwiejszy.

- Przy każdym ośmiotysięczniku są jakieś problemy techniczne. Gasherbrum II jest specyficzny, na pewnej wysokości musimy dużą część ściany przetrawersować, czyli obchodzić górę, by potem się dalej wspinać. Będziemy długo na 7, 5 tys. metrów. I to może wykończyć - mówił jeszcze w czerwcu himalaista.

Jak udało mu się pokonać słabości, przejść aklimatyzację i przetrwać ponad miesiąc w ekstremalnych warunkach - o tym opowie nam już wkrótce. Jarosław Zdanowicz wraca do domu.

Jak zaczęła się jego przygoda?

- To klasyczna historia. Jeszcze będąc w harcerstwie przejeżdżaliśmy obok skałek Jury Krakowsko-Częstochowskiej i tam spróbowałem wspinaczki pierwszy raz. Zafascynowała mnie. W wieku 12 lat zacząłem też trenować zapasy, to pozwoliło mi dobrze przygotować się do wspinaczek. I tak wspinam się już od 30 lat. Trzeba pracować wiele wiele lat, by dojść do tego momentu, w którym się właśnie znalazłem. Dążyłem do perfekcji, by móc się wspinać na ośmiotysięczniki i dziś spełniam to marzenie. Ale kosztowało mnie to lata treningów, wzmacniania swojego organizmu, poświęceń, wielokrotnego wychodzenie ze swojej strefy komfortu, by przekonać się, co to znaczy niewygodnie spać, mało zjeść, mieć problem z piciem wody. I dopiero teraz, wzmocniony w taki sposób, pomyślałem o przygodach - opowiadał Jarosław Zdanowicz przed wylotem do Pakistanu.

Więcej przeczytasz tutaj: Jarosław Zdanowicz chce zdobyć Gasherbrum II. "Ośmiotysięcznik to tylko jeden moment, kiedy podejmuje się ryzyko"

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Olga Goździewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.