Byłem rolnikiem, jestem bankrutem

Czytaj dalej
Fot. Bartosz J. Klepacki
Bartosz J. Klepacki

Byłem rolnikiem, jestem bankrutem

Bartosz J. Klepacki

Miałem wszystko, a teraz jestem na dnie - mówi Jacek Patalan ze wsi Poryte w gm. Stawiski.

Ktoś, kto popatrzy na mnie z boku, nie znając mojej sytuacji, pewnie powie: nic mu do szczęścia nie brakuje, bo przecież zdrowy i z rodziną u boku - mówi Jacek Patalan, rolnik ze wsi Poryte. - A ja jestem wrakiem człowieka, ofiarą ludzkiej złośliwości, bezduszności biznesmenów, bezlitosnych komorników, wyzysku banków i kulawego polskiego systemu prawa - kwituje z rozgoryczeniem.

Jego obecna sytuacja jest tragiczna, gospodarstwo upadło, a on żyje na skraju nędzy, pomimo , że jeszcze kilka lat temu w prasie ogólnopolskiej opisywano go jako innowacyjnego młodego rolnika, odnoszącego sukcesy w hodowli młodzieży bydlęcej. Splot wydarzeń sprawił, że dziś wiarygodny jest już tylko dla swojej żony.

Postanowił jednak, że się nie podda. Chce założyć stowarzyszenie pomocy rolnikom poszkodowanym przez „system”. Już teraz zgłaszają się do niego rolnicy, którzy są w podobnej, albo i jeszcze gorszej sytuacji.

- Są to rolnicy z powiatu kolneńskiego i łomżyńskiego. Proszę mi wierzyć, są tacy, których sytuacja jest o wiele tragiczniejsza od mojej, bo już potracili swoje gospodarstwa. Tylko razem mamy szansę walczyć o godne życie - podkreśla Patalan.

Jestem katolikiem i kocham ziemię

- Opowiadając swoją historię szukam pomocy dla siebie, ale przede wszystkim pragnę ostrzec innych podlaskich rolników, wołając o zmiany systemowe w polskim rolnictwie i bankowości - zaznacza.

Jacek Patalan gospodarstwo w Porytem prowadzi od 2005 roku, wspólnie z żoną Iwoną, z którą ma dwóch synów (w wieku 6 lat). Jak podkreśla, wie, co to życie na wsi, gdyż jego rodzina mieszka tam z dziada pradziada.

- Już od 16 roku życia, jako młody chłopak, pełen zapału i energii pomagałem rodzicom w gospodarstwie. Kiedy miałem 23 lata, przejąłem je na własność - wspomina. - Gospodarstwo liczyło wówczas 15 ha i 25 sztuk bydła mlecznego. Rodzice wpoili mi i memu rodzeństwu wiarę katolicką, miłość do ziemi i zwierząt oraz szacunek wobec ludzi. I mimo zawirowań losu, do dziś tych wartości nie zatraciłem!

Od 2006 roku systematycznie unowocześniał swoje gospodarstwo. Pełen zapału i chęci do pracy zmodernizował oborę i dwukrotnie powiększył stado - do 50 sztuk bydła mlecznego. Na tę inwestycję zaciągnął pierwszy kredyt, przyznawany przez bank dla tzw. młodych rolników. Regularnie też dostarczał mleko do jednej z regionalnych spółdzielni mleczarskich.

- Wówczas nie miałem jakichkolwiek problemów ze spłatą kredytu, ani z dostawami mleka - wyjaśnia.

Rok później postanowił zmienić odbiorcę mleka. Choć wiedział, że nie będzie to takie proste.

- Ale moja decyzja była podyktowana praktykami spółdzielni - ceny skupu mleka od podlaskich rolników były coraz bardziej zaniżane, bo część mleka spółdzielnia pozyskiwała też z Litwy. No i coraz gorzej traktowano tam nas, miejscowych dostawców - tłumaczy.

Rok 2007 przyniósł kolejne zmiany. Młody rolnik z Porytego postanowił zaciągnąć kolejny kredyt - tym razem na zakup jałówek oraz nowych maszyn. Z przedstawionej dokumentacji kredytowej wynika, że wówczas miał on „stabilną i produkcyjną“ gospodarkę, więc nie było przesłanek do odmówienia mu kredytu.

Następny kredyt Patalan wziął w 2009 roku. Z tych pieniędzy powstała nowa obora, mogąca pomieścić 80 sztuk bydła mlecznego. Wtedy też ponownie zmienił odbiorcę mleka.

- Rozbudowę i modernizację sfinansowałem zarówno ze środków własnych, jak i kredytów komercyjnych - uściśla. - Dzięki temu już po roku zacząłem produkować ponad pół miliona litrów mleka rocznie!

Produkował, zarabiał i spłacał kredyty. W 2010 r. młodego rolnika skontrolowała Komisja Nadzoru Finansowego - odnośnie zawartych umów kredytowych. Gospodarstwo cały czas funkcjonowało wzorowo. Jednak sielanka nie trwała długo.

Jacek Patalan - rolnik ze wsi Poryte w gminie Stawiski (pow. kolneński) wraz z żoną Iwoną prowadzi gospodarstwo mleczne. Gdy przejmował gospodarstwo od rodziców, zaczynał z 25 sztukami bydła mlecznego. W najlepszym okresie posiadał 150 sztuk bydła, z czego 80 to mleczne. Obecnie zostało mu zaledwie 40 sztuk.

Na drodze od milionera do zera

- Pierwsze problemy finansowe zacząłem mieć w 2011 roku - wspomina Patalan. - Miałem wówczas zaciągniętych już kilka kredytów, łącznie na około 2 miliony złotych! Ale mimo że byłem szanowanym rolnikiem, kontrahenci nagle zaczęli odmawiać współpracy ze mną, tylko i wyłącznie na podstawie plotek i pogłosek o mojej rzekomej niewypłacalności. Plotki te rozpuszczali przedstawiciele handlowi spółdzielni mleczarskich, z których szeregów wystąpiłem.

Problemy zaczęły się piętrzyć. Kontrahenci przestali przyjmować od niego faktury z odroczonym terminem płatności. Żądali, by za wszystko płacił gotówką.

- Od stycznia do grudnia 2012 r. dostarczyłem blisko 488 tysięcy litrów mleka na łączną kwotę prawie 767 tysięcy zł, zaś moje zadłużenie wynosiło już prawie 2,5 mln zł - wylicza. - Moje problemy finansowe pogłębiła susza w roku 2015, która całkowicie wypaliła moje plony. Nie miałem paszy, więc musiałem ją kupować, by nakarmić bydło. Popadłem w kompletne w zadłużenie. Moi byli kontrahenci - w związku z tym, że nie płaciłem im gotówką za dostarczone przez nich produkty - uzyskali tytuły wykonawcze przeciwko mnie i komornicy zaczęli zajmować mój majątek - żali się rolnik. - Wniesiono przeciwko mnie szereg zawiadomień w zakresie podejrzenia popełnienia przestępstwa, jednak żadne z tych nich znalazło swego finału w sądzie.

W 2015 r. odbyły się pierwsze licytacje majątku Patalana. Sprzedano jego działki rolne oraz siedlisko wraz z zabudowaniami. Dziś gospodarstwo młodego rolnika wygląda jak za czasów jego rodziców. Ze 150 sztuk bydła, którego się dorobił, zostało zaledwie 40.

Co będzie dalej?

- Teraz to ja jestem na dnie, ale się nie poddam - zapowiada. - Mimo że nie znalazłem wsparcia u lokalnych działaczy politycznych, którzy deklarują przywiązanie do wsi. Na domiar złego zabrano mi też 20 arów ziemi pod budowę gminnej drogi, niszcząc zasiewy kukurydzy i przestawiając stojący tam od 102 lat krzyż graniczny, stawiany niegdyś na rozstajach dróg.

Swoją historią rolnik spod Kolna zainteresował ogólnopolskie media, m.in. znaną dziennikarkę Elżbietę Jaworowicz oraz inne programy interwencyjne: „Uwaga” i „Interwencja”.

Bartosz J. Klepacki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.