Tomasz Mikulicz

Były kiedyś Fasty. Z miejscami pracy dla ponad 7 tys. osób, przychodniami, sklepami, a nawet własnym zespołem bigbitowym

Fasty okiem białostockiego fotografika Kamila Śleszyńskiego. Fotografie trafią do książki o zakładach. Fot. Kamil Śleszyński Fasty okiem białostockiego fotografika Kamila Śleszyńskiego. Fotografie trafią do książki o zakładach.
Tomasz Mikulicz

Białostockie Zakłady Przemysłu Bawełnianego Fasty były największą fabryką w północno-wschodniej Polsce. O jej dziejach opowiada Kamil Śleszyński, białostocki fotografik który zbierając materiały do książki rozmawia z dawnymi pracownikami zakładów.

Pierwszą wzmiankę o zakładach znalazłem w "Gazecie Białostockiej" z 1956 roku. W artykułach z późniejszych lat było sporo o fastowskich przodownikach pracy, którzy przekraczali normy i brali udział we współzawodnictwie z innymi zakładami. Czytałem też o powołaniu klubu techniki i racjonalizacji. Jego członkowie pracowali nad sposobami usprawnienia produkcji - mówi Kamil Śleszyński, białostocki fotografik, który pracuje nad książką o Białostockich Zakładach Przemysłu Bawełnianego Fasty.

Pozostało jeszcze 87% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Tomasz Mikulicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.