Magda Prętka

Dla ryb porzucił posadę menadżera w korporacji [ROZMOWA]

Dla ryb porzucił posadę menadżera w korporacji [ROZMOWA] Fot. archiwum prywatne
Magda Prętka

Łukasz Michalak wędkuje od ponad 20 lat. Zaczynał od wędkarstwa rekreacyjnego, by z czasem uczynić ze swojej pasji sposób na życie. Jest czynnym zawodnikiem a wraz ze wspólnikiem prowadzi wędkarski sklep w Szamotułach.

Wędkuje Pan już ponad 20 lat. Jak rozpoczęła się ta przygoda?
Moja historia nie stanowi raczej odosobnionego przypadku – bakcyla załapałem od dziadka i ojca. Początkowo było to wędkarstwo rekreacyjne, czyli jedziemy nad wodę, zarzucamy wędkę i odpoczywamy. Taki obraz wciąż funkcjonuje zresztą w naszym społeczeństwie. W moim przypadku jednak dziś wygląda to zgoła inaczej. Bardzo dużo czasu poświęcam na wędkowanie sportowe. Od 6-8 lat to moja wielka pasja, natomiast od około trzech uprawiam tę dyscyplinę już na poziomie bardziej profesjonalnym, co pozwala mi traktować ją jako pracę. Przez wzgląd na fakt, że wyjazdy na zawody i wpisana w to konieczność odbywania treningów, wymaga ogromnego poświęcenia, przede wszystkim czasu, w którymś momencie mojego życia zapadła decyzja o porzuceniu ciepłej posady menadżera w korporacji. Dziś wraz ze wspólnikiem prowadzimy działalność gospodarczą związaną stricte z wędkarstwem – jest to sklep internetowy oraz sklep stacjonarny w Szamotułach.

Pamięta Pan ten moment, skądinąd bardzo ważny, porzucenia wędkowania tylko dla przyjemności i wpisania do swojej pasji elementu rywalizacji? Kiedy nastąpiło to przejście z rekreacji do sportu?
Całe życie interesowałem się sportem w różnym wydaniu. Do dzisiaj jestem fanem piłki nożnej, natomiast w szkole średniej aktywnie uprawiałem lekkoatletykę, brałem czynny udział w zawodach. Zawsze była we mnie ta żyłka rywalizacji i chyba

Dla ryb porzucił posadę menadżera w korporacji [ROZMOWA]
archiwum prywatne

właśnie z tego wzięła się chęć zrobienia czegoś więcej. Około 10 lat temu zaczęliśmy ze znajomym jeździć na zawody wędkarskie, początkowo o charakterze bardzo towarzyskim. Na tamtym etapie rozwoju to było dosyć fajne, ale w pewnym momencie czegoś zaczęło nam brakować. Zapisaliśmy się, więc do wędkarskiego klubu w Zaniemyślu, stricte sportowego. Funkcjonowaliśmy tam 2-3 lata, aż pojawiła się myśl, by zrobić coś swojego. W klubie zdobywaliśmy pierwsze szlify na arenie sportowej, ale jednak czegoś brakowało, czegoś na co mielibyśmy większy wpływ. Idąc dalej za tą myślą założyliśmy Wędkarski Klub Sportowy Spin Ice Szamotuły. Po pierwszym roku działalności, pod względem członków, był on już największą tego typu instytucją w Polsce. Naprawdę dosyć mocno udało nam się go rozwinąć i spopularyzować. Skupiał osoby nie tylko z Szamotuł, ale i Poznania, Jarocina, Kalisza, a więc szeroko pojętej Wielkopolski.

Mówi Pan o klubie w czasie przeszłym...
Tak. Niestety wraz z końcem ubiegłego roku klub zakończył swoją działalność. Polski Związek Wędkarski Okręg Poznański podjął decyzje o likwidacji wędkarskich klubów sportowych, tłumacząc, iż takie dyspozycje otrzymał z zarządu głównego. Staramy się jednak uratować to, co wypracowaliśmy wraz z klubem w ciągu ostatnich lat tworząc sekcje spinnigową przy kole wędkarskim, które działa w Suchym Lesie. Dlaczego tam? Mówiąc najprościej – dobrze się rozumiemy z tamtejszymi wędkarzami – działaczami. Niestety w 100 procentach nie jesteśmy w stanie odbudować klubu, ponieważ kolejne, wewnętrzne przepisy jasno określają kto może do danej sekcji należeć. A mogą to być jedynie osoby będące członkami danego koła. Gros osób z Szamotuł przeniosło się do Suchego Lasu, ale były też takie, które z różnych względów przenieść się nie mogły – np. przez wzgląd pełnienia funkcji w innych kołach, czy tradycje rodzinne. To oczywiście zrozumiałe. Niemniej jednak likwidacja klubu rozbiła naprawdę bardzo dobrze rozwijającą się grupę zawodników, którzy znają się od lat i świetnie ze sobą współpracują. A warto wspomnieć, że jakieś 3-4 lata temu zorganizowaliśmy fantastyczną imprezę w Obrzycku, która zgromadziła więcej osób, aniżeli jedna, czy dwie imprezy organizowane przez Okręg. Udało nam się ściągnąć ogólnopolskie media, powstała ciekawa relacja i odbiło się to dużym echem w środowisku wędkarskim.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Magda Prętka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.