Dmuchać na zimne. Czyli jak u nas zabezpieczane są imprezy masowe

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Tomasz Mikulicz

Dmuchać na zimne. Czyli jak u nas zabezpieczane są imprezy masowe

Tomasz Mikulicz

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza skłania do refleksji na temat bezpieczeństwa. Trzeba dmuchać na zimne - mówią organizatorzy imprez z Podlasia.

Zaraz po śmieci Pawła Adamowicza zrobiłem zebranie ze służbami ochrony - mówi dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury Cezary Mielko.

- Zdecydowaliśmy, że należy zwiększyć czujność. Czyli jeszcze bardziej niż do tej pory sprawdzać kto wchodzi i co wnosi np. na zaplecze sceny. Dożyliśmy niestety takich czasów, a nie innych - mówi.

Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Tomasz Mikulicz

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Jak słyszę, że "agencja ochrony" z Gdańska zatrudniała na czas finału licealistów (chyba tylko po to, żeby wyglądało że jest ich więcej, żeby się pokazać ilościowo), to aż mi się włos na głowie jeży na myśl o poziomie i profesjonalizmie takiej ochrony, bez względu na to jak przygotowani, wysportowani i silni byliby co licealiści.

A odnośnie spełniania wymogów bezpieczeństwa podczas meczy na stadionach, to ciekaw jestem jakim sposobem przez taką kontrolę przechodzą race i inne niebezpieczne przedmioty ? Przychodzi mi na myśl jedynie kuchnia, a w niej sito do odsączania na przykład makaronu.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.