Agata Sawczenko

Dr Paweł Grabowski: Hospicja istnieją tylko dzięki temu, że mają darczyńców

Dr Paweł Grabowski: Hospicja istnieją tylko dzięki temu, że mają darczyńców
Agata Sawczenko

Codziennie darczyńcy wpłacają nam pieniądze. Zbiórka posuwa się do przodu, choć nie są to duże kwoty: ktoś wpłaci 50 złotych, ktoś 100 zł – zaznacza dr Paweł Grabowski, szef Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza.

To pan jako pierwszy pomyślał o niesieniu pomocy osobom z najbardziej oddalonych od miasta zakątków Podlasia. Pracownicy Wiejskiego Hospicjum Proroka Eliasza, które pan założył, sprawiają, że schorowani ludzie, wcześniej właściwie pozostawieni sami sobie, mają opiekę medyczną i słyszą dobre słowo od drugiego człowieka. Odchodzą z tego świata w godnych warunkach. Teraz buduje pan hospicjum stacjonarne w Makówce. To właściwie już końcówka budowy.

Budowa idzie pełną parą. W tej chwili trwają już prace wykończeniowe, malowane są kolejne sale, mocowany jest tzw. biały montaż, sufity są podwieszane, zakładane drzwi do poszczególnych pomieszczeń. Już praktycznie wszędzie mamy położone posadzki. Jest już wytyczona i utwardzona droga wokół całego hospicjum. Trzeba będzie jeszcze położyć kostkę na części drogi – czekamy na parę dób bez mrozu, żeby można było porobić dookoła prace ziemne. Ale to pójdzie szybko, mam nadzieję, bo równolegle pracuje kilka ekip budowlanych. A oprócz tego zamówione już zostały technologie medyczne, technologie kuchenne, przygotowujemy dokumenty, prowadzimy rekrutację. Wciąż chcemy, żeby jeszcze paru lekarzy i parę pielęgniarek dołączyło do naszego zespołu. Potrzebujemy też psychologa.

Ale część personelu już jest…

Na pracę u nas zgodziło się już siedem pań pielęgniarek, mamy trójkę lekarzy plus kilkoro, którzy zdecydowali, że jeżeli będzie taka potrzeba, to również służą nam pomocą. Ale to ciągle za mało, bo chcielibyśmy mieć pewność, że naszym pacjentom nie zabraknie opieki. Wciąż poszukujemy psychologa, ale mamy za to aplikacje od kilku fizjoterapeutów. Będą nam też potrzebne panie sanitariuszki, nazywane gdzie indziej paniami salowymi – te rozmowy są jeszcze przed nami. Nie będziemy za to powiększali zespołu administracyjnego. Nasza pani Ania właśnie wróciła z macierzyńskiego i z ogromnym zaangażowaniem ogarnia sprawy związane z organizacją, z przepisami, z tym wszystkim, co trzeba załatwić, żeby nasze hospicjum dobrze funkcjonowało.

Prace więc trwają na różnych płaszczyznach. Kiedy hospicjum zacznie działać?

Zadecydowaliśmy, że oddajemy budynek etapami. Jeszcze kilka tygodni temu brakowało nam dobrych półtora miliona złotych, żeby skończyć całą budowę, dlatego zdecydowaliśmy, że na początek robimy tylko jedno główne skrzydło z 18 łóżkami. Pierwszych pacjentów zamierzamy kłaść tam już w lipcu. Ale ilu pacjentów będzie tam leżeć, zależeć będzie od tego, jak wysoki – i czy w ogóle - kontrakt podpisze z nami NFZ oraz czy uda się nam zatrudnić pełny zespół personelu. Okazuje się, że na wsi personel to nie jest taka prosta sprawa, choć poszukiwania i rekrutacja trwają już od kilku dobrych miesięcy.

Półtora miliona to bardzo dużo pieniędzy!

Teraz już pewnie brakuje nam nieco mniej. Codziennie darczyńcy wpłacają nam pieniądze. Zbiórka posuwa się do przodu, choć nie są to duże kwoty: ktoś wpłaci 50 złotych, ktoś 100 zł. My podchodzimy do tych wpłat z dużym szacunkiem i wdzięcznością, bo wiemy, że tak naprawdę – poza ogromną dotacją z Fundacji Biedronki w wysokości 7,6 mln zł – pozostałe wpłaty są od dużo mniejszych firm i indywidualnych darczyńców. I z tych niby niewielkich wpłat to hospicjum jest w ponad połowie wybudowane.
Proszę opowiedzieć o tym, co powstaje w Makówce. Jaki budynek jest w planach, co uda się wykończyć i uruchomić już za chwilę?
Makówka leży w gminie Narew. Tam udało nam się pozyskać plac pod budowę. Budynek ma w całości dobrze ponad 2 tys. mkw. Ma w nim powstać hospicjum i Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, biuro hospicjum domowego, wypożyczalnia sprzętu, rehabilitacja, oddział pobytu dziennego, gabinety specjalistyczne dla ludzi z regionu, żeby tam znalazło się miejsca na opiekę wytchnieniową, ale też na zajęcia edukacyjne, które prowadzimy nieustannie. Na początek chcieliśmy zacząć od hospicjum i Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, ale nie uda nam się znaleźć tak szybko aż tylu osób z personelu. Zaczniemy więc tylko od hospicjum.

Do lipca zostało już niewiele czasu.

Ale to też tylko nasze plany. Nowy kontrakt z NFZ ma obowiązywać od 1 lipca. Chcielibyśmy przystąpić do tego konkursu, ale to nie zależy tylko od nas. Panowie budowlańcy muszą zmieścić się w czasie. Na razie prace idą dobrze, ale przecież wiadomo, że czasem poślizgi się zdarzają. Tym bardziej, że wiemy, że czas jest teraz kryzysowy, na pewne materiały czeka się bardzo długo. Liczymy się z tym, że najbliższe miesiące to będzie czas pełen stresu, napięcia. Mamy nadzieję, że nam się po prostu poszczęści, bo nie wszystko już zależy od naszej pracy, od naszego zaangażowania. Jest bardzo wiele czynników, które mogą nam w tym wszystkim przeszkodzić.

Tym czynnikiem może się też stać brak pieniędzy. Ile wam jeszcze brakuje i na co?

Pewnie już niecałe półtora miliona złotych nam brakuje, by skończyć budowę. Ale potrzebujemy też zebrać taką poduszkę finansową, żeby móc rozpocząć nasze działanie – musimy przecież rozpocząć z pełnym personelem i jeszcze bez pieniędzy z NFZ. Potem też przecież nie od razu będziemy mieli pełne obłożenie, nie od razu oddział wypełni się pacjentami – a przecież dopiero wtedy fundusz będzie za nich płacił. Wiemy, że od 2016 roku te stawki funduszu za opiekę paliatywną i hospicyjną nie były rewaloryzowane. Czasami wyobrażam sobie, jak to by było utrzymać swoje gospodarstwo domowe za pensję z 2016 roku, a my hospicjum za takie pieniądze będziemy musieli utrzymać. Rozmawiam zresztą z ludźmi prowadzącymi hospicja w różnych częściach Polski – wszędzie są one niedofinansowane. Wszędzie istnieją tylko dzięki temu, że mają darczyńców. Dlatego wiemy, że te datki od darczyńców cały czas będą nam potrzebne na nasze codzienne funkcjonowanie.

Pomóc wam można też przekazując jeden procent podatków…

Tak, prosimy pamiętać o nas przy jednym procencie. Namawiamy też emerytów – mimo że rozlicza was zwykle ZUS, to pamiętajcie, że istnieje tzw. PIT-0. To dokument, który wystarczy wypełnić, zaznaczyć, żeby jeden procent był przekazany na hospicjum w Makówce i wysłać do ZUS. Nasz KRS to: 0000328837 – wystarczy wpisać ten numer. Ale kto może, prosimy też o wsparcie naszego projektu darowiznami. Na naszej stronie www.hospicjumeliasz.pl jest odniesienie, w jaki sposób można to zrobić. To są bardzo ważne dla nas rzeczy. I wiemy, że te pieniądze będą potrzebne. Bo hospicjum domowe prowadzimy już jedenasty rok. Kosztuje nas to dwa razy tyle pieniędzy, ile dostajemy z NFZ. Gdyby nie darczyńcy, to nawet to domowe hospicjum nie mogłoby funkcjonować.

Domowe hospicjum przestanie działać, gdy uruchomicie to stacjonarne?

Hospicjum domowe będzie działało cały czas. Nie ma lepszego miejsca na to, żeby umrzeć, niż własny dom, własne kąty i najbliżsi dookoła. Tylko że ci najbliżsi wymagają wsparcia. Dlatego hospicjum domowe wciąż będzie działało. Realizujemy teraz duży projekt dla Komisji Europejskiej „To, czego naprawdę potrzeba”. To projekt, w którym już przez ostatni rok testowaliśmy, ale i jeszcze przez najbliższe dwa lata będziemy testowali rodzaj opieki, jaki jesteśmy w stanie zaproponować ludziom nieuleczalnie chorym, ludziom zależnym, na obszarach wiejskich. Więc nie tylko to hospicjum będzie działało, ale jeszcze będzie się rozwijało. Mamy nadzieję, że najlepiej, jak to tylko będzie możliwe. Jest to hospicjum dla osób dorosłych, nieuleczalnie chorych. I hospicjum stacjonarne też będzie skierowane do tej samej grupy osób.

Agata Sawczenko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.