Dr Sowa i prof. Kamiński z UMB: Mamy epidemię otyłości! I duże zagrożenie cukrzycą

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Agata Sawczenko

Dr Sowa i prof. Kamiński z UMB: Mamy epidemię otyłości! I duże zagrożenie cukrzycą

Agata Sawczenko

Ponad 2 tysiące białostoczan wzięło już udział w badaniu kohortowym prowadzonym przez prof. Karola Kamińskiego i dr Pawła Sowę z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Docelowo zbadanych zostanie 4 tys. mieszkańców stolicy woj. podlaskiego

Zdrowie białostoczan Uniwersytet Medyczny w Białymstoku bada - w ramach projektu Białystok Plus - już od kilku lat. To tzw. badania populacyjne, kohortowe.

Dr Paweł Sowa: Badania populacyjne odnoszą stan zdrowia badanych do stanu zdrowia całej populacji. Badania kohortowe to rodzaj badań epidemiologicznych, w których ocenia się pewną grupę ludzi przez określony czas. Białystok Plus opiera się o populację wylosowaną, populację ogólną osób teoretycznie zdrowych, czyli takich, u których nie predefiniujemy jakiejś jednostki chorobowej jako kryterium włączenia do badań. Uczestników badań losujemy z populacji miejskiej, czyli z Białegostoku. To osoby w wieku od 20 do 80 lat. Nasze badanie jest zaprojektowane w ten sposób, żeby badanych oceniać z wielu różnych perspektyw.

Skorzystają z badań naukowców i opowiedzą o zdrowym stylu życia

Jakich?

PS: Z perspektywy czysto medycznej, zdrowotnej, ale również z perspektywy innych czynników, które mają wpływ na nasze codzienne funkcjonowanie, czyli relacje społeczne, ekonomiczne, środowisko. Badanie kohortowe daje możliwość przenikania się tych przestrzeni, a nam możliwość analizy.

Prof. Karol Kamiński: W skrócie mówiąc, badamy ludzi, oceniamy stan ich zdrowia, a przede wszystkim stan narażenia na czynniki, które mogą być niekorzystne. Po kilku latach pacjentów ponownie zaprosimy i jeszcze raz zbadamy, oceniając, co się zmieniło, odnosząc to do czynników, które występowały przy pierwszym pomiarze. Takim czynnikiem może być sytuacja społeczna, narażenie na hałas, na zanieczyszczenie środowiska, ale też wiek, stan cywilny czy występowanie innych parametrów związanych ze zdrowiem. Szeroko oceniamy sytuację pacjenta i tym się różnimy od większości aktualnie prowadzonych badań kohortowych w Polsce. Wierzymy, że człowiek to jest więcej niż tylko jeden układ, to nie tylko serce, naczynia, mózg. Uważam, że wiele elementów innych badań zostało utraconych właśnie przez to, że nie oceniano tych interakcji pomiędzy pozornie tylko odległymi układami, jak chociażby układem pokarmowym, oddechowym, układem krążenia, mózgiem…

Coraz więcej otyłych białostoczan. To już epidemia!

Badania kohortowe są coraz popularniejsze, i to na całym świecie. Już za kilka tygodni UMB zaprasza do Białegostoku na konferencję tych naukowców, którzy w takie właśnie badania są aktualnie zaangażowani.

PS: To będzie już druga edycja międzynarodowej konferencji „Towards Comprehensive Population Studies”. Nasz projekt dojrzał, nawiązaliśmy liczne współprace, dużo też czerpiemy z podobnych badań, które są topowymi w Europie i chcemy nadal to robić. Widzimy w nich ogromny potencjał i mamy nadzieję, że w Polsce takie badania zyskają na popularności, a w konsekwencji możliwe będzie rozpoczęcie dyskusji nad stworzeniem ogólnonarodowej kohorty, jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech, gdzie badania obejmują liczbę ponad 200 czy nawet 500 tys. osób. Jednym z głównych celów badań kohortowych jest wzmocnienie oceny i monitoringu sytuacji epidemiologicznej w kraju. Dzięki naszym badaniom możemy wykrywać szereg chorób nieuświadomionych, jak cukrzyca, stan przedcukrzycowy czy inne. A z drugiej strony interesują nas również cele naukowe. Organizujemy konferencję, ponieważ jesteśmy otwarci na dzielenie się doświadczeniem, chcemy podpowiadać, jak zbudować badania kohortowe, na co należy uważać. Chcemy też integrować naukowców z perspektywy standardu i jakości metod, które wykorzystujemy. To ważne, bo wysokiej jakości zbiory danych pozwalają nam na tworzenie i wyciąganie jakościowo dobrych wniosków. A te z kolei są potrzebne zdrowiu publicznemu po to, by planować politykę prewencji, by na koniec tej całej historii generować oszczędności. Jest to już od dawna stwierdzona zależność, że inwestycja w zapobieganie, w prewencję, oznacza mniejsze koszty niż medycyna naprawcza, która jest bardzo droga, szczególnie dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z wielochorobowością.

KK: Na konferencji chcielibyśmy zarówno podzielić się naszymi doświadczeniami, jak i czerpać z doświadczeń innych. Bo to ważne, by badania kohortowe były efektywne na wielu poziomach: poczynając od poziomu lokalnego, czyli optymalnego wykorzystania badań przez decydentów w projektowaniu działań lokalnych, jak i w planowaniu promocji zdrowia. Ale musimy pamiętać też o poziomie naukowym tych badań. Tu musimy współpracować, by nasze dane były kompatybilne ze sobą, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie je optymalnie wykorzystać. Oczywiście - koszt takiego badania jest niebagatelny. W związku z tym im lepiej je wykorzystamy, im lepiej będziemy w stanie je rozpowszechnić, tym będzie to bardziej efektywne. Chcielibyśmy więc, by elementy takich badań były możliwe do udostępniania, do współdzielenia i wspólnej analizy. Dlatego już w tej chwili udostępniamy wyniki naszych badań wielu ośrodkom w Polsce. To na przykład Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Jagielloński, to również uniwersytety badawcze z Francji, z Niemiec.

Ślina pokaże, na co chorujesz... Białostoccy naukowcy przeprowadzają innowacyjne badania

Jest jeszcze JoinUs4Health. To międzynarodowa platforma internetowa, której celem jest włączenie mieszkańców do dyskusji o zdrowiu.

PS: Jako Białystok PLUS zbieramy bardzo dużo informacji. To informacje cenne z perspektywy codziennych decyzji o własnym zdrowiu. Pomyśleliśmy, że warto współdzielić się tą wiedzą. W tym celu utworzyliśmy platformę JoinUs4Health.eu. To po to, by móc utrzymywać komunikację z wszystkimi, którzy interesują się wynikami badań kohortowych, swoim zdrowiem albo są pasjonatami medycyny, tylko nie mają zaplecza naukowego, a chcieliby prowadzić projekty i szukać możliwości współpracy z naukowcami profesjonalnymi. Wokół portalu i projektu stworzyliśmy cały szereg różnych inicjatyw, wiele z nich skierowanych jest do młodzieży. Uważamy, że to grupa, w którą należy inwestować pod kątem rozumienia nauki. Zainteresowanie nauką, przekazanie wiedzy na temat tego, czym jest nasze badanie kohortowe, jaki ono może mieć wpływ na codzienne funkcjonowanie białostoczan, jest naszym zdaniem bardzo ważne. Bo warto na przykład wiedzieć, że prawie połowa z nas jest obciążona stanem przedcukrzycowym, który w ciągu kilku czy kilkunastu lat może, chociaż nie musi, rozwinąć się w kierunku cukrzycy typu 2. Albo że u takiej samej liczby osób, która ma rozpoznaną cukrzycę, rozpoznajemy również cukrzycę, tyle że jest ona jeszcze nieleczona. Wierzymy, że jeśli młode pokolenie będzie wiedziało o tym, to będzie takim ambasadorem informacji zdrowotnych w swoich rodzinach, przekona rodziców, dziadków, że warto chodzić na badania, że warto zainteresować się swoim zdrowiem.

Na jakim etapie są badania Białystok Plus?

KK: Projekt zaczęliśmy w 2016 roku. Przez dwa lata przeprowadzaliśmy badania pilotażowe - przebadaliśmy wtedy ponad 500 osób i na tej podstawie stworzyliśmy ostateczny protokół badania. W listopadzie 2018 roku przebadaliśmy pierwszego uczestnika głównej fali badania, ale pandemia, która przyszła w 2020 roku, bardzo mocno w nas uderzyła. Najpierw musieliśmy całkowicie przerwać badanie, a potem, gdy już wróciliśmy do pracy, musieliśmy ograniczyć liczbę osób badanych z uwagi na konieczność podjęcia bardzo rygorystycznych działań prewencji Sars-Cov-2. W związku z tym tempo naszych badań bardzo mocno spadło i musieliśmy przedłużyć okres rekrutacji osób do badania o ponad rok. I w tej chwili jesteśmy mniej więcej za połową osób, które chcieliśmy przebadać. Pandemia też niestety spowodowała znaczące zmniejszenie zgłaszalności do naszego badania. Tak samo dzieje się zresztą u naszym partnerów w Niemczech i Holandii - tam również znacząco spadł odsetek osób, które - będąc zaproszone - nie zgłaszają się do badań kohortowych.

To ile w sumie osób udało się już przebadać?

KK: 2040 osób. Ale badania w pierwszym pomiarze planujemy prowadzić jeszcze mniej więcej półtora roku. Mamy nadzieję, że uda się wtedy przebadać w sumie 4 tys. osób. Ale czy tak się stanie? Zobaczymy. Na początku zakładaliśmy, że zgłaszalność będzie na poziomie 50 proc. Dziś przychodzi do nas zaledwie 40 proc. zaproszonych.

Prof. Marek Gacko: Podczas pandemii liczba transplantacji drastycznie zmalała

Naprawdę tak mało? Dlaczego?

KK: Mamy tu dwie pięty achillesowe. Niektórzy nie chcą się badać, bo nie chcą wiedzieć o swoich ewentualnych chorobach, czasem nie mają też zaufania do służba zdrowia. Ale my zapewniamy, że wizyta u nas ma zupełnie inny standard niż przeciętne badanie. Druga nasza pięta achillesowa to grupa osób, które są ciężko chore, dla których wizyta w takim ośrodku jak nasz jest pewnym obciążeniem. Ale zapewniamy: nie ma się czego obawiać. My się dostosujemy. Możemy skrócić czas badania, możemy zmienić badania, możemy nie wykonywać badań, które dany pacjent uzna za męczące lub niekomfortowe. Oczywiście staramy się również dopasować czasowo do terminów pacjentów. Niedługo zaczniemy prowadzić badania również w soboty, by osoby mogły się do nas zgłaszać w terminie, który faktycznie im odpowiada.

A jakie są wnioski, wyniki?

KK: Na razie możemy mówić tylko o wynikach częściowych. Po przebadaniu całej populacji wyniki będą najbardziej wiarygodne, będą miały największą moc. Natomiast w tej chwili skoncentrowaliśmy się na analizie częściowych wyników - tych najczęstszych zdarzeń. Niestety, mamy epidemię otyłości. I to takiej otyłości, o której nie każdy myśli.

Czyli?

KK: Mówimy o otyłości brzusznej. To nie znaczy, że ktoś ma wysokie BMI. To znaczy, że dochodzi do gromadzenia się tkanki tłuszczowej w okolicy jamy brzusznej, wokół narządów. I ta tkanka tłuszczowa działa najbardziej negatywnie metabolicznie. Do tej pory wydawało się, że otyłość brzuszna to męski profil otyłości. Okazuje się, że już niekoniecznie. W społeczeństwie nie ma jednak takiej świadomości. Nie ma też świadomości o wielu chorobach. Przypomnijmy, że zaledwie połowa chorych osób wie, że ma cukrzycę. Druga połowa dowiaduje się o tym u nas, podczas badania hemoglobiny glikowanej oraz badania krzywej cukrowej.

Trudno wiedzieć o cukrzycy, jeśli się wcześniej nie wykonywało takich badań…

KK: Kolejne wyniki, które są jeszcze nieopublikowane, mówią, że jednymi z najbardziej istotnych parametrów, które są w stanie przewidzieć właśnie taką nieuświadomioną cukrzycę, jest stosunek masy tłuszczowej do masy mięśniowej. Czyli krótko mówiąc: mało mięśni, dużo tkanki tłuszczowej. Czyli mało się ruszamy, mamy nieodpowiednią dietę. Taki styl życia ma bardzo istotny wpływ na to, w jaki sposób nasz organizm się zmienia. Kolejna kwestia to stany przedcukrzycowe, czyli zmiany, które mogą - ale nie muszą - prowadzić do cukrzycy. Jeszcze nie wiemy do końca, jak to wygląda w naszej populacji. Ale już widzimy, że u osób pozornie zdrowych, które nie mają rozpoznanej cukrzycy, nie mają rozpoznanego zawału serca, migotania przedsionków, udaru mózgu - czyli takich poważnych chorób - mamy zmiany blaszki miażdżycowej w tętnicach szyjnych. I jednym z bardzo ważnych elementów, które wiążą się z wysokim stężeniem cholesterolu, jest właśnie stan przedcukrzycowy, czyli coś, co właśnie wydawałoby się w miarę łagodne.

Kolejny element to związek tych zaburzeń - szczególnie w blaszkach miażdżycowych - ze zmianami w mózgu. Robimy też rezonans mózgu, więc widzimy, że osoby - znów - pozornie zdrowe, bez udaru, bez zawału, bez migotania przedsionków, bez choroby Parkinsona, Alzhaimera, mają zmiany w mózgu, które mogą wiązać się z obecnością blaszek miażdżycowych z poszczególnymi czynnikami ryzyka, czyli z nadciśnieniem, z hipercholestemią, z nadwagą..

A jak można tym zmianom zapobiegać?

KK: Myślimy, że właśnie poprzez obniżenie ryzyka, czyli przez zdrowy styl życia, przez kontrolę ciśnienia tętniczego, kontrolę cholesterolu.

PS: Pan profesor dużo mówi o świadomości. To właśnie kolejny duży problem, który zauważamy na poziomie zachowań zdrowotnych. Często wmawiamy sobie, że problem jeszcze nie istnieje. Nadwaga, nadciśnienie - nie dotyczy mnie. Nie zauważamy objawów, które mogą wskazywać na to, że mamy już cukrzycę. Albo na przykład deklarujemy swoją aktywność fizyczną w badaniu ankietowym jako wyższą niż w rzeczywistości. A potem taka osoba badana w teście wysiłkowym nie jest w stanie osiągnąć parametrów typowych dla osoby deklarującej wysoką aktywność, i przerywa próbę wysiłkową. Mamy więc pewien problem: duża część społeczeństwa wmawia sobie, że jest jeszcze dobrze, że jeszcze mam czas, jutro zacznę dbać o siebie, zacznę się zdrowo odżywiać, jeździć rowerem, pójdę na siłownię czy pieszo do pracy. Brakuje nam samoświadomości, brakuje refleksji, że nasze zachowania mogą sprzyjać rozwojowi chorób albo stanów, które są prekursorami rozwoju choroby.

Pozostało jeszcze 5% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Agata Sawczenko

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.