Kuba Zegarliński

Grzegorz Lato: Cieszę się z miejsca w "11" 100-lecia PZPN, choć sam nie podjąłem się jej wytypowania

Grzegorz Lato: Cieszę się z miejsca w "11" 100-lecia PZPN, choć sam nie podjąłem się jej wytypowania Fot. KZ
Kuba Zegarliński

- Tutaj muszę powiedzieć, że na gali w Warszawie wybierano spośród 100 piłkarzy, tę najlepszą jedenastkę. Moim zdaniem był to bardzo trudny wybór. Zostałem poproszony, żebym wybrał również swoją, ale powiem szczerze, że się nie podjąłem - mówi Grzegorz Lato, który znalazł się w "11" 100-lecia Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W piątek był pan na gali 100-lecia PZPN, a w sobotę był już pan w Mielcu na 80 -leciu Stali. Jak wrażenia?

Piękna gala, piękne wydarzenie. Tutaj muszę powiedzieć, że na gali w Warszawie wybierano spośród 100 piłkarzy, tę najlepszą jedenastkę. Moim zdaniem był to bardzo trudny wybór. Zostałem poproszony, żebym wybrał również swoją, ale powiem szczerze, że się nie podjąłem.

Dlaczego?

Urodziłem się w 1950 roku. Musimy pamiętać, że w Polsce, w okresie pomiędzy pierwszą i drugą wojną światową również grali wspaniali zawodnicy jak np. Ernest Wilimowski. Czy zaraz po wojnie jak Gerard Cieślik, Lucjan Brychczy czy Ernest Pohl. Dziś żyjemy w całkiem innym świecie. Mamy mnóstwo transmisji telewizyjnych, te mecze są właściwie co chwile i możemy oglądać nasze gwiazdy w zagranicznych klubach, jak chociażby Roberta Lewandowskiego, czy Łukasza Piszczka. Dziś nie tylko piłka, ale również wszystko co wokół niej, ta miedialność, jest zupełnie inna, niż za moich czasów. Powiem wprost, że ta „jedenastka” 100-lecia PZPN to oczywiście zabawa. Zresztą ja powiedziałem, że te pamiątkowe statuetki otrzymaliśmy jak ambasadorowie tej setki wspaniałych piłkarzy. Nie wiem czy do końca tak to powinno wyglądać. Bo wiadomo, że jakby tej „jedenastki” nie ustawić, to i tak będą również pytania, komentarze i wątpliwości.

Można to było zrobić inaczej?

Mój pomysł był taki, żeby nagrodzić wszystko stu piłkarzy na 100-lecie PZPN. A nasi kochani kibice mogliby też sami w domu wybrać sobie taką swoją, wymarzoną reprezentację. To byłoby chyba najlepsze rozwiązanie, bo nawet dzień po gali rozmawiałem z wieloma wspaniałymi piłkarzami, którzy byli trochę rozczarowani takim werdyktem. Bo weźmy np. Andrzeja Szarmacha, wicekróla mistrzostw świata, którego w tej „jedenastce” nie było. Uczestnika także mistrzostw w Argentynie w 1978 roku i mistrzostw w Hiszpanii w 1982 roku.

Pan się w tej „11” znalazł.

Proszę zauważyć: jesteśmy na gali 80-lecia Stali Mielec i z tego klubu w „11” 100-lecia PZPN jest nas dwóch, bo jestem ja i jest Henryk Kasperczak. Chyba tylko Widzew Łódź miał więcej przedstawicieli. Więc można powiedzieć, że to jest naprawdę wielki sukces, dla jednak mniejszego miasta, jakim jest Mielec. Bo teraz Mielec ma 65 tysięcy mieszkańców, a za czasów kiedy my graliśmy w Stali, to było dwa razy mniej. Patrząc pod tym kątem, to takie wyróżnienia cieszą.

Doczekamy się jeszcze kiedyś króla strzelców mistrzostw świata?

Musimy pamiętać, że ja zostałem królem strzelców mistrzostw świata w Niemczech w 1974 roku, a Andrzej Szarmach został wicekrólem strzelców. O tym nie możemy zapominać. To było wielkie osiągnięcie naszej reprezentacji i całej polskiej piłki nożnej. Czy takie czasy jeszcze nadejdą? Pozostaje mieć nadzieję, ale trzeba uczciwie przyznać, że tamta reprezentacja, drużyna Kazimierza Górskiego była chyba najsilniejsza w historii. Zadanie przed następnymi pokoleniami postawiliśmy bardzo trudne i jak widać, na razie trudno przypuszczać, by ktoś mógł powtórzyć tamten sukces. Również jako drużyna, bo ostatni raz z grupy na mistrzostwach świata wyszliśmy w 1986 toku.

Stal Mielec wiosną awansuje do tej upragnionej ekstraklasy?

Jesteśmy po jesieni na drugim miejscu, ale przed drużyną naprawdę trudna rudna wiosenna. Zespół musi bardzo dobrze przepracować okres zimowy, by rozgrywki zacząć z przytupem. Żeby nie powtórzyła się historia z poprzedniego sezonu, gdy już na początku mieliśmy bardzo pod górkę i trzeba było gonić. Nie ukrywam, że rozmawiałem z prezesem i mówiłem mu, że drużyna nie może grać tak w kratkę. Pogubiliśmy sporo punktów z drużynami z dołu tabeli: przegraliśmy z Olsztynem, Opolem i Chrobrym Głogów. Gdybyśmy nie pogubili tych punktów, to już teraz mielibyśmy 6-7 punktów przewagi. Na starcie rundy wiosennej to duża przewaga. Oczywiście będą wiosną kibicował, żebyśmy ten awans wywalczyli.

Kuba Zegarliński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.