Gwara chachłacka. "Kiedy mówię po chachłacku, to w sklepie zawsze mnie obsłużą"

Czytaj dalej
Fot. Janusz Bakunowicz
Ewa Bochenko

Gwara chachłacka. "Kiedy mówię po chachłacku, to w sklepie zawsze mnie obsłużą"

Ewa Bochenko

Ja to się nie patyczkuję. Ze wszystkimi rozmawiam tak, jak mi wygodniej, ale oni z nami już tylko po polsku. Rozumieć to tak, w większości rozumieją wszystko, choć czasami pytają: „dziadku, a co to znaczy”?

Od pokoleń rozmawialiśmy w tym języku, po chachłacku - mówi Teodor Połowianiuk, mieszkaniec Parcewa w gm. Bielsk Podlaski. - Ale teraz to już tylko starsi potrafią się nim posługiwać. Młodsi albo w ogóle go nie znają, albo - nawet jeżeli znają - to się go wstydzą. Obawiam się, że ten język może w ogóle zaniknąć i ten proces odbywa się na naszych oczach - kwituje ze smutkiem.

"Ich zdaniem, młodzież powinna posługiwać się literacką polszczyzną, a chachłacki powinien umrzeć, bo kojarzy im się z czasami, kiedy to poddawano Polaków rusyfikacji." Kto tak uważa? Przeczytasz o tym w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Ewa Bochenko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.