Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Halo, czy to biuro poselskie?

Czytaj dalej
Fot. Michał Dyjuk
Maciej Czerniak

Halo, czy to biuro poselskie?

Maciej Czerniak

Posłowie dostali aż po 1 tys. zł więcej na swoje biura. A spotkać się z nimi z dnia na dzień trudno. Byli parlamentarzyści są zdania, że podwyżki na prowadzenie biur poselskich były zbędne.

Joanna Scheuring-Wielgus ma swoje biuro w Toruniu przy ulicy Warszawskiej. Telefon odbiera jej asystent Tomasz Rojek. Obywatel chce się spotkać z panią posłanką, pyta o to, kiedy będzie możliwość rozmowy.

- Najbliższy termin to 6 lutego, godzina 11.00. Pasuje? - pyta Tomasz Rojek. - Pani poseł najczęściej można zastać w biurze w poniedziałki. Ale też nie we wszystkie. Staram się tak ułożyć grafik dyżurów, by w miesiącu były przynajmniej dwa poniedziałki, w które z posłanką można się spotkać, porozmawiać. Układam wtedy spotkania symultanicznie, godzina po godzinie.

O godz. 12.11 w biurze posła PiS Tomasza Latosa przy ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy nikt nie odbiera.

Próbujemy dzwonić do innego bydgoskiego parlamentarzysty. Tym razem z drugiej strony sceny politycznej. Telefon w biurze posła .Nowoczesnej Michała Stasińskiego, które mieści się w Bydgoszczy przy ulicy Łęczyckiej 59, również nie odpowiada.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Ewa Kozanecka ma z kolei swoje biuro w Bydgoszczy pod tym samym adresem, co Tomasz Latos. - Czy mogę umówić się na spotkanie z panią poseł? Chodzi o rozmowę twarzą w twarz, mam sprawę. Jaki jest grafik dyżurów pani poseł? - pyta interesant.

- Grafik się nie sprawdza - odpowiada pracownica biura Ewy Kozaneckiej przedstawiająca się jako asystentka pani poseł. - Są różne sytuacje, komisje. Niektórych rzeczy po prostu nie można przewidzieć. Wobec tego lepiej i rozsądniej jest umawiać obywateli na konkretny, realny termin spotkania, niż oddzwaniać później do zainteresowanych i odwoływać wcześniej zaplanowany dyżur czy spotkanie.

Asystentka zaznacza, że 6 lutego w godzinach popołudniowych odbędzie się w biurze posłanki dyżur radcy prawnego.

Pracownica nie chciała się przedstawić. - Nie jestem osobą publiczną i nie uważam, by konieczne było cytowanie mojej wypowiedzi z imienia i nazwiska.

Godzina 12.50. Dzwoni Michał Grzybowski z biura Michała Stasińskiego. - Byłem w ratuszu, kiedy ktoś dzwonił z tego numeru. Co do dyżurów, mieliśmy stały grafik spotkań w ubiegłym roku. Ale nie było zainteresowania. Odbywały się w poniedziałki w godzinach od 16 do 18. Teraz umawiamy interesantów indywidualnie, staramy się pytać, o jakiego rodzaju sprawę chodzi.

Godz. 13.20. W biurze Tomasza Szymańskiego z Platformy Obywatelskiej w Grudziądzu telefon odbiera jego asystent Jakub Kopkowski. - Dzień dobry, chciałbym spotkać się z posłem. Chodzi o sprawę funkcjonowania organizacji NGO w regionie - blef wzmacniamy pytaniem: - Kiedy pierwszy wolny termin?

- Najbliższe dni nie wchodzą w grę… Może 6 lub 7 lutego? Jak się pan nazywa? - to już koniec prowokacji, trzeba się przedstawić. Okazuje się, że o ile nie zatrzymają go inne obowiązki, posła Szymańskiego można spotkać w biurze przy Marii Curie-Skłodowskiej 5 w Grudziądzu w większość poniedziałków, czasami też we wtorki.

Posłowie, wydając pieniądze na utrzymanie biur, przeznaczają je nie tylko na wypłaty dla asystentów i rachunki za prąd. Większość prowadzi także swoje strony internetowe. Jak choćby Piotr Król (PiS), na którego stronie w zakładce Videosejm jest do obejrzenia większość wystąpień posła. Inni, jak Paweł Skutecki (Kukiz’15), codziennie aktualizują swojego bloga, albo, jak Paweł Olszewski (PO), informują o bieżących dyżurach porad prawnych.

Byli kujawsko-pomorscy posłowie są przekonani, że kwota 12.500 zł (którą dostawali jeszcze wiosną 2016) powinna wystarczyć na utrzymanie biur. - Gospodarując oszczędnie - zaznacza Grażyna Ciemniak (PO), parlamentarzystka pięciu kadencji. - Środki, które otrzymywaliśmy, były wystarczające.

Maciej Wydrzyński, w poprzedniej kadencji poseł partii Palikota, twierdzi, że kiedy miał trzy biura, czasami dopłacał do ich utrzymania. - Ale jestem pewien, że 12.500 zł miesięcznie wystarczałoby na spokojnie na utrzymanie dwóch biur. Szczerze mówiąc, dwa biura to i tak dużo, by je ogarnąć z dyżurami i spotkaniami. Myślę, że tak naprawdę biuro poselskie powinno być jedno, wtedy można racjonalnie wykorzystać czas między pracą w swoim okręgu a Warszawą.

Tymczasem w regionie są posłowie mający trzy, a nawet pięć biur, jak choćby wiceminister obrony Bartosz Kownacki.

- Inflacja na pewno nie wynosi tyle, o ile podniesiono ryczałt na biura poselskie - wyjaśnia Janusz Dzięcioł, były poseł PO. - Za moich czasów otrzymywaliśmy ponad 12 tys. zł i jeśli nie zlecało się jakichś drogich ekspertyz i analiz, to w zupełności wystarczało.

Z każdej złotówki ryczałtu posłowie muszą się rozliczyć, a jeśli nie wydadzą wszystkich pieniędzy, muszą je oddać Kancelarii Sejmu. - Paradoksalnie, najlepiej więc tak gospodarować, by wydać wszystko - komentuje Dzięcioł.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Maciej Czerniak

W Gazecie Pomorskiej zajmuję się tematyką kryminalną, policyjną, jestem autorem relacji sądowych. Tym, co w mojej pracy najbardziej mnie pociąga i codziennie zadziwia, jest fakt, że najciekawsze historie zawsze pisze życie. Bywają bardziej niezwykłe od scenariuszy filmów. Nie tylko sensacyjnych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.