Jaga odpiera ataki wielkiej trójki „LLL”

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Krzysztof Sokólski

Jaga odpiera ataki wielkiej trójki „LLL”

Krzysztof Sokólski

Oceniamy zawodników Jagiellonii Białystok po zwycięstwie nad Koroną Kielce.

Po efektownym zwycięstwie 4:1 z Koroną Kielce białostocka Jagiellonia wróciła na pozycję lidera ekstraklasy. Ligowe przodownictwo, to żadna nowość w podlaskim klubie. W tym sezonie z pierwszego miejsca cieszyliśmy się już przez wiele tygodni. Teraz jednak sytuacja staje się bardziej intrygująca. Sezon zasadniczy powoli dobiega końca. Poza tym ścisk w czołówce jest ogromny, a Jagę od czwartej Legii Warszawa dzielą raptem trzy punkty.

Ligowy finisz zapowiada się pasjonująco. Cała futbolowa Polska jest ciekawa, jak teraz Jagiellonia poradzi sobie z odporem ataku wielkiej trójki „LLL” - Legii, Lecha, Lechii. Wiele rozegra się w głowach zawodników. Zobaczymy kto jest silniejszy psychicznie, kto poradzi sobie z presją. Większa spoczywa na rywalach. W Gdańsku, Poznaniu, Warszawie oczekiwania są olbrzymie. Trener Michał Probierz zresztą stara się odciążyć swoich piłkarzy, robi wszystko, aby pozycja lidera ich nie krępowała.

- My jesteśmy jedynie kopciuszkiem, który może uszczknąć kawałek ciasta. Faworytów jest trzech: Legia, Lech i Lechia - podkreśla szkoleniowiec, koronując nawet Lecha na mistrza.

Jedno natomiast jest pewne. Kawałek ciasta Jaga ma szasnę zgarnąć, ale choć głośno tego nie mówi, ma też apetyt na ten kawałek tortu z wisienką. Wiele jeszcze tej wiosny się zdarzy. Mimo prowadzenia w tabeli teoretycznie szanse białostoczan stoją niżej od rywali. Ale pamiętajmy, że w sezonie regularnym żółto-czerwoni grali już z wielką trójką. Natomiast towarzystwo „LLL” czeka jeszcze wewnętrzna batalia.

Już w niedzielę Lechia Gdańsk zagra z Legią Warszawa. Potem jeszcze będzie mecz Lech Poznań - Legia. Ktoś zgubi punkty. Jagiellonia musi jednak patrzeć tylko na siebie. Wiele będzie zależało od najbliższego pojedynku z Pogonią (sobota, godz. 20.30). Spotkanie w Szczecinie odpowie na pytanie, czy Jagiellonia wskoczy też na właściwe tory w meczach wyjazdowych.

Bo o ile w 2017 roku super spisuje się w Białymstoku, to na razie wiosenne eskapady były kompletnie nieudane. Jeżeli Jaga zacznie punktować na wyjeździe, to trójka „LLL” dopiero wpadnie w panikę.

Noty piłkarzy Jagiellonii za mecz z Koroną (skala ocen 0-6):

Marian Kelemen - 3: Wiele pracy nie miał. Korona oddała jeden celny strzał na bramkę Jagi. Przy stracie gola mógł zachować się dużo lepiej.

Łukasz Burliga - 4: Często znajdował się przy piłce. Przy drugiej bramce przytomnie wprowadził do gry futbolówkę z autu. Aktywny w ofensywie, trochę się natomiast zagapił przy golu dla Korony.

Ivan Runje - 3,5: Zaliczył najwięcej kontaktów z piłką (55.) ze wszystkich zawodników na boisku. W jego poczynaniach było jednak sporo nonszalancji, a jeden z błędów omal nie zakończył się stratą bramki.

Guti - 4,5: Był liderem defensywy. Świetnie radził sobie w pojedynkach z zawodnikami Korony, dobrze się ustawiał i przewidywał boiskowe wydarzenia.

Piotr Tomasik - 3,5: Pożyteczny, walczący, ale mniej widoczny, niż zwykle.

Przemysław Frankowski - 4,5: Zaimponował spokojem zdobywając wyrównującą bramkę. Siał wiele zamieszania w szeregach rywali. W drugiej połowie spuścił trochę z tonu. W 87. minucie zmieniony przez Arvydasa Novikovasa.

Rafał Grzyb - 4: Nie był zanadto widoczny, ale trzymał dyscyplinę w środkowej strefie boiska i dobrze asekurował defensywę.

Jacek Góralski - 4: Wykonał swoją robotę. Powinien schodzić z boiska z bramką na koncie, ale zmarnował idealną okazję strzelecką.

Konstantin Vassiljev - 4: Zainicjował akcję, po której Frankowski doprowadził do wyrównania, miał udział przy trzecim golu. Mimo że indywidualnie pilnował go Jakub Żubrowski, to i tak potrafił pokierować drużyną, choć zdarzały mu się błędy. W 73. minucie zmieniony przez Tarasa Romańczuka.

Fedor Cernych - 5: Zdobył dwie ładne bramki. Miał niespożyte siły i bezdyskusyjnie zasłużył na miano zawodnika meczu.

Cillian Sheridan - 4,5: Zanotował asystę przy golu Frankowskiego. Po jego strzale samobója zaliczył Milan Borjan. Praktycznie każde dojście do piłki stanowiło niebezpieczeństwo dla Korony. W 75. minucie zmieniony przez Dmytro Chomczenowskiego.

Taras Romańczuk - niesklasyfikowany: Grał za krótko, aby go oceniać.

Dmytro Chomczenowskyj - niesklasyfikowany: Grał za krótko, aby go oceniać.

Arvydas Novikovas - niesklasyfikowany: Grał za krótko, aby go oceniać.

Krzysztof Sokólski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.