Kopali pod starą kapliczką, znaleźli szkielety dzieci

Czytaj dalej
Fot. Piotr Szmyd
Ewa Gorczyca, Tomasz Jefimow

Kopali pod starą kapliczką, znaleźli szkielety dzieci

Ewa Gorczyca, Tomasz Jefimow

Archeolodzy pracowali w staromiejskiej części Jasła w związku z remontem wiekowej kapliczki z kultową figurą Matki Bożej z Dzieciątkiem. Spodziewali się, że w tym miejscu mogą natrafić na historyczne umocnienia. Znaleźli szkielety dzieci.

Archeolodzy pracowali w staromiejskiej części miasta w związku z remontem wiekowej kapliczki z kultową figurą Matki Bożej z Dzieciątkiem. Spodziewali się, że w tym miejscu mogą natrafić na historyczne umocnienia.

Pozostałości obwałowań nie odkryto, ale niespodziewanie, przy rozbieraniu muru przy skarpie i niwelowaniu terenu wokół kapliczki okazało się, że ziemia w tym miejscu skrywa coś innego - kilkanaście szkieletów dzieci i co najmniej dwóch osób dorosłych. Większość była ułożona w porządku anatomicznym, kilka - rozrzuconych.

Kopali pod starą kapliczką, znaleźli szkielety dzieci
Piotr Szmyd

Joanna Pilszyk i Piotr Szmyd, jasielscy archeolodzy, którzy prowadzili badania, uważają, że to nieznane do tej pory nikomu miejsce pochówku. Nie zachowały się żadne przekazy świadczące o tym, że w tym miejscu były groby. Jak mówią archeolodzy, trudno jest określić ramy chronologiczne pochówków. Przypuszczają, że mogły być dokonywane w XVII czy XVIII wieku.

- Przy szczątkach nie znaleźliśmy żadnych przedmiotów, np. medalików, które pozwoliłyby na dokładniejsze datowanie pochówków - tłumaczą.

Większość szczątków to szkielety noworodków. Znajdowały się płytko pod ziemią, na głębokości 20-25 centymetrów.

- Nie natrafiliśmy na żadne ślady po trumnach - mówi Joanna Pilszyk. - Sugeruje to, że ciała były jedynie owinięte w całuny i składane wprost do ziemi.

Kapliczka, z kamienną rzeźbą Maryi z Dzieciątkiem, znajduje się u zbiegu ulic PCK, Jagiełły i Bednarskiej. Tej jesieni miasto postanowiło ją wyremontować. Dla mieszkańców jest to zabytek szczególny.

- Jego istnienie potwierdzają źródła z 1654 roku - mówi Agata Koba, rzeczniczka magistratu. - Pierwotnie była to kapliczka drewniana, na przełomie XVIII i XIX wieku została zastąpiona obiektem murowanym.

Wykonawca, któremu zlecono prace remontowo-budowlane, został zobowiązany do prowadzenia ich pod nadzorem archeologicznym.

- Kapliczka znajduje się w staromiejskiej części miasta, niedaleko skarpy opadającej w dół - tłumaczy jasielski archeolog Piotr Szmyd. - Jeśli w przeszłości istniały umocnienia otaczające miasto, to znajdowały się gdzieś w tym miejscu.

Kopali pod starą kapliczką, znaleźli szkielety dzieci
Piotr Szmyd

- Kapliczka być może stanowiła część dawnej Bramy Bieckiej, zamykającej dostęp do miasta w kierunku Biecza - mówi Agata Koba.

- Spodziewaliśmy się, że pod ziemią możemy odnaleźć pozostałości konstrukcji obronnych - dodaje archeolog Joanna Pilszyk.

Nikt się nie spodziewał szkieletów

Do pozostałości wałów czy murów archeolodzy się nie dokopali. To dlatego, że ta część skarpy została usunięta już wcześniej - mówi Joanna Pilszyk.

Natknęli się za to na coś, czego zupełnie się nie spodziewali - szkielety ludzkie. Było to całkowite zaskoczenie.

- Moja babcia, która ma ponad 88 lat, mówi, że nie pamięta, by w tym miejscu były jakiekolwiek pochówki. Nie ma żadnych przekazów, nawet ustnych, by kogoś w tym miejscu grzebano - przyznaje Piotr Szmyd.

Na pierwsze kości archeolodzy natrafili podczas rozbiórki zniszczonego muru oporowego, okalającego kapliczkę z tyłu i z boku. Należały do dorosłych osób, ale nie były ułożone w porządku anatomicznym.

- Wyglądało na to, że gdy wzmacniano skarpę, natrafiono na te kości, a potem zostały ponownie umieszczone w dole koło muru i zasypane - mówi Joanna Pilszyk.

Już to dało archeologom do myślenia. A ponieważ plan remontu kapliczki zakładał też obniżenie terenu, mogli odsłonić kolejne warstwy. Wtedy okazało się, że ziemia w okolicy zabytku kryje więcej kości.

Odkryte przez archeologów szczątki w większości były szkieletami dzieci. - Noworodków - precyzuje Joanna Pilszyk.

Odnaleziono ich piętnaście. Kości były w stanie nienaruszonym - opowiada archeolog. - Znajdowały się na głębokości około 20 - 25 centymetrów.

Archeologów zastanawia, dlaczego pochówki były tak płytkie.

- Poniżej znajdowała się warstwa naturalnego żwiru. Prawdopodobnie chodziło więc o to, by zmarli leżeli w ziemi, nie w kamieniach - przypuszcza Piotr Szmyd.

- Ale być może w przeszłości warstwa ziemi w tym miejscu była wyższa - dodaje Joanna Pilszyk.

Oddane pod boską opiekę

Skąd szczątki niemowląt przy kapliczce? Układ szkieletów wskazuje, że były to pochówki według religii chrześcijańskiej. Dotyczy to niemal wszystkich pogrzebanych w tym miejscu malutkich dzieci. - Na wznak, na plecach, ułożone według kierunku wschód-zachód - opisuje Joanna Pilszyk.

Hipoteza archeologów jest taka, że były to dzieci zmarłe przed chrztem, np. przy porodzie. Takich nie można było pochować na cmentarzu. Ich groby wykopywano więc w innych miejscach, ale związanych w tradycją chrześcijańską. Na przykład przy kapliczkach, żeby była nad nimi jakaś boska opieka.

Kości są teraz w depozycie archeologów. Po sporządzeniu raportu z badań zostaną złożone na cmentarzu komunalnym.

Ewa Gorczyca, Tomasz Jefimow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.