Krajobraz poherbowy

Czytaj dalej
Prof. Adam Czesław Dobroński

Krajobraz poherbowy

Prof. Adam Czesław Dobroński

Dyskusja o drobnej szlachcie mazowiecko-podlaskiej powraca, jak moda na sygnety z herbami. Dla historyków to ważna karta dziejów naszego regionu, dla hobbistów to materia anegdotyczna, dla snobów jeszcze jedna okazja do zadarcia nosa.

Dziadek dowodził, że Dobrońscy wywodzili się z zaścianka Dobrony pod Wizną, ale herb zatracili, znaleźli inne sposoby na życie. Co poniektórzy koledzy uniwersyteccy podejrzewali mnie o schlebianie asanom, czego starałem się unikać. Nie taję jednak, że lubię te klimaty, chętnie więc przyjąłem propozycje pana Kazimierza - poznaliśmy się nie w zaścianku, tylko w szpitalu - wyjazdu do jego rodzinnych Czajek.

Gniazdo Czajkowskich

Wieś Czajki leży w parafii Kobylin Borzymy i w powiecie wysokomazowieckim. Trochę z dala od szos, co sprawia, że natura ma się tu dobrze. W 1881 roku Czajki liczyły aż 236 mieszkańców (wyraźnie przeważała płeć piękna), wśród nich znajdowało się 26 właścicieli cząstkowych (drobna szlachta) i pięcioosobowe rodzina Żydów. Niech ten dodatek mniejszościowy nie dziwi, herbowi stronili od zajmowania się handlem i rzemiosłem, potrzebni więc byli im pośrednicy. Wszyscy rodowici mieszkańcy Czajek byli Polakami, katolikami, przypisanymi do herbu Ślepowron. Domy (dworki) mieli drewniane, ich włości liczyły razem 589 morgów (330 ha), z tego pola orne stanowiły 49 proc., łąki tylko 4 proc., a lasy niecałe 12. Były kłopoty z wodą, więc postanowiono w środku wsi wykopać staw, który dziś zarósł, ale nadal wyznacza centrum miejscowości. Notabene, za demokracji ludowej po spuszczeniu wody znaleziono na dnie stawu karabiny.

Pan Kazimierz pamięta opowiastkę: Asan widząc zbliżającego się szlachcica - po wyglądzie można było odróżnić herbowych od chłopów - pyta: A skąd waść przybywa?

- Z Czajek panie bracie.

- A to witam panie Czajkowski.

W Czajkach mieszkali dawnymi czasy tylko Czajkowscy, potem zaczęli dołączać inni, o nich mówiono, że przyszli do dziedziczki (wżenili się). O honor, ma się rozumieć dbali, co poświadcza „przysiężny dołek”. Czajkowscy wracający do domów z Kobylina musieli przejść lub przejechać koło wioski Franki Piaski, a tam też mieszkali honorni, więc często spotkania kończyły się na bójkami. Wreszcie proboszcz kobyliński postanowił pogodzić swych parafian, kazał im się zebrać w jedno miejsce i złożyć przysięgę, że to już koniec tego szatańskiego bezeceństwa. I taka jest geneza „przysiężnego dołka”.

Co się zaś tyczy opowieści to z kolei waścianka Czajkowska, ale rodem z innego zaścianka, podzieliła się krążącą uszczypliwą przestrogą, że mężczyźni Czajkowscy są po prostu skąpawi. - Kobieto pamiętaj, że jak pójdziesz do Czajek za mąż, to będziesz miała tylko te, pieniądze, co je dostaniesz za sprzedane jagody … Ot, babskie gadanie.

Urokliwe widoki

Zatrzymaliśmy się z panem Kazimierzem - czy Państwo się już domyśli, jakie ma mój przewodnik nazwisko? - w środku Czajek. Z widokiem na wspomniany staw, przed cudnym, kamiennym krzyżem i historycznym kamieniem. Na tym ostatnim widnieje herb Ślepowron (po prawdzie, to i Jaruzelscy z tych stron się nim pieczętowali) oraz daty 1424 (założenie wsi) - 1980. Wokół krzyża rosły cztery lipy, z nich zostały tylko dwie, bo drzewa rozsadziły nieco ogrodzenie prawdziwie kowalskiej roboty. Powstało ono w 1931 roku w zakładzie ślusarskim Wacława Matoszka w Łapach. Za stawem pięknie prezentują się zabudowania, z których wyszedł w świat ks. Antoni Czajkowski. Są i nowe okazałe domy, ulicą co raz przejeżdżał traktor, trafił się i kombajn. Mieszkańców stopniowo w Czajkach ubywało, zostali dobrzy rolnicy, widać porządek, dbałość o otoczenie.

Pan Kazimierz przypomina lata swej młodości, kiedy była tu jeszcze czteroklasowa szkoła, z niej chodziło się kontynuować nauki w Truskolasach Niewisko. Bywało gwarno, swojsko, czasami ubogo. Nowinki docierały z opóźnieniem, tradycyjnie mieszkańcy Czajek dzielili się na trzy linie: Gołepów, Jorczyków i Badurów. Wspominano lata wojny, spalenie wsi (drzewo na odbudowę zwożono z lasów Jaruzelskich), szykany UB, walkę z kułakami. Opowiadano o przeżyciach żony, która poszła pytać do bezpieki o los męża. Funkcjonariusze szyderczo zapytali: a to nie poszedł do partyzantki? Nie poszedł, bo go zatłukli w czasie śledztwa. W pobliżu Czajek wyorywano i stare kości, ludzie mówili, że to były mogiłki z okresu epidemii cholery.

Można na gniazdo Czajkowskich oraz okolicę popatrzeć także z górki, ze skrzyżowania dróg prowadzących w kierunku: Starych Truskolasów (1,5 km), Kobylina Borzymy (4 km) i wsi Stypułki Święchy (3 km). Blisko stąd i do rzeczułki Śliny, niegdyś granicy między Mazowszem a Podlasiem. Wspomniany ks. A. Czajkowski w 1979 roku ufundował na górce figurę Matki Bożej z tablicą: „Podziękowanie Matce Bożej za 40 lat kapłaństwa. Z prośbą o dalszą opiekę nade mną, moją rodziną i całą wioską Czajki”. Figurka cierpliwie czeka na renowację

Ksiądz pułkownik

Antoni Czajkowski urodził się 13 listopada 1909 roku w Czajkach w rodzinie Wojciecha i Aleksandry z Babińskich. Święcenia kapłańskie uzyskał w 1939 roku, w czasie okupacji studiował prawo na konspiracyjnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego, należał do ZWZ-AK. Szczęśliwie wydostał się z aresztu Gestapo, ukrywał się, nosił pseudonim „Badur”, bo był z Badurów Czajkowskich. 1 sierpnia 1944 roku spowiadał sanitariuszki, a gdy zbliżała się godzina „W” ruszył na miejsce zgrupowania na Lesznie. Po drodze zastąpili mu drogę żołnierze AK z oddziału Bolesława Niewiarowskiego „Lecha”. Zaproponowali przyłączenie się do nich. W czasie rozmowy powstaniec „Rola” pochwalił się pistoletem, ale zrobił to tak niefortunnie, że postrzelił się ciężko. Ks. Antoni pod wrażeniem tego zdarzenia dołączył do podkomendnych „Lecha” i przybrał nowy pseudonim „Rola II”. Wziął udział w zdobywaniu kilku kamienic przy Alejach Jerozolimskich oraz gmachu Zarządu Wodociągów i Kanalizacji przy pl. Starynkiewicza. Wykazał się nie tylko odwagą, także umiejętnościami żołnierskimi w tych arcytrudnych warunkach. „Lech” uczynił go swym zastępcą.

Powstańców przybywało, brakowało dotkliwie kapelanów, „Badur” wrócił więc do służby duszpasterskiej, został kapelanem Zgrupowania „Chrobry II”. To mogła być długa opowieść o powstańcu warszawskim odznaczonym Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Ks. A. Czajkowski nie chciał pójść do niewoli niemieckiej, znów się ukrywał, zasilił szeregi nowej konspiracji niepodległościowej, współpracował i z rotmistrzem Lechem Pileckim. Aresztowany przez UB przeszedł przez piekło śledztwa, otrzymał wyrok 11 lat więzienia, z tego 5 lat siedział w złowrogich Wronkach.

Bogata jest też historia dokonań ks. Antoniego w PRL aż po powinności kapelańskie na cmentarzu na Bródnie. Wspierał między innymi Komitet Katyński i Krąg Pamięci Narodowej. Pamiętał i o stronach rodzinnych, bywał tu, dodawał ducha ziomkom. Zmarł 4 kwietnia 1985 roku, zgodnie z życzeniem trumna ze zwłokami dotarła do Kobylina Borzymy, została złożona w grobowcu rodzinnym. Natomiast w tamtejszej świątyni zawisła tablica poświęcona pułkownikowi, żołnierzowi Zgrupowania Chrobry II”. Miał ks. Antoni i następców w rodzinie, a pamięć o „Badurze” trwa.

Czajkowscy mają się dobrze

I to nie tylko ci mieszkający nadal w Czajkach, ale i w okolicznych byłych zaściankach, w Białymstoku, innych miastach Polski, pewnie i poza granicami kraju. Mój przewodnik Kazimierz (z Gołepów) nie zgodził się na dłuższą prezentację. A byłoby o czym pisać, poczynając od zawiłych szlaków edukacyjnych. Jako już elektryk też konspirował (Czajkowscy mają to we krwi?), zakładał „Solidarność” w Szpitalu Zakaźnym im. K. Dłuskiego. Miał kontakty ze studentami z NZS, pomagał w przewożeniu drukarki, wziął udział w próbie (nieudanej) podpalenia przed 1 maja płoszczadki na Zwierzyńcu. Z zaciekawieniem wysłuchałem też opowieści o rozwinięciu flagi na kominie „Biawaru” oraz wielu niezwykłych przypadkach z parafii kobylińskiej.

Dziękuję panie Kazimierzu, pozdrawiam panie („Czajkę” też) i panów Czajkowskich.

Wyjaśnienie

Przed dwoma tygodniami na zdjęciu studentów historii i przysposobienia obronnego stał jako dowódca mjr Jerzy Najdberg. Przepraszamy.

Prof. Adam Czesław Dobroński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.