Las przy schronisku dla bezdomnych zwierząt stał się domem dla watahy dzików. Zdarza się, że przez stado odwoływane są spacery z psami

Czytaj dalej
Fot. Natalia Dyjas-Szatkowska
Natalia Dyjas-Szatkowska

Las przy schronisku dla bezdomnych zwierząt stał się domem dla watahy dzików. Zdarza się, że przez stado odwoływane są spacery z psami

Natalia Dyjas-Szatkowska

To, że gromady dzików, spacerujących po Zielonej Górze są uciążliwe dla mieszkańców, już wiemy. Okazuje się, że wataha dzikich zwierząt może też utrudniać codzienną pracę Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze. Spacerujące po lesie dziki komplikują nieco spacery wolontariuszy z psami.

Dziki stały się ostatnio uciążliwe nie tylko dla ludzi.

Działkowiec: jak to zobaczyłem, myślałem, że dostanę zawału! Dziki zryły ogródki zielonogórzan na Jędrzychowie. Działkowicze są załamani

Kłopotem mogą być też watahy, które podchodzą pod... zielonogórskie schronisko dla bezdomnych zwierząt. Zdarza się, że dziki, coraz śmielej czujące się w lokalnych lasach, mogą utrudniać spacery z psami z placówki.

- Ostatnio zdarzyło się, że dziki były dosłownie pod naszą bramą - mówi kierowniczka Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze, Katarzyna Burak. - Jeśli o tym wiemy, to informujemy o sytuacji. Dziki zazwyczaj są w okolicy schroniska przez chwilę i potem przechodzą dalej. W takich sytuacjach apelujemy, by do nich nie podchodzić, zmienić kierunek spaceru z psem. I trzymać się od nich z daleka.

Dziki mają w zwyczaju "odwiedzać" schronisko wcześnie rano lub późnym popołudniem. Ostatnio były jednak aktywne w godzinach spacerów z psami, czyli od 11.00 do 14.00. Te czasowo wstrzymano. Obecnie znów można wyprowadzać bezdomne zwierzaki.

Wciąż do placówki trafia mnóstwo kociaków. Potrzeba karmy, rękawiczek...

Lato to taki okres w roku, gdy do placówki trafia mnóstwo kotów. By o nie odpowiednio zadbać, potrzeba konkretnych produktów: specjalistycznej karmy dla kociąt, rękawiczek nitrylowych, przyda się też chemia do dezynfekcji pomieszczeń. Wciąż też na wagę złota są koce, kołdry. To wszystko można na bieżąco dostarczać schronisku.

- Zużywamy mnóstwo rękawiczek, ze względu na choroby, opiekę nad małymi kociakami - mówi Katarzyna Burak. - Zależy nam, by nie pozarażać jednych zwierzaków od drugich. Nie ma dnia, żebyśmy nie przyjmowali nowych kotów, przez weekendy nawet kilkanaście. Wciąż kocięta są nam też podrzucane w kartonach pod schronisko...

Potrzeby wciąż są bardzo duże.
Twoja decyzja może odmienić na lepsze życie jakiegoś zwierzaka. Zobaczcie, jak niezwykłe psy czekają na adopcję w zielonogórskim schronisku

Natalia Dyjas-Szatkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.