Lepszego miejsca dla śmigłowców nie ma

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Tomasz Kubaszewski

Lepszego miejsca dla śmigłowców nie ma

Tomasz Kubaszewski

- Budowa lądowiska dla helikopterów w miejscu zaproponowanym przez szpital, to optymalne rozwiązanie - uważa Jarosław Szlaszyński, augustowski starosta. Zapowiada też nasadzenia drzew, co zrekompensuje wycinkę związaną z inwestycją.

W bulwersującej augustowian sprawie starosta zwołał we wtorek specjalną konferencję prasową. Jak twierdzi, chce rozwiać obawy mieszkańców. A ci nie zgadzają się, by lądowisko znajdowało się w ustalonym miejscu. Mówią o wycince pół hektara sosnowego lasu i hałasie, który będzie doskwierał pacjentom szpitala oraz jego personelowi. Mają też obawy, czy wzniesiony ponad 60 lat temu budynek wytrzyma wibracje, jakie powoduje śmigłowiec. Dlatego zaskarżyli decyzję burmistrza Augustowa o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Suwałkach.

- Mamy nadzieję, że to będzie dla szpitala korzystna decyzja - mówi starosta Szlaszyński, któremu placówka podlega.

Dodaje, że specjaliści z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego długo wybierali miejsce na lądowisko. Brali pod uwagę różne lokalizacje. Odrzucona została m.in. ta, którą wskazują protestujący augustowianie - pobliski parking.

- Z tego powodu, że to jest strefa ochronna „A”, w której obowiązują jeszcze większe rygory - tłumaczy starosta.

Gigantyczne koszty, między 8 a 10 mln zł, sprawiły z kolei, iż nie brano pod uwagę budowy lądowiska na szpitalnym dachu. Tak duża kwota wynika z konieczności wzmocnienia konstrukcji budynku.

Inwestycja w wersji zaproponowanej przez szpital ma kosztować natomiast około 1 mln zł.

- Inna lokalizacja lądowiska niż ta, którą wyznaczano, jest po prostu niemożliwa - mówi Szlaszyński.

Starosta przypomina przy tym, że śmigłowce muszą lądować jak najbliższej szpitala. Tak, jak ma to miejsce choćby w Białymstoku czy w Suwałkach. W myśl znowelizowanych przepisów, pacjenta nie powinno się wozić od helikoptera do placówki medycznej karetką. Ma być wyjętych ze śmigłowca na noszach i na nich dostarczony do szpitala.

Szlaszyński ma także odpowiedź na podnoszoną przez mieszkańców kwestię wycinki ponad 150 drzew. Jak zapewnia, szpital to przyrodzie zrekompensuje.

- Na swoim terenie posadzi przynajmniej tyle samo drzew, a może nawet nieco więcej - dodaje.

Na razie nie wiadomo, kiedy sprawą zajmie się Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.