Lidia Chmielewska: To hieny cmentarne odkomunizowały pomnik mojego męża

Czytaj dalej
Fot. Jerzy Doroszkiewicz
Tomasz Mikulicz

Lidia Chmielewska: To hieny cmentarne odkomunizowały pomnik mojego męża

Tomasz Mikulicz

Wdowa po Janie Chmielewskim, autorze monumentu Bohaterów Ziemi Białostockiej, nie kryje oburzenia. Rozmowa z Lidią Chmielewską.

Środowisko, które w 2011 roku powiesiło napisy „Bóg, Honor, Ojczyzna” chce je wymienić na nowe. Już dziś na pomniku wisi dodatkowy napis „Niepodległość”. Jak pani do tego podchodzi?
Ci ludzie zachowują się jak hieny cmentarne. Otworzyły trumnę, wyciągnęły trupa, zdarły z niego ubranie i same się w nie ubrały.

Bardzo mocne słowa. Kiedy radni głosowali nad zgodą na powieszenie nowych napisów, inicjatorzy w kuluarach sesji mówili, że pani mąż przed śmiercią zgodził się na napisy.
To kłamstwo. Inicjatorzy wieszania napisów zgłosili się do mojego męża, gdy leżał w szpitalu. Kiedy wyszedł, odpowiedział im na piśmie, że nie zgadza się na żadne zmiany na pomniku. Było to w 2011 roku, jeszcze przed pierwszą akcją wieszania napisów. Później inicjatorzy już się do męża nie zgłaszali. Do końca życia (zmarł cztery lata temu - przyp. red.) nie zmienił on swojego poglądu. Jeśli ktoś mówi, że było inaczej, kłamie.

Pozostało jeszcze 71% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, m.in.: miejską polityką samorządową, architekturą i ochroną zabytków.

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

No tak, no bo kto by się liczył z jedną osobą, tym bardziej, że jest przeciwko jakiejś idei popieranej przez większą liczbę ludzi. Jak nie ignorowanie i nie liczenie się z jej zdaniem, to orzekanie niskiej szkodliwości społecznej. Ale już jak ktoś ukradnie batonik za 1.50 zł, to go ciągają po sądach, wlepiają grzywnę lub karę więzienia. Po prostu się z jednostką nie liczą i tyle.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.