Jakub Wróblewski

Militaria znajduje u gospodarzy, na złomie... Marzy o tym, aby odbudować Tygrysa

Zdjęcie wykonane przez propagandę radziecką pod Zambrowem. Na zdjęciu Tygrysy, które zostały zniszczone pod Zambrowem. Fot. Archiwum Pawła Sanewskiego Zdjęcie wykonane przez propagandę radziecką pod Zambrowem. Na zdjęciu Tygrysy, które zostały zniszczone pod Zambrowem.
Jakub Wróblewski

Paweł Sanewski jest miłośnikiem historii, zapalonym zbieraczem militariów. Głównym jego konikiem jest broń pancerna. A ta pasja rozpoczęła się od historii jednej z bitew, która miała miejsce w jego rodzinnych stronach - w okolicach Zambrowa.

W sierpniu 1944 roku w okolicach Zambrowa doszło do poważnej bitwy pancernej. Był to efekt końcowej fazy Ofensywy Bagration. Niemiecki 507. batalion czołgów ciężkich starł się z Sowietami 22 sierpnia.

Był to trzeci dzień ofensywy radzieckiej. Popularne Tygrysy zostały skierowane na ten odcinek, aby przełamać radziecką ofensywę. Trzeci batalion, który stacjonował w okolicach Tabędza rozpoczął działania w godzinach porannych. Przekroczył bród w miejscowości Nagórki Jabłoń, ale w trakcie bitwy dołączyły również kolejne bataliony – opowiada Paweł Sanewski. - Cały niemiecki 507. pułk brał udział w walkach pod Zambrowem. W chwili przełamania ofensywy formacja liczyła 55 Tygrysów.

Czołgi te były - jak na tamte lata - niezwykle zaawansowane techniczne. Wykorzystywano je do najważniejszych potyczek. Logistyka z nimi związana była skomplikowana. Ważyły ok. 60 ton. Transportowano je koleją. Jeżeli przekraczano ciek wodny, najpierw przeprowadzano rekonesans. Wybierano odpowiednie brody, które były utwardzone kamieniami. Po przejściu brodu w miejscowości Nagórki Jabłoń czołgi rozwinęły się do ataku. Walki trwały aż do miejscowości Poryte.

Niemiecki 507. batalion czołgów ciężkich doznał poważnych strat w ramach walk z Armią Radziecką. W okolicach Zambrowa zostało zniszczonych 13 czołgów PzKpfw VI Tiger. - Z relacji starszych mieszkańców wiemy, że cały bród, którym się przeprawiali Niemcy był zapchany ogromną liczbą pojazdów – informuje pan Paweł.

Dużym problemem dla niemieckich czołgów był teren. Jednak Armia Czerwona również poniosła spore straty. Żołnierze z batalionu czołgów ciężkich zniszczyli prawie 40 sowieckich pojazdów pancernych.

Po bitwie zrobiono jedne z najsłynniejszych zdjęć II wojny światowej. Na zdobycznym Tygrysie sfotografowano dzieci siedzące na lufie. Pochodziły one właśnie z miejscowości Nagórki Jabłoń. W postprodukcji dodane zostały samoloty szturmowe.

Zdjęcie było wykorzystywane w gazetkach propagandowych. Miało pokazywać jak Armia Czerwona wyzwala Europę. Wśród zebranych dzieci znalazła się moja mama - wskazuje pan Paweł.

Pozostałe na polu walki wraki pojazdów pancernych były wykorzystywane na różne sposoby.

Jeden z Tygrysów udało się sowietom uruchomić, natomiast reszta została całkowicie zniszczona. Stal pozyskiwana z czołgów była wykorzystywana w lokalnych gospodarstwach. Ostatnie wraki zostały rozebrane przez żołnierzy w latach 50. Dodatkowo dwa Tygrysy, które wycofywały się z terenu bitwy, zostały na przyszłym poligonie w Czerwonym Borze. Te dwa wraki znajdowały się na terenie poligonu jeszcze w latach 70. - opowiada Paweł Sanewski. - Na całym świecie mamy tylko dziewięć Tygrysów, z czego jeden jest sprawny. Do dziś w okolicach Zambrowa odnajdywane są pozostałości po tych wydarzeniach.

Historia związana z bitwą była ciągle żywa wśród mieszkańców.

Moje zainteresowanie tą historią wynika z faktu, że główne działania toczyły się w mojej rodzinnej miejscowości Nagórki Jabłoń. Niedaleko miejsca mojego urodzenia znajduje się bród, przez który czołgi próbowały się przeprawić. Ta historia była częścią naszego dzieciństwa. Pamiętam, jak byłem mały, to wzdłuż drogi w Jabłoni Nagórki były zachowane niemieckie okopy. Kiedyś babcia opowiadała mi o czołgach, które miały pozycje w ogrodach dzisiejszych domów. Jako młody chłopak z zaciekawieniem słuchałem historii starszych ludzi, które inspirowały do poszukiwania pozostałości. Dodatkowo zachęcał fakt, że odnajdywaliśmy łuski oraz inne pozostałości – wyjaśnia skąd zainteresowanie historią.

Dziadek pana Pawła trudnił się po wojnie kowalstwem. Sporo elementów nabył z rozebranych wysadzonych czołgów. Brał rzeczy, które były wykorzystywane w domu i gospodarstwie. Niektóre płyty pancerne służyły np. do plantowania pól.

Paweł Sanewski zaczął zbierać militaria, ale głównie skupia się na broni pancernej. Pozyskuje fragmenty czołgów także z innych część Polski. Skupia się na artefaktach związanych z naszym terenem. Te pojazdy bardzo często przechodziły szlak bojowy w obecnym woj. podlaskim. W swojej kolekcji pan Paweł ma m.in. części ścian bocznych, wieży, pasy przednie, koła, płyty, ogniwa, płytę z wieży T-34-85, koło od Pantery, lewy bok wieży Tygrysa, który służył w dywizji Totenkopf. Każda zdobyta część ma osobną, niesamowitą historię.

Raz trafiłem do gospodarstwa, w którym miałem znaleźć jakieś części. Gospodarze rozbierali stary budynek obory. Okazało się, że znalazłem tam płytę przednią radzieckiego działa samobieżnego SU-76M. Gospodarz wykorzystywał płytę jako stół. Jednak to nie był koniec znalezisk. Okazało się, że kratownica ochraniająca zbiorniki paliwa w czołgu Tygrys była wbetonowana w schody. Mieszkańcy domu wykorzystywali ją jako wycieraczkę do butów – opowiada pan Paweł. – Udało mi się uzyskać również ciekawe elementów z Tygrysów, które walczyły w bitwie o Warszawę. Zniszczono tam dwa Tygrysy, które wcześniej były wykorzystywane do tłumienia Powstania Warszawskiego. Udało mi się zdobyć bok prawej burty Tygrysa, który był czołgiem dowodzenia oraz lewą burtę z drugiego czołgu. Pierwszy element jest niezwykle interesujący, ponieważ czołgi Tygrys w wersji dowódczej zostały wyprodukowane w niewielkiej ilości. Ich burta charakteryzuje się tym, że ma wgłębienie na komin, który odprowadzał spaliny z agregatu prądotwórczego.

Takie interesujące elementy udało mu się znaleźć na złomie. Gdyby nikt nimi się nie zainteresował, najpewniej zostałyby przetopione. A takich historii jest wiele. Jak zauważa pan Paweł, jeżeli wcześniej byłoby więcej pasjonatów historii i zbieraczy, wiele historycznych pojazdów dałoby się odbudować.

Paweł Sanewski wskazuje, że kiedyś sporo elementów udało się pozyskiwać od gospodarzy, którzy znajdowali fragmenty czołgów na polach. Jednak teraz ten odsetek spada, ponieważ pamiątek historycznych w ziemi jest coraz mniej. - Raz dostałem informację, że gospodarz podczas orki trafił pługiem na duży kawałek blachy. Odłożył mi ten kawałek. Pojechałem i okazało się, że jest to duży kawałek płyty od Tygrysa – opowiada.

Ciekawa historia jest również związana z jeżami przeciwpancernymi, które znajdowały się na poligonie w Czerwonym Borze. Okazało się, że są znacznie starsze. Pochodzą jeszcze sprzed wybuchu drugiej wojny światowej. Dodatkowo ciekawostką jest, że w dwudziestoleciu międzywojennym Wojsko Polskie testowało tankietki oraz czołgi właśnie na poligonie w Czerwonym Borze.

Paweł Sanewski odnalazł też płytę, która stanowiła pokrywę silnika w radzieckim czołgu ciężkim IS-2. Pojazd pochodził z 33. pułku czołgów ciężkich. Czołg walczył pod Łomżą. Wykorzystywany był do niszczenia Panter i Tygrysów. Z tą płytą również związana jest ciekawa historia. Rosjanie mieli wymienić silnik w czołgu, a więc zdemontowali pokrywę od silnika. W nocy płyta została skradziona przez lokalnych gospodarzy. Następnie fragment ciężkiego czołgu był wykorzystywany jako podstawa do gołębnika.

Pasja Pawła Sanewskiego do historii to nie tylko zbieranie militariów. Jest on też prezesem Stowarzyszenia Historycznego im. 71. Pułku Piechoty. Grupa istnieje od 2014 roku. Zajmuje się kultywowaniem tradycji historyczno-patriotycznych. Z naciskiem na okolice Zambrowa.

Dbamy o pamięć poległych żołnierzy. Zajmujemy się mogiłami w kompleksie leśnym Czerwony Bór. Znajdują się tam mogiły żołnierzy polskich, niemieckich, sowieckich. Staramy się kultywować pamięć o ofiarach niemieckich najeźdźców. Prowadzimy działalność edukacyjną, szkoleniową oraz dydaktyczną – mówi.

Stowarzyszenie dzieli się swoją wiedzą z młodzieżą. Podczas żywych lekcji historii m.in. prezentowany jest historyczny sprzęt.

Członkowie stowarzyszenia nie zatrzymują się na tematach II wojny światowej i okresu drugiej Rzeczpospolitej. Kultywują pamięć o lokalnej historii. Chcą dzielić się posiadaną wiedzą. Patronem stowarzyszenia jest 71. Pułk Piechoty, który stacjonował w okresie międzywojennym w Zambrowie. Brał on udział w wojnie polsko-bolszewickiej oraz kampanii wrześniowej.

Marzeniem Pawła Sanewskiego jest odbudowa legendarnego czołgu Tygrys oraz muzeum, w którym mógłby prezentować zdobyte eksponaty. Pamiątki historyczne z tamtego okresy służyłyby szerszemu gronu odbiorców.

Ważne jest, aby te fragmenty historii pozostały na naszych terenach - uważa pan Paweł.

Zobacz też:Rusza budowa nowego mostu na Narwi w rejonie Wizny. Od 4 sierpnia zmieni się organizacja ruchu

Jakub Wróblewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.