Na dwóch kółkach przez 1500 km będą promować harcerstwo

Czytaj dalej
Fot. Bartosz Klepacki
Bartosz Klepacki

Na dwóch kółkach przez 1500 km będą promować harcerstwo

Bartosz Klepacki

Anna Łapińska i Aleksandra Zajk, jedyne przedstawicielki województwa podlaskiego 24 sierpnia zaczęły swój etap w międzynarodowej sztafecie rowerowej. Wystartowały w stolicy Azerbejdżanu Baku, następnie przejadą Rosję aż do mety w Atyrau w Kazachstanie. Jak same mówią, może być bardzo trudno, ale tak chcą spełnić swoje marzenie.

Dla nas ta sztafeta to przede wszystkim sprawdzenie samych siebie. Kochamy jazdę na rowerze, jesteśmy przyjaciółkami. Dzięki temu, że znamy się doskonale możemy na sobie polegać, nawet na bezdrożach Azerbejdżanu - mówią zgodnie Anna Łapińska i Aleksandra Zajk. Pomysł na start w Bike Jamboree czyli rowerowej sztafecie dookoła świata zrodził się kilkanaście tygodni temu.

- Od razu zainteresowałyśmy się tym projektem. Każda z nas na rowerze przejechała już pewnie i tysiące kilometrów. Tu jednak ta jazda będzie bardziej intensywna i bardzo skumulowana w czasie. Liczymy się z tym, że łatwo nie będzie. Dlatego gdy dostaliśmy informację na jakim etapie będziemy startować, zaczęły się przygotowania - podkreśla Anna Łapińska.

Będą też promować region

Wyścig składa się z 34 etapów. Obie panie są jedynymi uczestnikami maratonu z województwa podlaskiego.

- To miłe, że możemy właśnie reprezentować nasz region, nasze miasto - Łomżę. Chcemy promować to, co mamy tutaj najpiękniejszego - przyznają.

Wystartowały 24 sierpnia w stolicy Azerbejdżanu, Baku. - Przejedziemy przez Rosję, a swoją przygodę zakończymy po 25 dniach w Atyrau w Kazachstanie - wyliczają.

Etap, w którym biorą udział, jest czwarty w całym wyścigu. Do pokonania mają 1500 kilometrów. - Nasza ekipa będzie 8-osobowa. Zawsze jest tak, że oprócz uczestników z Polski, w skład danej ekipy wchodzą przedstawiciele tych krajów, przez które będziemy przejeżdżać. Taka mieszanka wielokulturowa sprawi, że oprócz samej jazdy rowerem będziemy mogli dużo dowiedzieć się o terenach, przez której będziemy jechać - podkreślają nasze kolarki.

Wyprawa ma przede wszystkim promować harcerstwo.

- Będziemy mówić o tym jak skauting wygląda w Polsce, jakie działania podejmujemy i co liczy się w życiu harcerza - wyjaśniają. - Ta wyprawa, z naszej perspektywy, ma też pokazać młodym ludziom, że można robić coś niestandardowego. Jeśli mamy marzenia, to trzeba je realizować. A jeśli jest możliwość przez to jeszcze komuś pomóc czy promować aktywny tryb życia, to czemu nawet nie zaryzykować wszystkiego ? - pytają retorycznie.

Treningi i opalanie

Ania, która mieszka w Kupiskach Starych pod Łomżą oraz Ola z Kozła pod Kolnem na rower były zdane od lat. Tak zaraziły się miłością do dwóch kółek.

- Jakoś trzeba było dotrzeć do szkoły - śmieją się dziewczyny.

Przyjaźnią się od siedmiu lat. Obie są absolwentkami I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Łomży.

- Przed wyjazdem dużo trenowałyśmy. Takie 30 kilometrów dziennie było wskazane. Musiałyśmy bardzo mocno zadbać o formę fizyczną, ale także psychiczną. Ważne było przygotowanie samego siebie, by na którymś kilometrze nie powiedzieć dość - wyznają.

Oprócz kondycji musiały przygotować skórę na azjatyckie upały. Będą podróżować przez większą część trasy w kurzu i słońcu, gdzie temperatura będzie przekraczała i 40 stopni C.

- Ten upał będzie prawdopodobnie największą bolączką. Musimy bardzo uważać na ciało. Każde otarcie czy rana może powodować problemy w jeździe. Sami przygotowujemy swoją podróżną apteczkę, więc musimy przewidzieć, co może się wydarzyć - wyjaśnia Anna Łapińska.

W grupie role są ściśle podzielone. Liderką grupy, w której jadą jest właśnie 24-letnia Anna Łapińska. To ona odpowiadała za załatwianie wiz, bilety lotnicze, logistykę oraz fundusze potrzebne na wyjazd. Jej rówieśniczka Aleksandra Zajk odpowiedzialna jest za stronę medyczną.

- Było co załatwiać, bowiem każda z nas potrzebowała trzech wiz. To są koszty, które musimy pokryć same. Liczymy na to, że znajdą się sponsorzy albo nawet osoby prywatne, które będą chciały nam pomóc- mówi Łapińska.

Dziewczęta bagaż przygotowywały samodzielnie. Nie miały narzuconego limitu kilogramów. Same musiały zdecydować ile są w stanie uwieźć, by dotrzeć do mety. Nocować będą w namiotach, żywić się tym co zabrały ze sobą lub tym czym zostaną poczęstowane przez miejscowych.

- To jest ta wspomniana logistyka. Trzeba tutaj było wszystko zaplanować, aby nie przesadzić. Na lotnisku w Baku zabralismy rowery, którymi jechali uczestnicy poprzedniego etapu - mów Łapińska.

Każda grupa ma swojego opiekuna technicznego. To on jest odpowiedzialny za zmianę kół, smarowanie łańcuchów, czy inne naprawy, które można wykonać w trasie. Wszyscy uczestnicy poruszają się na takich samych rowerach. Ważna jest także specjalistyczna odzież oraz ochraniacze. Łomżanki na trasę ruszyły w żółtych plastronach ze swoim nazwiskiem.

Koniec może być początkiem

Ania i Ola swoją wyprawę będą relacjonować w mediach społecznościowych, m.in. na oficjalnym profilu FB, gdzie pokazywany jest przebieg sztafety.

- Chcemy pokazywać jak nam idzie i z czym się zmagamy. Mamy nadzieję, że wtedy nawet Ci, co siedzą przed komputerem poczują się jakby z nami jechali - wyjaśniają.

W ten sposób rowerzystki chcą zarazić swoją pasją jak największą liczbę osób. Myślą o stworzeniu w Łomży grupy rowerowej.

- Pomysłów mamy wiele. Gdy wrócimy do Polski, to przygoda z rowerem rozpocznie się na nowo. Dobrze by było, aby taka grupa w mieście działała -podkreślają.

Chcą także pisać bloga, gdzie zamieszczą szerszą relację z tego jak przemierzały w pocie czoła i kurzu azjatyckie stepy.

- To może zainspirować innych. Wielu by jeździło na rowerze, ale często z lenistwa, albo z braku motywacji nie robią tego. To jest takie przyjemne, a przede wszystkim zdrowe. Mam nadzieję, że tak samo powiemy po 1500 przejechanych kilometrach - podsumowują, żartując.

Bike Jamboree

Rowerowa sztafeta, jakiej jeszcze nie było - tak można opisać ten projekt. Dwa lata temu sztafeta pojechała z Polski do Japonii na międzynarodowy zlot skautów. - Spodobało nam się, dlatego teraz ruszamy jeszcze dalej - tak zachęcają organizatorzy. Sztafeta ruszyła pod koniec maja, by przez kolejne dwa i pół roku dotrzeć na World Scout Jamboree do Zachodniej Wirginii w USA (lipiec/sierpień 2019), a potem wrócić do Polski. Z Gdańska do Gdańska: 35 tys. km, 34 etapy, 21 krajów. Przez najpiękniejsze tereny półkuli północnej. Wszystko po to by promować Polskę, przeżyć przygodę, a przy okazji pokazać, jak ważny może być we współczesnym świecie skauting. Organizatorzy liczą na organizację XXV międzynarodowego zlotu skautów w roku 2023. Decyzja ma zapaść jeszcze w sierpniu 2017 podczas konferencji w Baku.

Bartosz Klepacki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.