Na sesji sejmiku radni będą debatować, czy na dachu Opery i Filharmonii Podlaskiej zostanie założona pasieka samorządowa

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
szach

Na sesji sejmiku radni będą debatować, czy na dachu Opery i Filharmonii Podlaskiej zostanie założona pasieka samorządowa

szach

Złożę taki wniosek na sesji sejmiku 20 grudnia, na której będziemy głosować nad budżetem na przyszły rok - zapewnia Karol Pilecki, radny Koalicji Obywatelskiej. Przypomina, że samorząd wojewódzki już finansuje pasieki przy podległych mu szkołach.

Pierwsza z nich powstanie w Zespole Szkół w Dowspudzie, druga - przy Zespole Szkół Rolniczych w Krzyżewie. Działania te wpisują się w szerszą strategię urzędu marszałkowskiego mającą na celu rozwój pszczelarstwa w regionie.

- Chcielibyśmy bardzo rozwijać ten program, bo ma on wiele walorów: od czysto naturalnego po edukację i zapoznawanie społeczeństwa z tym, jaką istotną rolę w ekosystemie odgrywają pszczoły - mówi Karol Pilecki.

Taka samorządowa pasieka nie byłaby nowością w Białymstoku. W listopadzie magistrat sfinansował pierwsze miejską pasiekę. To była kontynuacja projektu kwietnych łąk. Pięć uli stanęło przy skwerze przy ul. Augustowskiej w pobliżu Galerii Białej. Miasto liczy, że wiosną uda się z nich pozyskać od 50 do 70 kg miodu.

Czytaj też: Ule przy szkołach

Karol Pilecki ma nadzieję, że uda mu się przekonać radnych do założenia pasieki na dachu opery. I dodaje: - Program rozwoju pszczelarstwa to jedno z nielicznych działań, obok wspierania ochrony zabytków i OSP, za który można pochwalić zarząd województwa po pierwszym roku sprawowania władzy w Podlaskiem.

- W terenie jak najbardziej warto promować i wspierać pszczelarstwo - mówi Stanisław Derehajło, wicemarszałek województwa. - I warto to zacząć od edukacji, by zapoznać uczniów z budową ula czy zwyczajami pszczół. Jeśli połkną bakcyla, to być może w przyszłości będą chcieli zainteresować się biznesowo produkcją miodu.

Sam jest zapalonym pszczelarzem. Ale nie jest zwolennikiem pasiek w mieście.

- Wynika to przede wszystkim z troski o życie mieszkańców - tłumaczy. - Miasto to duże skupisko ludzi. Wiele osób jest uczulonych na jad. Widziałem skutki wstrząsu anafilaktycznego po użądleniu przez pszczołę. Nie życzę nikomu, by go to spotkało.

Takie ryzyko, według marszałka wymusza, by w pobliżu pasieki był szybki dostęp do osoby przeszkolonej, która osobie użądlonej umiałaby podać adrenalinę. Jest to ważne, bo dach opery przy Odeskiej jest udostępniany zwiedzającym.

- Ale to nie ja nadzoruję operę - przypomina Stanisław Derehajło. - Jeśli jednak taki wniosek o pasiekę pojawi się na sesji sejmiku, to na pewno będziemy o nim dyskutować.

Czytaj też: Miejska pasieka nad Białą

A jak kwestie bezpieczeństwa rozwiązano w miejskiej pasiece przy Augustowskiej?

- Przede wszystkim ludzie muszą wiedzieć, że tam są pszczoły, które mogą użądlić. Będą tablice informacyjne i do ich treści trzeba się dostosować. Natomiast nawet jeśli kogoś użądli pszczoła, to wcale nie musi ona pochodzić z miejskich uli. Pszczoła przelatując z ciężarem, szukając spokojniejszego kanału, może natrafić na przeszkodę i zacząć się bronić - mówił nam w listopadzie Mikołaj Mak, opiekun miejskiej pasieki. - Nie jest zainteresowana, by kogoś specjalnie szukać i żądlić, bo łagodność to jej cecha genetyczna. Pszczoły, które trafiły do Białegostoku pochodzą z hodowli kontrolowanej.

szach

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.