Nie wiadomo, gdzie są granice szaleństwa Putina. Rozmowa z gen. Tomaszem Bąkiem

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski /Polska Press
Piotr Samolewicz

Nie wiadomo, gdzie są granice szaleństwa Putina. Rozmowa z gen. Tomaszem Bąkiem

Piotr Samolewicz

- Rosjanie zauważyli, że nie są w stanie wziąć szturmem Kijowa, w związku z tym zastosują blokadę miasta - mówi Nowinom Tomasz Bąk, generał brygady rezerwy Wojska Polskiego, doktor habilitowany nauk o bezpieczeństwie, ekspert ds. bezpieczeństwa, prezes Instytutu Analizy Ryzyka.

Jak pan ocenia sytuację na Ukrainie? Czy armia rosyjska robi postępy, czy też nie?
Te postępy są bardzo słabe. W czwartym dniu osłabło tempo natarcia wojsk rosyjskich. Od tamtego dnia dowództwo rosyjskie przegrupowuje siły, podciąga większą ilość wojsk. Rosjanie zauważyli, że nie są w stanie wziąć szturmem Kijowa, w związku z tym zastosują blokadę miasta.

Miasto jest otoczone z trzech stron [wywiad przeprowadzono 1 marca - ps].
Jeśli siły rosyjskie odetną wszystkie możliwe drogi komunikacyjne, nie będzie to dobrze wyglądało dla Kijowa. Stanie się mniej więcej to, co się stało we wrześniu 1939 roku w Warszawie. Pojawi się problem z zaopatrzeniem, z ewakuacją rannych. Rosjanie prawdopodobnie wtedy rozpoczną intensywny ostrzał artyleryjski miasta.

Mogą chcieć zdusić miasto, by nie podejmować walk ulicznych?
Tak. Przypomnę, że podczas II wojny czeczeńskiej Grozny został zrównany z ziemią. Do miast nie powinno się wchodzić. Tak mówi teoria walki, gdyż walki miejskie są bardzo trudne i z reguły kończą się źle dla tych, którzy próbują wejść do miasta.

Największe miasta Kijów, Charków, Czernichów, Mariupol są otoczone, armia rosyjska przerwała opór ukraiński na linii Sumy – Charków, na południu, wschodzie i północy Rosjanie weszli w głąb Ukrainy. Co prawda wojna błyskawiczna im nie wyszła, ale jakieś postępy odnotowują.
Przede wszystkim odcięli linie zaopatrywania Ukrainy w pomoc międzynarodową, głównie w aspekcie dostarczania broni i amunicji. Miejmy świadomość, że zapasy ukraińskie się wyczerpują. Samymi działaniami obrony terytorialnej Ukraina sprawy nie załatwi. Muszą cały czas działać siły regularne. Żeby walczyły, muszą mieć sprzęt, amunicję i odpowiednią broń. Porównując potencjały wojskowe obu państw nie ulega wątpliwości że rosyjski jest wielokrotnie większy i silniejszy. Z tym że Rosja nie wprowadziła jeszcze wszystkich swoich sił. Natomiast na Ukrainie trwa mobilizacja, mężczyźni od 18. do 60. roku życia mają obowiązek stawienia się do poboru, miejmy więc nadzieję, że armia ukraińska zostanie wzmocniona. Niepokoi, że jak powiedziałem, Rosjanie ściągają swoje odwody, mówi się, że potężne kolumny logistyczne sięgające nawet 27 km zmierzają w kierunku walczących wojsk, czyli idzie linia zaopatrywania. Aby skutecznie osłabić Rosjan, należałoby te kolumny zniszczyć, zanim one podejdą do walczących wojsk i zaczną uzupełniać zapasy. Ale nie wiem, czy Ukraina ma możliwość zlikwidowania i odcięcia drugich zrzutów, odwodów i zabezpieczenia logistycznego.

Pozostało jeszcze 66% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Piotr Samolewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.