Pech, że ASF pojawił się najpierw u nas. Nie pod Warszawą

Czytaj dalej
Fot. pixabay.com
Barbara Kociakowska

Pech, że ASF pojawił się najpierw u nas. Nie pod Warszawą

Barbara Kociakowska

Podlascy rolnicy nie mają wątpliwości, że gdyby chore na ASF dziki trzy lata temu wystąpiły pod Warszawą, zwalczanie tej choroby wyglądałoby zupełnie inaczej. W przyszłym roku ma ruszyć budowa zapory na wschodniej granicy, o budowę której oni zabiegali od kilku lat.

Choć niedługo (17 lutego) miną trzy lata od momentu, kiedy rozpoczęliśmy walkę z afrykańskim pomorem świń w kraju, to dopiero teraz, kiedy wirus ASF przekroczył Wisłę, walka ta zaczęła nabierać tempa. Sejm przyjął kolejną specustawę do walki z pomorem, w końcu zrobiono krok ku budowie ogrodzenia na wschodniej granicy, by zatrzymać napływ chorych dzików. Podjęto też działania mające na celu usprawnienie odstrzału dzików. Niektórzy podlascy rolnicy mówią wprost, że - paradoksalnie - skorzystamy na tym, że ASF przeniósł się w głąb kraju.

W artykule przeczytasz m.in.:

  • Podlascy rolnicy o budowę ogrodzenia zabiegali od dawna. Jaka jest decyzja?
  • Jakie są wymogi bioasekuracji?
Pozostało jeszcze 91% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Barbara Kociakowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.