Podkarpacka seksafera. Agenci, politycy i panienki, czyli dobry temat na film

Czytaj dalej
Fot. Materiały prasowe
Andrzej Plęs

Podkarpacka seksafera. Agenci, politycy i panienki, czyli dobry temat na film

Andrzej Plęs

Agenci CBŚP za darmo korzystali z usług agencji towarzyskich w okolicach Rzeszowa, chroniąc za to ich właścicieli. Przed zainteresowaniem śledczych strzegli ich agent CBA i agent wydziału wewnętrznego policji. Sześciu byłych funkcjonariuszy trafi na ławę oskarżonych. Na ekrany kin wchodzi właśnie film Patryka Vegi „Pętla“, który ma odsłaniać kulisy tzw. "podkarpackiej seksafery".

Akt oskarżenia, jaki właśnie trafił do Sądu Okręgowego w Tarnowie, liczy 633 karty, trzy czwarte tego dokumentu ma klauzulę „ściśle tajne”. Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie opisuje w nim szczegóły działalności kilku funkcjonariuszy organów ścigania, którzy nad siecią podkarpackich agencji towarzyskich i ich właścicielami rozpięli „parasol ochronny”. Mogli za to do woli korzystać z usług pracujących tam pań i bufetu. I przez kilka lat korzystali.

Podkarpacka seksafera. Biznes braci R.

Bracia Aleksiej i Jewgienij R. sprowadzili się z Ukrainy na Podkarpacie z początkiem lat 90. Najpierw biznes prowadzili na bazarach, ale po kilku latach uznali, że znacznie lepsze interesy robi się prowadząc agencje towarzyskie. Popyt na takie usługi był, podaż „towaru” zapewniali, korzystając ze starych kontaktów na Ukrainie, skąd sprowadzali młode, a żądne relatywnie dużych pieniędzy kobiety.

W dziesięć lat stworzyli, głównie na Podkarpaciu, sieć nocnych lokali z - oficjalnie - striptizem, tańcem erotycznym, a nieoficjalnie - z usługami seksualnymi. Formalnie prowadzili działalność hotelarską, ale naprawdę można było u nich nie tylko zjeść i przenocować.

Ze strony ukraińskich służb specjalnych do polskich kolegów zaczęły płynąć sygnały, że Aleks i Żenia mogą być zamieszani w handel żywym towarem, sutenerstwo i zmuszanie kobiet do prostytucji. I to na dużą skalę. Mimo to seksbiznes braci prosperował nie niepokojony przez organy ścigania. Po latach okazało się, że był chroniony przez kilku agentów z rzeszowskich komórek służb specjalnych.

Ci pomogli nawet braciom w pozbyciu się konkurencji. Zamykając inne agencje towarzyskie i ich właścicieli, dali Żeni i Aleksowi monopol na tego rodzaju usługi na Podkarpaciu. Bo akurat ich biznesu nie nękali. I nie robili tego z czystej uprzejmości.

Wojna o seksrynek w Rzeszowie

Podkarpacki rynek usług seksualnych był mniej więcej uporządkowany, a bracia z Ukrainy mieli na nim pozycję dominującą. Porządek mocno zakłócił nowy gracz, bo przy ul. Wyspiańskiego w Rzeszowie pojawił się klub nocny „Venus”, rok później w prestiżowej lokalizacji przy rzeszowskim Rynku zaistniał „Velvet”.

Ich współwłaściciel, nieżyjący już pięściarz Dawid „Cygan” Kostecki, już wtedy dostawał sygnały, że wkracza w rynek wyjątkowo nieznoszący konkurencji i z konkurencją walczący w sposób daleki od prawa handlowego. Tymczasem on, wchodząc do Rzeszowa, naruszył równowagę, której pilnowali Aleks i Żenia. Oraz ich patroni z CBŚP i CBA.

Na reakcję „Cygan” nie musiał długo czekać: agenci Centralnego Biura Śledczego wparowali do wszystkich trzech lokali, interesy zostały zamknięte, za czerpanie korzyści z nierządu poszli siedzieć Rafał W., ciotka i siostra „Cygana”, a on sam dostał 2,5 roku za założenie i współkierowanie grupą przestępczą czerpiącą korzyści z nierządu.

W rzeczywistości Kostecki był bardziej „twarzą” tego biznesu niż jego organizatorem, a jego sława pięściarskiego czempiona rangi międzynarodowej miała ten biznes dodatkowo chronić. Plotka głosiła, że akcja ta niekoniecznie była inicjatywą CBŚ, a Żeni i Aleksa.

W dalszej części m.in.:

  • kontratak Dawida "Cygana" Kosteckiego
  • parasol ochronny nad siecią agencji
  • jak działał system w seksaferze podkarpackiej
Pozostało jeszcze 63% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Andrzej Plęs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.