ika

Pogryzła ekspedientkę, a czy też groziła? Od tego zależy wyrok

Pogryzła ekspedientkę, a czy też groziła? Od tego zależy wyrok Fot. sxc.hu
ika

53-latka nabrała do toreb ciuchów z second-handu i chciała wyjść ze sklepu bez płacenia. Gdy na drodze stanęła jej ekspedientka, uderzyła ją pięścią w ramię i ugryzła w rękę. Według ofiary, również ją wyzwała i groziła. Od tego, czy tak było, zależeć będzie wyrok sądu apelacyjnego. Właśnie ruszył proces.

Choć fatałaszki warte były nieco ponad 112 zł, Irena K. została skazana przez sąd pierwszej instancji na 5 miesięcy więzienia. Odpowiada bowiem za ten czyn jak za przestępstwo, bo nieważna była wartość szkody, ale to, co 53-latka zrobiła tuż po kradzieży. A zdaniem sądu, groziła ekspedientce użyciem siły. A to z definicji jest już kradzież rozbójnicza. Do tego dochodzi spowodowanie lekkich obrażeń ciała.

Do zdarzenia doszło 1 lutego 2016 r. w Białymstoku przy ul. Piłsudskiego. Irena K. miała pakować ubrania do torebki, bez płacenia. Widząc to ekspedientka złapała ją za kurtkę. 53-latka zaczęła się wyrywać i wyrzucać łupy, zarzekając, się, że za nie zapłaci. Gdy pracownica ciucholandu jej nie odpuściła, Irena K. miała ją zaatakować pięścią i zębami.

Temu oskarżona jednak zaprzecza, a jej adwokat wnosił o uniewinnienie od spowodowania obrażeń ciała. Prokuratura od wyroku się nie odwoływała.

Sąd drugiej instancji, który od czwartku rozpatruje apelację obrońcy, chce ustalić, czy w trakcie szarpaniny ze sprzedawcą oskarżona powiedziała tylko: „puść mnie k...” , czy też „puść mnie k..., bo cię za...bie”. Bo ekspedientka zaraz po zdarzeniu zeznawała pierwszą wersję, a miesiąc później - drugą. 24 kwietnia sąd chcę ją przesłuchać ponownie.

Od tego jednego zdania zależy wiele. Może się dla oskarżonej skończyć na naganie, czy grzywnie. Jeśli Irena K. dała się ponieść, dopuściła się kradzieży rozbójniczej i grozi jej surowsza kara. Obrońca uważa, że nie było gróźb, więc sąd powinien wymierzyć karę w dolnych granicach zagrożenia. Mało tego, jego zdaniem nie była to nawet kradzież, a usiłowanie.

Okazuje się, że Irena K. już nie raz dopuszczała się kradzieży, zarówno będącej przestępstwem, jak i wykroczeniem (zależy to od wartości skradzionego mienia). Zdarzyło się, że nawet w okresie próby. W efekcie wyrok odwieszono.

ika

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.