Dorota Kułaga, Marzena Ślusarz

Pracował z trzema papieżami. Teraz będzie z nami

Pracował z trzema papieżami. Teraz będzie z nami Fot. Archiwum
Dorota Kułaga, Marzena Ślusarz

Ksiądz Tadeusz Wojda z Kowali został arcybiskupem metropolitą białostockim. Przedstawiamy jego kapłańską drogę, rodzinę i zainteresowania.

Ksiądz Tadeusz Wojda został w Wielką Środę mianowany przez papieża Franciszka arcybiskupem metropolitą białostockim. Zastąpi arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, który przechodzi na emeryturę. Święcenia biskupie przyjmie 10 czerwca o godzinie 16 w archikatedrze białostockiej. Zawołanie biskupa nominata brzmi „Potrzeba, aby Ewangelia była głoszona”.

Brat też jest księdzem

- Czy spodziewałem się tego wyboru? Taka nominacja zawsze jest dużym zaskoczeniem. To dla nas wszystkich jest ogromne wyróżnienie i wielka radość - mówi ksiądz Krzysztof Wojda, brat Tadeusza Wojdy, nowego arcybiskupa, który jest proboszczem w parafii Zesłania Ducha Świętego w Otwocku. Ich starsza siostra jest w Zgromadzeniu Sióstr Elżbietanek Cieszyńskich.

Ksiądz Krzysztof Wojda dodał, że jego brat zazwyczaj dwa razy w ciągu roku przylatuje do Polski, odwiedza wtedy rodzinne strony.

- Zwykle w wakacje, nieraz udało mu się też przybyć na święta Bożego Narodzenia. I wtedy wspólnie, rodzinnie spędzaliśmy ten czas - zaznacza ksiądz Krzysztof.

Do Kielecczyzny ksiądz Tadeusz Wojda ma ogromny sentyment. Szkołę podstawową skończył w Kowali, a następnie IV Liceum Ogólnokształcące imienia Hanki Sawickiej w Kielcach. Po nim wybrał kapłańską drogę. Zawsze podkreśla, że wpływ na jego powołanie miał ksiądz Jan Nowobilski, który pracował w jego parafii w Brzezinach i bardzo dobrze wypełniał swoją posługę.

- To wspaniały kapłan, światły człowiek. Jesteśmy z niego dumni. To ogromne wyróżnienie dla Kielecczyzny i dla nas - pallotynów - mówi o nowym arcybiskupie Tadeuszu Wojdzie ksiądz Jan Oleszko, rektor klasztoru na kieleckiej Karczówce.

Kazania mówi bez kartki

Jego nominację z ogromną radością przyjęli sąsiedzi z Kowali:

- Boże, jacy my jesteśmy szczęśliwi. Ksiądz Tadeusz to wspaniały kapłan. Mówi przepiękne kazania. Z głowy, bez kartki, to Słowo Boże wypływa z jego serca. Jest bardzo lubiany. Wesoły, uśmiechnięty, życzliwy, a przy tym skromny. Jak przyjeżdża do nas, to młodzież lgnie do niego, każdy chce chociaż słowo z nim zamienić. Pochodzi z porządnej, uduchowionej rodziny. Zresztą, jego mamusia opowiadała nam, że jak tylko wychodziła z domu, to obecny ksiądz Tadziu i jego brat ksiądz Krzysztof zakładali obrus na stół i jako młodzi chłopcy modlili się i odprawiali już msze. Od początku widać było u niego głęboką wiarę - mówiła nam Jadwiga Leśniewska, sąsiadka księdza Tadeusza z Kowali.

- Życzliwy, zawsze chętny do pomocy, uśmiechnięty - charakteryzował księdza Tadeusza proboszcz parafii w Brzezinach ksiądz Józef Knap. - Jego nominacja to ogromne wyróżnienie dla naszej parafii i całej diecezji - pokreślił.

W Kowali nadal mieszka jego siostra.

- A dwóch żonatych braci mieszka w Morawicy - są to Jan i Józef. W sumie było nas siedmioro. Pierwszy brat nie żyje, została nas szóstka. Czterech braci i dwie siostry. I tak Pan Bóg podzielił pół na pół. Trójka ma rodziny, a trójka poświęciła się Panu Bogu - mówił z uśmiechem ksiądz Krzysztof Wojda.

Pochodzący z Kielecczyzny ojciec Szczepan Praśkiewicz, który jest cenioną osobą w Watykanie, dobrze zna księdza Tadeusza Wojdę.

- Od 1990 roku pracuje on w Papieskim Dziele Rozkrzewiania Wiary i w Kongregacji do spraw Ewangelizacji Narodów. Przez ostatnich pięć lat pełnił bardzo ważną funkcję podsekretarza w tej kongregacji. Odpowiadał za krzewienie wiary, za misje między innymi w krajach Ameryki Łacińskiej, w Afryce i Azji - wyjaśnił ojciec Szczepan Praśkiewicz, który obecnie pracuje w Wadowicach.

Kilkadziesiąt lat w Watykanie

Ksiądz Tadeusz Wojda współpracował z trzema papieżami - Janem Pawłem II, Benedyktem XVI, a ostatnio z Ojcem Świętym Franciszkiem. Od wielu lat jest związany z Rzymem. Studia specjalistyczne z zakresu teologii misyjnej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim zwieńczył doktoratem w 1989 roku. Rok później rozpoczął posługę w Kongregacji Ewangelizacji Narodów. Od 2012 roku jest jej podsekretarzem. Od wielu lat współpracuje też z Radiem Watykańskim.

- Jest człowiekiem bardzo dojrzałym, pokornym, odpowiednio przygotowanym do tej posługi. Kilkadziesiąt lat pracował w Watykanie, zna administrację kościelną. Pochodzi z bardzo dobrej, religijnej rodziny, którą miałem przyjemność poznać. Tadeusz przyjeżdża tu na wakacje, na święta Bożego Narodzenia. Więzy rodzinne są tam tak wielkie, że nie odnosi się wrażenia, że on tyle lat jest za granicą. Jak się spotykają, to wydaje się, jakby razem żyli na co dzień - podkreśla ksiądz biskup Marian Florczyk z diecezji kieleckiej, który od wielu lat przyjaźni się z księdzem Tadeuszem Wojdą i jest z nim w stałym kontakcie.

Literatura, muzyka, podróże i sport - tenis i gry zespołowe

Nowego arcybiskupa metropolitę białostockiego pasjonuje literatura piękna. Chętnie słucha muzyki. Lubi podróżować, poznawać różne zakątki świata. Interesuje się również sportem. Jego ulubioną dyscypliną jest tenis, ale bliskie są mu też gry zespołowe.

- Ilekroć spotykamy się, jak jestem w Rzymie, czy jak przyjeżdża w rodzinne strony, to zawsze rozmawiamy o Kielcach, o życiu na naszej ziemi. On w tych kwestiach jest na bieżąco. Śledzi życie w Polsce i w naszym regionie przez Internet, telewizję. Rozmawiamy nie tylko o kwestiach religijnych, ale o sporcie, bo Tadeusz śledzi wyniki naszych drużyn, sportowców. Cieszy się, jak są podejmowane kolejne inicjatywy gospodarcze. Mimo tylu lat spędzonych poza granicami naszego kraju, nie zerwał więzów ani z domem rodzinnym, ani z ziemią kielecką. To dla mnie wielka radość - dodał ksiądz biskup Marian Florczyk.

Podkreśla też dobroć i serdeczność księdza Tadeusza Wojdy.

- Jest w nim dużo pogody ducha, przyjacielskiego nastawienia do drugiego człowieka, życzliwości, takiej autentyczności w relacjach międzyludzkich. Jest to kapłan głębokiej wiary. Jest przy tym bardzo dobrym człowiekiem, wierzę, że będzie też takim biskupem. Ogarniam go swoją modlitwą - powiedział biskup Marian Florczyk.

Dorota Kułaga, Marzena Ślusarz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.