Martin Nowak

Sołtys nie musi być Supermanem. Rozmowa z Julitą Lehmann, sołtysem Dobrzycy

Julita Lehmann, sołtys Dobrzycy Fot. Sławomir Nakoneczny Julita Lehmann, sołtys Dobrzycy
Martin Nowak

Kim jest współczesny sołtys? Ile potrafi społeczność? I dlaczego warto pójść i wrzucić do urny swój głos w wyborach sołeckich? O tym wszystkim w rozmowie z Julitą Lehmann, sołtysem Dobrzycy.

Jak było w pani przypadku? Co zadecydowało o pani starcie?
Moja kadencja jest krótka, gdyż zostałam wybrana w wyborach uzupełniających po rezygnacji poprzedniego Sołtysa. Mieszkańcy, sąsiedzi – to oni zgłosili moją kandydaturę. Ze swojej strony uznałam, że rola sołtysa ma wspólny mianownik z działaniami jakie realizowałam dotychczas będąc członkiem założycielem Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych „Dobrzyca” czy członkiem Grupy Odnowy Wsi , z którą to otrzymaliśmy pierwszą dotację ze środków zewnętrznych na zadanie realizowane w Dobrzycy. Ten wspólny mianownik to nasza wieś i jej mieszkańcy ale przede wszystkim, praca społeczna.

Jak wyglądały pani wyobrażenia na temat funkcji sołtysa, a jak rzeczywistość?
Moje wyobrażenie o jego pracy nie ograniczało się jedynie do wizji osoby odpowiedzialnej za pobieranie podatków i zawiadamiania o zebraniach. Czułam, że jest to funkcja z ogromnym potencjałem, który należy tylko odpowiednio wykorzystać. I nie pomyliłam się. Sołtys ma wpływ na bardzo wiele rzeczy oraz na to co się dzieje czy nie dzieje we wsi. Przede wszystkim dlatego, że jest blisko mieszkańców. Jego rolą jest kontakt z urzędem i samorządem aby na bieżąco rozwiązywać problemy, odpowiadać na potrzeby mieszkańców i wpływać na rozwój wsi. Nie musi być supermanem, ale powinien mieć odwagę reprezentować mieszkańców i ich postulaty przed Radą Gminy czy Wójtem.

Co to znaczy być dziś nowoczesnym sołtysem? Na ile sołtys powinien być liderem lokalnej społeczności?
Wszyscy i to w każdej dziedzinie idziemy z duchem czasu. Tym samym, zmieniają się potrzeby mieszkańców oraz otoczenie w jakim żyjemy. Nie dziwi zatem fakt, że przed sołtysami stają nowe wyzwania. Chcemy, żeby nasz sołtys był animatorem życia społecznego i kulturalnego, żeby potrafił słuchać i rozmawiać z ludźmi. Ważne jest aby potrafił zmotywować do działania społecznego na rzecz swojej wsi. Kluczowa jest jego gotowość i otwartość na nowe pomysły dotyczące rozwoju wsi ale także możliwości jakie daje otoczenie w dzisiejszych czasach. Wiele w tych kwestiach zależy od człowieka, którego wybieramy na stanowisko sołtysa. Sam fakt, że wybraliśmy kogoś do tej funkcji powoduje, że staje się on Liderem lokalnej społeczności. Myślę, że najważniejszym jest to, czy lubi swoją pracę, która jest przede wszystkim pracą społeczną, wymagającą poświęcenia czasu prywatnego, zaangażowania. Żeby jednak sołtys mógł się wywiązać z zadań, często trudnych, potrzebuje pomocy bo bez zaangażowania mieszkańców będzie mu trudno cokolwiek we wsi zmienić.

Czy stowarzyszenie, jak w waszym przypadku Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych "Dobrzyca", jest koniecznym już warunkiem rozwoju sołectwa? Jak to było w przypadku Dobrzycy i co jest waszym - jako stowarzyszenie i sołectwo, wspólnym sukcesem?
Sformalizowana grupa czy też stowarzyszenie działające w sołectwie, zrzeszające jego mieszkańców nie jest warunkiem koniecznym rozwoju ale jest istotnym narzędziem dającym dużo więcej możliwości. Otwierają się przed sołectwem drzwi do pozyskania środków zewnętrznych, które pozwalają realizować postawione cele. Wszystkie sukcesy sołectwa i stowarzyszenia są wspólne gdyż inicjowane i realizowane przez mieszkańców. Do planów i zadań na ten rok przygotowywaliśmy się
w 2018 i tak co roku. Mając gotowy plan, przygotowane projekty szukamy źródeł ich finansowania oraz przygotowujemy się do konkursów ofert.
Łączymy przy tym cele sołectwa i stowarzyszenia. Współpracujemy aktywnie z Urzędem Gminy w Szydłowie i Wójtem. Dzięki tej współpracy realizujemy zadania w sołectwie przy wsparciu samorządu.

Największym naszym sukcesem, po niespełna roku działalności, jest pozyskanie środków w kwocie 30.000 zł na budowę długo oczekiwanego w Dobrzycy boiska do piłki nożnej. Projekt uzyskał dofinansowanie w konkursie pn. „Moja Mała Ojczyzna” organizowanym przez Fundację BGK. Boisko powstanie w pierwszej połowie br. We wrześniu ruszy kolejne wydarzenie w naszej wsi dedykowane dla Pań. Zadanie pn. „Dobrzyca jest kobietą - projekt pisany szminką” otrzymało dofinansowanie w kwocie 18.000 z LGD Krajna nad Notecią. W ramach niego nasze Panie będą uczestniczyły w warsztatach i zajęciach edukacyjnych prowadzonych w naszej wsi. To jednak nie wszystkie wydarzenia jakie będą realizowane w bieżącym roku, mamy ich o wiele więcej. Gdyby nie Stowarzyszenie, sołectwo nie miałoby możliwości wzięcie udziału w żadnym z tych konkursów z powodów formalnych. Może kiedyś to się zmieni i sołectwo otrzyma osobowość prawną.

Jak definiować dziś sołectwo? Czym może być? Czym pani by chciała by się stało? Jak przekonać mieszkańców, że warto wziąć udział w wyborach do rad sołeckich?
Co do definicji to ona raczej się nie zmieniła. Sołectwo to nadal jego mieszkańcy. Aby jednak zrealizować plany i wdrożyć inicjatywy potrzebne jest ich zaangażowanie i wsparcie. Pomysłów na działania są tysiące. W każdej wiosce można zrealizować bardzo dużo cennych inicjatyw rozwiązujących lokalne problemy. Można stwierdzić, iż jakość funkcjonowania społeczności lokalnej i jakość życia w danej społeczności jest wprost proporcjonalna do poziomu zaangażowania mieszkańców. A zacząć powinno się właśnie teraz, kiedy wybieramy Sołtysów i Rady Sołeckie. Tylko przez oddanie swojego głosu a także kandydowanie mamy realny wpływ na to co się będzie działo w naszej wsi.

Czy Dobrzyca to fenomen, że ludzie się tu chętniej angażują, czy może trzeba to w ludziach rozbudzić, dać im pretekst?
Oczywiście, że trzeba rozbudzić. Przede wszystkim pokazać, że działania przynoszą efekt. Nie możemy niczego narzucać a raczej proponować, pokazywać możliwości. Inne potrzeby mają mieszkańcy wsi typowo rolniczych a inne np.: Dobrzycy, która została nazwana „sypialnią Piły”. Dobrzyca to nie fenomen. Mieszkańcy są tacy sami jak gdzieś indziej: jedni zaangażowani i chętni do pomocy inni mniej lub wcale. Cały czas pracujemy nad tym i podejmujemy działania, aby jak największą grupę aktywizować, bo to niezwykle istotne. Służą nam do tego celu realizowane projekty integrujące i angażujące mieszkańców. I one naprawdę przynoszą efekty. Dołącza coraz to większa liczba mieszkańców chętnych do pomocy, co naprawdę cieszy i jest inspiracją dla innych.

Martin Nowak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.