Szastali kasą. Była kwestor albo księża

Czytaj dalej
Fot. Piotr Krzyżanowski/Archiwum
Helena Wysocka

Szastali kasą. Była kwestor albo księża

Helena Wysocka

Ponad milion złotych miała wyłudzić z Uczelni Jańskiego jej dawna księgowa. Kobieta twierdzi, że pieniądze wydano na prezenty dla duchownych.

Założyła na swoje nazwisko pięć kont w różnych bankach, na które wpłacała czesne studentów. A później, używając kart bankomatowych, była księgowa robiła zakupy. Niemal każdego dnia i bardzo hojną ręką. Kupowała gdzie się da: w cukierniach, aptekach, drogeriach, na stacjach benzynowych. Robiła zakupy nie tylko w łomżyńskich sklepach, ale też w Białymstoku czy w Warszawie. Nieraz, jednego dnia, w kilku miejscowościach. W ocenie powołanych przez prokuraturę biegłych, produkty nie były potrzebne szkole. Dlatego Jadwiga D.-G. odpowie za wyłudzenie pieniędzy. Akt oskarżenia w tej sprawie właśnie trafił do Sądu Okręgowego w Łomży.

W kwitach był bałagan

Uczelnia Jańskiego jest katolicką i jedną z najstarszych szkół niepublicznych w kraju. W placówce, przez kilka lat, za finanse odpowiedzialna była Jadwiga D.-G., żona powszechnie znanego działacza Platformy Obywatelskiej i wieloletniego radnego, który był najbogatszy wśród łomżyńskich samorządowców.

Trzy lata temu kobieta została zwolniona z pracy po tym, jak władze uczelni stwierdziły w jej kasie manko. Ale nie potrafiły określić, o jaką dokładnie kwotę chodzi. Ks. Marian Piwko, ówczesny kanclerz, utrzymywał, że brakuje około 300 tysięcy złotych. Dodawał, że w służbowych segregatorach nie ma także wielu księgowych dokumentów. Niektóre z nich zostały znalezione w worku, na zapleczu, zamiast w kwesturze. Władze uczelni postawiły byłej księgowej ultimatum: jeśli zwróci brakujące pieniądze, sprawa nie ujrzy światła dziennego. Ale kobieta nie zgodziła się na taki układ.

- Rozliczenia finansowe były akceptowane przez władze uczelni, jak też biegłych rewidentów - broniła się Jadwiga D.-G. - Poza tym, zatwierdzało je biuro generalne szkoły w Warszawie.

Chcieliśmy zapytać o to ks. Piwko, ale - jak się okazuje - od kilku miesięcy nie jest on już kanclerzem szkoły. A jej nowe władze nie są uchwytne. Uczelnia nie odpowiada też na maile.


W tej sprawie oskarżone są cztery osoby. Poza byłą kwestor, także trzej byli kanclerze uczelni, którym zarzuciliśmy brak nadzoru. Od oskarżonych będziemy domagali się naprawienia szkody

Józef Murawko Prokuratura Okręgowa w Suwałkach


Kupowała sękacze i alkohole

Przestępczy proceder kwitł przez kilka lat. Szkoła, jak się dowiedzieliśmy, nie posiadała kasy. A to oznacza, że pracownicy nie mogli pobierać pieniędzy na zakupy. Operacje finansowe prowadzone były wyłącznie przez internet. Tyle tylko, że w ten sposób nie wszystko da się kupić. Nie można bowiem uregulować należności za sękacze czy drogie alkohole. A takie artykuły były kupowane bardzo często. Dlatego była księgowa, jak twierdzi, założyła konta w bankach.

Szkoła kupowała także ciasta, ryby, wędliny, oraz cukierki. Była kwestor utrzymuje, że trafiały one do... księży. Duchowni mieli także otrzymywać od władz uczelni wypchane banknotami koperty. Kilka razy w roku po kilkanaście tysięcy złotych. Problem w tym, że kobieta nie ma na to żadnego potwierdzenia. Dlatego prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Suwałkach oskarżyła ją o przywłaszczenie 1,2 mln złotych.

Jadwiga D.-G. przekonuje, że jest niewinna. Ma nadzieję, że dowiedzie tego w sądzie. Termin wokandy nie został jeszcze wyznaczony.

Helena Wysocka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.