Bolesław Groszek

Tanio kupię, drogo sprzedam. Sezon transferowy trwa. Czy padnie rekord?

Bolesław Groszek

Sezon transferowy to czas oczekiwań i rozczarowań. Szczęśliwi mogą być fani Man. United i Juventusu, a niedosyt czują kibice Realu i Barcelony.

Euro 2016 dobiegło końca, a kluby z całej Europy wyjeżdżają na tournée przygotowujące do nowego sezonu. Większość drużyn poczyniła już wzmocnienia, by nowi zawodnicy mogli wkomponować się w inne otoczenie i nową taktykę. Najważniejsze transfery teoretycznie powinny więc być już potwierdzone. Kto nie próżnował? Kto przepłacił, a kto zrobił świetny biznes?

Największa transferowa konkurencja panuje jak zwykle na Wyspach. Obrzydliwie bogaci Brytyjczycy kupują bez opamiętania, nie zwracając uwagi na ceny i nie czekając na możliwe wyprzedaże. Nawet teoretycznie słabsze drużyny potrafią przyciągnąć wielkie nazwiska sporą tygodniówką: w beniaminku z Middlesbrough od przyszłego sezonu zagra były bramkarz Barcelony Víctor Valdés. Boro zainteresowani byli też ponoć Robinem van Persiem, a West Ham na Jamesa Rodrígueza gotowy był wydać ponad 80 mln euro.

Królem polowania jak na razie jest Manchester United. Na Old Trafford najpierw za 30 mln euro zawitał obrońca z Villarrealu Eric Bailly, ale to był tylko początek transferowej ofensywy. Następnie Czerwone Diabły zapłaciły 42 mln euro za Henricha Mchitariana z Borussii Dortmund oraz potwierdziły zakontraktowanie wolnego zawodnika Zlatana Ibrahimovicia. Szwed nie zdążył jeszcze zagrać w czerwonej koszulce, a już pobił dwa klubowe rekordy - podczas badań siłowych osiągnął najlepszy wynik w historii, a jego zdjęcie na oficjalnym instagramie zespołu zebrało rekordowe 500 tys. „lajków”. Do Erica Cantony, który przewidział, że Zlatan w MU nie będzie królem, Szwed powiedział, że planuje zostać bogiem.

„Ibra” przez rok spędzony na Old Trafford zarobi 13 mln funtów i będzie trzecim najlepiej zarabiającym piłkarzem w Anglii (m.in. po innym zawodniku Manchesteru Waynie Rooneyu - 300 tys. funtów tygodniowo). Mimo to United nie zamierza oszczędzać - mówi się, że za Paula Pogbę z Juventusu Diabły oferują 120 mln euro. Wówczas Francuz stałby się najdroższym piłkarzem świata, bijąc rekord transferowy Garetha Bale’a prawie o 30 mln euro.

Równie ciekawie jest w innych angielskich klubach. Rywal United - City - rozsądnie się wzmocnił. The Citizens za 25 mln euro sprowadzili środkowego pomocnika Ilkaya Gundogana, pomyśleli też o alternatywie dla Jesusa Navasa, kupując Nolito z Celty Vigo za 18 mln euro. Sporo wydała już Chelsea, która szuka lekarstwa na fatalny zeszły sezon. Na Stamford Bridge zawitał N’Golo Kanté - bohater Leicester z zeszłego sezonu, który ma przypomnieć kibicom The Blues czasy Claude’a Makélélé. Do Londynu sprowadzono też napastnika Michy’ego Batshuayiego, który ma tylko 22 lata, a ma zarabiać aż 230 tys. funtów tygodniowo. Ale to nie koniec, dyrektor sportowy klubu powiedział, że Chelsea wciąż ma chrapkę na paru graczy.

Większych zaskoczeń nie przeżywają jak na razie kibice Liverpoolu i Arsenalu. The Reds klasycznie wzmacniają się piłkarzami Southampton - Jürgen Klopp za 30 mln funtów kupił skrzydłowego Saido Manego. Natomiast Kanonierzy po sprowadzeniu Granita Xhaki wciąż nie zdecydowali się na kolejne wzmocnienia, a zdenerwowani fani domagają się przyjścia nowego napastnika.

Podobny szał zakupów co w Manchesterze panuje w Turynie. Obrona Juventusu po transferze Medhiego Benatii z Bayernu i Daniego Alvesa z Barcelony wygląda więcej niż imponująco. Dodatkowo w drugiej linii Starej Damy w przyszłym sezonie wystąpi Miralem Pjanić, który dotąd grał dla bezpośredniego rywala Juve o mistrzostwo – Romy. Jeśli plotki się potwierdzą i barw Bianconerich w przyszłym sezonie będzie bronił też Gonzalo Higuain z Napoli, Serie A będzie miało jednego faworyta.

Podkupywać gwiazdy ligowym rywalom lubi też Bayern Monachium. Jeszcze przed Euro do Bawarii zawitał obrońca Borussii Dortmund Mats Hummels. Mistrzowie Niemiec sprowadzili też Renato Sanchesa, który został najlepszym młodym piłkarzem mistrzostw Europy i potwierdził, że ma ogromne możliwości. Czy w Bundeslidze też będzie tylko jeden faworyt w walce o mistrzostwo? Borussia sprzedała trzech kluczowych graczy, ale nie próżnuje, starając się ich zastąpić.

Thomas Tuchel sprowadził do klubu nastolatka Ousmane Dembele, który w pierwszym sparingu zrobił furorę swoją fantastyczną grą. Wiele też mówi się o tym, że na Signal Iduna Park wrócić z Monachium ma Mario Götze oraz że klub zdecyduje się na kupno André Schürrlego z Wolfsburga. Oznaczałoby to, że nowego klubu będzie musiał poszukać Jakub Błaszczykowski.
Być może Kuba zdecyduje się na grę we Francji, bo to ostatnio popularny kierunek wśród polskich piłkarzy. Bohaterem najgłośniejszego z nich stał się Grzegorz Krychowiak, który za około 33 mln euro przeniósł się z Sevilli do Paris Saint-Germain, stając się najdroższym polskim piłkarzem. Być może w przyszłym sezonie Ligue 1 kibice zobaczą polski pojedynek o mistrzostwo.

Do największych rywali PSG w walce o tytuł dołączyli dwaj rodacy Krychy. Do Lyonu za darmo z Tereka Grozny przeniósł się Maciej Rybus, a barwy Monaco, po transferze za 11 mln euro, przywdzieje Kamil Glik.

Spokojna atmosfera panuje w klubach Primiera Division. Barcelona sprowadziła dwóch obrońców - Samuela Umtitiego i Lucasa Dignego, a Real Madryt zdecydował się wykupić Álvaro Moratę z Juventusu. To wciąż nie są hity transferowe, do których dwaj potentaci przyzwyczaili kibiców w poprzednich latach. Ale okienko transferowe nie jest nawet na półmetku, a dyrektorzy sportowi z całej Europy wciąż mają czas na przeprowadzenie spektakularnych transakcji.

Autor: Bolesław Groszek

Bolesław Groszek

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.