- W obliczu sowieckich kłamstw nie ma złotego środka - mówi dr Mirosław Surdej, pracownik rzeszowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej

Czytaj dalej
Fot. Paweł Dubiel
Piotr Samolewicz

- W obliczu sowieckich kłamstw nie ma złotego środka - mówi dr Mirosław Surdej, pracownik rzeszowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej

Piotr Samolewicz

- Poziom kłamstwa u zarania PRL był tak wielki, że do dziś wielu Polaków nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Trudno uwierzyć w to, że można było tak bezczelnie fałszować rzeczywistość. Niektórzy dziś na siłę doszukują się tam jakiejś prawdy, chcą znaleźć złoty środek. Ale w obliczu sowieckich kłamstw nie ma złotego środka - mówi dr Mirosław Surdej, pracownik rzeszowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Niedawno wygłosił pan wykład w IPN „Rzeszowska Armia Krajowa wobec sowieckiego zagrożenia”. Czy to zagrożenie istniało już podczas okupacji niemieckiej? Jeśli tak, to jakie ono było?
Zagrożenie sowieckie istniało stale, co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Musimy sobie uświadomić punkt widzenia społeczeństwa polskiego w okresie wojny. Jeśli chodzi o stosunek do Sowietów, był on zdecydowanie negatywny. 17 września 1939 roku, okupacja połowy terytorium kraju, wywózki na Sybir, Katyń – tutaj nie było wątpliwości co do tego, że Sowieci byli naszym wrogiem. Inną kwestią było to, że po ataku Niemiec na Związek Sowiecki państwo Stalina znalazło się formalnie w obozie alianckim, stało się sojusznikiem naszych sojuszników, jak to określano w polskich kręgach kierowniczych. Rodziło to pewne nadzieje, że być może Sowieci zrewidują swoje stanowisko wobec Polski. A jeśli nie będą tego chcieli zrobić, to pod wpływem aliantów zachodnich zostaną do tego zmuszeni. Okazało się jednak, że Stalin nie liczył się z zachodnimi sojusznikami w realizacji swoich planów wobec Polski, które były nie mniej wrogie jak agresja 17 września 1939 roku. Swego czasu profesor prawa Adam Strzembosz wprost nazwał to, co się działo w 1944 roku w Polsce, drugą agresją na Polskę. Bo wkraczając w styczniu 1944 roku na wschodnie terytoria Polski Sowieci zaatakowali tam przecież struktury Polskiego Państwa Podziemnego.

Czy dowództwo Podokręgu AK Rzeszów było w roku 1943 świadome nadciągającego zagrożenia, czy prowadziło jakieś wywiadowcze działania, czy stykało się ze wschodnią agenturą?
Tak. Na naszym terenie były prowadzone działania wywiadowcze przez sowiecką razwiedkę czy też NKWD, jak i działania o charakterze dywersji politycznej prowadzone poprzez struktury Polskiej Partii Robotniczej i Gwardii Ludowej. Tymi dwoma torami Sowieci realizowali w Polsce swoje interesy. Obserwacją wrogich działań zajmował się kontrwywiad AK. Zachowało się dużo meldunków tegoż, przykładowo analizy struktury sieci komunistycznej, zaobserwowane kontakty działaczy komunistycznych, raporty o działalności partyzantki komunistycznej oraz różnego rodzaju grup sowieckich, spadochroniarzy, uciekinierów z obozów jenieckich, którzy formowali jaczejki komunistyczne.

Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Piotr Samolewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.