Wiceminister spraw zagranicznych: Nie godzimy się na fałszowanie historii

Czytaj dalej
Fot. Piotr Smolinski
Błażej Dąbkowski

Wiceminister spraw zagranicznych: Nie godzimy się na fałszowanie historii

Błażej Dąbkowski

- Nasz gest rezygnacji z udziału w spotkaniu w Jerozolimie jest sygnałem do opinii międzynarodowej, że nie będziemy godzić się na fałszowanie prawdy historycznej - stwierdza w rozmowie z "Głosem" Szymon Szynkowski vel Sęk, wiceminister spraw zagranicznych i poznański poseł PiS.

Jak można określić aktualne stosunki między Polską a Izraelem, po wypowiedzi szefa izraelskiego MSZ Israela Katza, który uważa, że wyssaliśmy antysemityzm z mlekiem matki?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Należy oddzielić dwie rzeczy. Pierwsza to relacje między naszymi krajami – chcemy by były one partnerskie i dobre. Na wielu poziomach tak się zresztą dzieje. Druga to indywidualne wypowiedzi, które niestety pojawiają się w przestrzeni publicznej, kładąc się cieniem na relacjach między Polską i Izraelem. Politycy – tacy jak minister spraw zagranicznych Izraela - którzy wypowiadają kłamliwe sformułowania na temat naszej historii zdają się nie czuć za nie odpowiedzialności. Tym samym wpisują się w kampanię wyborczą, która trwa w Izraelu w najgorszym stylu. Nie powinno się relacji międzynarodowych i prawdy historycznej podporządkowywać bieżącej walce wyborczej. Przypisywanie narodowi polskiemu odpowiedzialności za holokaust, czy opowiadanie, że wyssaliśmy antysemityzm z mlekiem matki jest haniebnym kłamstwem i wypowiedzią rasistowską.

Jak powinny się teraz zachować władze Izraela?

Muszą potępić taką wypowiedź. W tej sprawie wezwaliśmy do MSZ ambasador Izraela panią Azari, przekazaliśmy jej, że oczekujemy szybkiej i zdecydowanej reakcji.

Wcześniej pojawił się artykuł w "Jerusalem Post", w którym premier Izraela miał powiedzieć, że zawarcie przez Polskę i Izrael porozumienia w 2018 roku, które kończyło kilkumiesięczny spór o nowelizację ustawy o IPN nie oznacza zgody na historyczny rewizjonizm. Doniesieniom zaprzeczyła jednak ambasador Izraela, twierdząc, że przekręcono słowa Netanjahu. Ostatecznie doszło w niedzielę do rozmowy premierów Polski i Izraela, które podobno zakończyły się w dobrej atmosferze.

Dlatego warto zapytać polityków izraelskich jak ma się deklaracja pana premiera do ich zachowania. Premier Netanjahu w pełni podtrzymuje swoje stanowisko wyrażone w czerwcu ubiegłego roku we wspólnej deklaracji premierów. Wskazano w nim, że nie można mówić odpowiedzialności Polski, czy narodu polskiego za holokaust. Premier Izraela podkreślił też cytowanie w „Jerusalem Post” było błędne. Trudno więc zrozumieć dlaczego na drugi dzień pojawia się taka wypowiedź niedoświadczonego szefa dyplomacji.

Wiadomo już, że szczyt został odwołany. Co dalej?

Sprawy organizacyjne leżą od początku w rękach Słowacji, która pełni w tej chwili przewodniczy w Grupie Wyszechradzkiej. Nasz minister spraw zagranicznych, Jacek Czaputowicz, wcześniej przedstawił partnerom dlaczego Polska nie weźmie udziału w szczycie. Spotkało się to ze zrozumieniem.

Ostatnie dni to wysypy wypowiedzi o współodpowiedzialności Polski za tragiczny los Żydów w czasie II wojny światowej. Jak rząd będzie dalej z tym walczył?

Choć w poprzednim roku spadła liczba takich wypowiedzi, nadal się one pojawiają. Czasem wynika to z niewiedzy, innym razem ze względu na instrumentalne wykorzystywanie nastrojów antypolskich do walki politycznej w innych krajach. Jako dyplomacja nie możemy nikomu zabronić mówić, ale jesteśmy w stanie stanowczo reagować na szkalujące wypowiedzi, domagać się sprostowań oraz przeprosin. Nasz gest rezygnacji z udziału w spotkaniu w Jerozolimie jest sygnałem do opinii międzynarodowej, że nie będziemy godzić się na fałszowanie prawdy historycznej.

Nie jest przypadkiem tak, że obecne, napięte stosunki z Izraelem, są mimo wszystko efektem kontrowersyjnej zmiany ustawy o IPN?

Ustawy o IPN, jeśli chodzi o jej intencje, była potrzebna. Wydarzenia ostatnich dni, czyli przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie, których nie popełnili jest problemem wciąż istniejącym na świecie. Uważaliśmy, że zapisy karne w ustawie będą dobrym instrumentem, ale wzięliśmy pod uwagę fakt, że w niektórych środowiskach budziła ona sprzeciw. Dlatego pojawiła się nowelizacja, co jednak nie zmienia naszego przekonania, że na każdą antypolską wypowiedź powinna być reakcja, również w postępowaniu karnym, jeśli będzie taka konieczność.

Błażej Dąbkowski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

A Katz twardo idzie w zaparte i mówi, że za nic nie będzie przepraszał. Pewnie taki jest jego prawdziwy pogląd na sprawę i zdania nie zmieni. Chyba, że w odpowiedzi na międzynarodowe reakcje i krytykę stojące całkowicie po naszej stronie pojawią się jakieś wewnętrzne naciski i wtedy będzie się kajał, co wcale nie oznacza że prywatnie, wewnętrznie zmieni zdanie. Z własnej praktyki oraz obserwacji wiem, że najtrudniej właśnie zmienić to co siedzi w głowie, czyli przekonania, sposób myślenia i opinie na jakiś temat.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.