Wójt na zagrodzie... zarabia więcej niż wojewoda

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Kubaszewski
Tomasz Kubaszewski

Wójt na zagrodzie... zarabia więcej niż wojewoda

Tomasz Kubaszewski

Osoby rządzące małymi i biednymi zwykle gminami wiejskimi nie mogą narzekać na swoje pobory. I choć samorządy niewiele się od siebie różnią, niektórzy otrzymują pensje dwa razy większe od innych.

Wójt liczącej 7,5 tys. mieszkańców gminy Suwałki zarobił w ubiegłym roku więcej niż prezydent 300-tysięcznego Białegostoku. Ba! Nieco więcej od marszałka woj. podlaskiego i znacznie więcej od wojewody!

- Jest dobrym wójtem, stara się, to co będziemy mu żałować - mówią o Tadeuszu Chołce radni gminy Suwałki.

Tyle, że znaczącej opozycji w radzie wójt nie ma.

Prezydent Łomży na szarym końcu

Zarobki gminnych włodarzy ustalają radni. Muszą wprawdzie opierać się na ogólnopaństwowych przepisach, pozostawiają one jednak dużą dowolność. Dlatego Tadeusz Tokarewicz, wójt Szudziałowa, zarobił w 2016 r. 78,8 tys. zł, a Tadeusz Chołko ponad dwukrotnie więcej, czyli 180,6 tys. zł.

Ustalając zarobki wójtów, radni nie muszą kierować się właściwie ani możliwościami finansowymi gminy, ani jej wielkością, ani faktycznymi zasługami. Czasami więc trudno wyjaśnić skąd tak wielkie rozbieżności.

Np. Jarosław Cukierman z Szumowa zarobił w 2016 r. 154,6 tys. zł. Mariusz Grygieńć z Szypliszk - 152,6 tys. zł. Dochody powyżej 150 tys. zł osiągnęli też Piotr Selwesiuk z Orli oraz Piotr Kłys z łomżyńskiej gminy wiejskiej.

Największa grupa wójtów zarabia między 130 a 150 tys. zł rocznie, czyli powyżej 10 tys. zł miesięcznie. Np. Krzysztof Kozicki z Piątnicy - 147,9 tys. zł. To dużo, ale mniej od poprzednika na tym stanowisku - Edwarda Łady. Za 2013 r. zgarnął on bowiem 172,3 tys. zł.

W 2016 r. Zbigniew Buksiński z gminy wiejskiej Augustów zainkasował 136,5 tys. zł, Wiesław Kulesza z Gródka - 134,4 tys. zł, a Jarosław Kos z Zambrowa - 131 tys. zł.

Na drugim biegunie, oprócz wójta Szudziałowa, znajdują się m.in. Krzysztof Wądołowski z Zawad oraz Dorota Winiewicz z Nowinki. Ten pierwszy osiągnął dochód w wysokości 119,9 tys. zł, a ta druga - 121,6 tys. zł. Przypomnijmy jednak, że Nowinka od lat wdraża restrykcyjny plan naprawy samorządowych finansów. Zadłużył je poprzednik Doroty Winiewicz. Z tej perspektywy zarobki wójt szczególnie niskie więc nie są. Tym bardziej, że od 2011 r. wzrosły aż o 34,3 tys. zł. Dwie pozostałe gminy jeszcze kilka lat temu były na skraju bankructwa.

W 2016 r. marszałek woj. podlaskiego zarobił 179,5 tys. zł. Wojewoda podlaski - 157,5 tys. zł. Prezydent Suwałk - 159,6 tys. zł. Prezydent Białegostoku - 151 tys. zł, zaś Łomży - 144 tys. zł.

Pensja plus wysoka emerytura

Dochody regionalnego rekordzisty - Tadeusza Chołki, który gminą Suwałki rządzi już 15 lat, rosną niemal z roku na rok. Przynajmniej w tej dekadzie. Bo wcześniej zarabiał podobnie do innych wójtów. W 2014 r. znalazł się już w wojewódzkiej czołówce, wykazując 150 tys. zł. Rok później kwota ta była o 6 tys. zł wyższa.

Radni tłumaczą, że przez te wszystkie lata znacznie zwiększył się budżet gminy. Osiąga ona spore dochody ze żwirowisk oraz wiatraków. W dodatku, jest jednym z nielicznych w woj. podlaskim samorządów, które płacą tzw. janosikowe, swoisty podatek na rzecz biedniejszych gmin.

Radnym nie przeszkadza też to, że wójt ma dodatkowy i to całkiem pokaźny dochód. Otrzymuje bowiem strażacką emeryturę. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku był komendantem suwalskiej jednostki. W 2016 r. emerytura wyniosła 55,4 tys. zł czyli ponad 4 tys. zł miesięcznie.

- Dodatkowe dochody wójta nas nie interesują - twierdzą radni, pytani, czy nie powinni jednak zmniejszyć zarobków gminnego włodarza.

Wyborcy ocenią

- Myślę, że zarobki w samorządach powinny być proporcjonalne do ich dochodów - mówił nam parę lat temu ełcki poseł Tomasz Makowski. - Bo sytuacja, w której prezydent dużego miasta zarabia mniej od wójta gminy normalna nie jest.

Makowski obiecywał, że zacznie dyskusję na ten temat na forum sejmowej komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej. Jednak nie zdążył. W 2015 r. do Sejmu już się nie dostał.

- Uważam, że odgórne regulacje w tej kwestii byłyby ograniczaniem polskiej samorządności - mówi tymczasem poseł Andrzej Maciejewski z Kukiz’15, obecny przewodniczący komisji. - Każda gmina powinna podejmować suwerenne decyzje, które ostatecznie raz na cztery lata i tak oceniają wyborcy.

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.