Olga Goździewska

Zegarki naprawia już pół wieku. Na herbatkę wpadała do niego Hanka Bielicka

Białostocki zegarmistrz Jerzy Jabs (78 lat) ma dwie miłości: żonę Halinkę i zegary, które reperuje od pięćdziesięciu lat Fot. Olga Goździewska Białostocki zegarmistrz Jerzy Jabs (78 lat) ma dwie miłości: żonę Halinkę i zegary, które reperuje od pięćdziesięciu lat
Olga Goździewska

Przy ul. Lipowej 4 w Białymstoku czas się zatrzymał, chociaż zegarki chodzą tam idealnie. W małym centrum usługowym, ukrytym między restauracją a bankiem, zapukać można do najstarszego zegarmistrza w Białymstoku. Jerzy Jabs naprawiał zegarki z całego świata i zwykł mawiać: rzeczy niemożliwe wykonuję od ręki, cuda zajmują mi trochę czasu. Nic dziwnego, że na herbatkach w swojej pracowni gościł Mieczysława Fogga i Hankę Bielicką.

Na ścianie pana pracowni wisi dyplom mistrzowski z 1967 roku. A jak to się zaczęło?

Pani pyta kiedy się zaczęło, a ja się zastanawiam, kiedy minęło (śmiech). Zawodu zacząłem się uczyć naprzeciwko białostockiego kina Pokój, przy cerkwi, gdzie obecnie sprzedają torebki. Ale nie od razu zegary naprawiałem, bo przede wszystkim trzeba było u mistrza Jakucia napalić w piecu, węgla nanosić, posprzątać lokal, no i trunek czasem podać.

Pozostało jeszcze 87% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Olga Goździewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.